11.05.2026

Żeby było uczciwie, już 33. kolejka Ekstraklasy powinna być Multiligą

W następnej kolejce jeszcze wszystkie drużyny nie zagrają o jednej porze, nie będziemy nasłuchiwać charakterystycznego dzwoneczka, nie poprzenosimy się z jednego stadionu na drugi w zawrotnym tempie. A może powinno tak być? Dlaczego tuż przed finałem jedni grają szybciej, a drudzy mogą obserwować to z boku i dopiero potem wyjść na boisko?

Po drodze – w tygodniu – są jeszcze rozgrywane zaległości, ale i tak wiadomo, od dość dawna zresztą, że ostatnie dwie kolejki to będzie naparzanka o stawkę w wielu miejscach. Tymczasem kiedy kluczowy mecz w piątek wieczorem rozegra Korona z Widzewem, to na przykład Lechia zagra dopiero w niedzielę jako ostatnia, doskonale znając wynik tamtego spotkania. Jeszcze później zagra Arka, bo w poniedziałek. „Szczęście”, że Bruk-Bet już spadł, ale co gdyby wciąż grał o życie, a Arka po – załóżmy – porażce z Górnikiem i niekorzystnych wynikach przez weekend, byłaby już pogodzona z losem? Wówczas niecieczanie mieliby z nią teoretycznie łatwiej, też dlatego, że przydzielono im ostatni mecz kolejki.

To przykład z gry o utrzymanie, ale jest przecież też kwestia pucharów. Zagłębie musi kolejkę zacząć, a dopiero potem, w niedzielę, uzbrojone w wiedzę zagrają ekipy z Częstochowy, czy Białegostoku.

Ktoś powie, że trudno było przewidzieć tak wyrównany sezon i to oczywiście prawda, natomiast przecież co sezon dochodzi do takich niesprawiedliwości i ten po prostu nie jest wyjątkowy. W zeszłym mieliśmy wyrównaną walkę o mistrzostwo pomiędzy Rakowem i Lechem, ale w 33. kolejce to Kolejorz miał komfort – poczekał na to, co zrobi rywal, ten zremisował, więc i on nie musiał gonić przy 2:2 z GKS-em Katowice. Zupełnie inaczej wyglądałoby to, gdyby oba zespoły grały równolegle, przecież jakikolwiek przypadkowy gol dla Rakowa robiłby Lechowi ogromny problem, a tutaj miał święty spokój, wiedział, że remis też go urządza (a GKS nie miał sportowej stawki).

Niewątpliwie na samym finiszu rozgrywek jedni mają łatwiej ze względu na terminarz, a drudzy nieco trudniej. „Nieco”, bo to oczywiście nie jest koniec świata, ale na ostateczne rozstrzygnięcie może wpłynąć. Przecież w zasadzie w jakiejkolwiek grze, nie tylko w futbolu, byłoby komuś łatwiej, gdyby wykonywał swój ruch, znając już ruch przeciwnika – choćby dlatego w pokerze tak ważna jest pozycja. No, ale w Ekstraklasie jakoś ci ustalający reguły nie bardzo się tym przejmują.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Naturalnie można też odbić piłeczkę, że jeśli grasz jako drugi, a ten pierwszy wygra, to presja na tobie rośnie. Oczywiście. Ale spójrzmy logicznie (choć to w sumie i tak argument za tym, żeby grać równo, skoro niektórym granie wcześnie miałoby przeszkadzać) . Jeśli grasz jako pierwszy, presję i też byś miał. Jeśli grasz jako drugi istnieje szansa, że ten element ci odpadnie, jeśli ten pierwszy nie wygra. Granie jako pierwszy to więc presja obowiązkowa, a jako drugi tylko możliwa. I to wszystko w 33. kolejce, kroczek przed finałem.

Nad argumentami typu „to grajmy cały sezon o jednej porze, żeby było równo” nie ma co się pochylać, bo to podnoszenie sprawy do absurdu, kiedy 33. kolejka ustawia tabelę przed ostatnią, finałową.

I to naprawdę nie jest jakieś niezwykłe rozwiązanie, żeby tak o grę fair zadbać. Na przykład w La Liga te drużyny, które rywalizują o podobne cele na finiszu sezonu, już w 37. kolejce grają o tej samej porze. Zresztą… przecież i w Polsce kiedyś tak do tego podchodzono. Przypomnijcie sobie absolutny klasyk Ekstraklasy:



Lech strzela w końcówce, Cracovia strzela w końcówce i Kolejorz wyprzedza Wisłę. To nie jest Multiliga z ostatniej kolejki, to Multiliga z przedostatniej kolejki. Według dzisiejszych zasad mogłoby być zupełnie inaczej: Lech może i wygrywa 2:1 z Ruchem, ale Wisła znając ten wynik, podchodzi do spotkania z Cracovią dużo bardziej skupiona i zwycięża 2:0. Albo jest zestresowana i przegrywa 0:2? Któż to wie. A tak, według uczciwych zasad, napisała się historia.

Dzisiaj tego nie ma, a dlaczego nie ma – wiadomo, chodzi o pieniądze. Telewizji dużo bardziej opłaca się zapełnić cały weekend meczami i reklamami, niż zapełnić materiałem tylko jeden dzień. Z punktu biznesowego to zrozumiałe, z punktu sportowego – już nie.

No i pozostaje prozaiczna kwestia emocji. Nasza liga jest przecież najciekawsza, gdy można puścić kilka meczów za jednym zamachem…

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Artykuł Żeby było uczciwie, już 33. kolejka Ekstraklasy powinna być Multiligą pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl