23.05.2026

Paradoks Myśliwca. Powinien grać o puchary, a może spaść

O mało której drużynie w tym sezonie możemy powiedzieć, że przeszła równie pozytywną przemianę, co Piast Gliwice. Ekipa z Okrzei pod wodzą Maksa Moeldera była najgorszym zespołem w stawce, a od momentu zastąpienia go przez Daniela Myśliwca punktuje na poziomie walki o puchary. To, że Piast do ostatniej kolejki musi drżeć o ligowy byt, pokazuje, jak kosztowny okazał się pomysł z zatrudnieniem Szweda.

Gdy Max Moelder opuszczał Piasta, zespół był na ostatnim miejscu w tabeli. Miał co prawda najmniej rozegranych meczów w lidze, jednak jego bilans – siedem punktów zdobytych w dziesięciu spotkaniach – był zatrważający i nie napawał wiarą, że drużyna pod wodzą Szweda zdoła się podnieść z tego kryzysu.

Misję utrzymania Gliwiczan powierzono Danielowi Myśliwcowi i było to zdecydowanie trafione posunięcie. 40-letni szkoleniowiec okazał się kimś więcej niż strażakiem – nie tylko sprawił, że drużyna znacznie poprawiła swoją sytuację w tabeli, ale też grała w sposób, jaki nie kojarzy się z zespołami chcącymi wyłącznie przetrwać.

Daniel Myśliwiec odmienił Piasta Gliwice. Ale wciąż może z nim spaść

Głównym zarzutem do Moeldera – wizjonera, który miał zrobić z Piasta polską Barcelonę – było to, że drużyna długo utrzymywała się przy piłce, ale kompletnie nic z tego nie wynikało. Piast był nudny. Klepał podania, jakby miało to być celem samym w sobie, a nie środkiem do zdobywania bramek.

Klub, decydując się na zmianę trenera, musiał coś zmienić, nie wywrócił jednak dotychczasowej koncepcji do góry nogami. Nie wziął trenera-pragmatyka, co przecież w trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się drużyna, byłoby nawet zrozumiałe (mimo że do końca sezonu pozostawało wciąż wiele spotkań).

Daniel Myśliwiec

Nie było zresztą przypadku w tym, że sięgnięto akurat po Daniela Myśliwca. Klub chciał go zatrudnić już latem, ale wówczas szkoleniowiec – jak sam później tłumaczył – nie był gotowy na ten ruch. Przyznał też – już nieco mniej tajemniczo – że nie wiedział, jak Piast będzie wyglądał kadrowo. W październiku uznał, że zastany w klubie zestaw osobowy mu odpowiada.

Jednocześnie zaskakiwał przekaz płynący z klubu, że okres pracy Moeldera nie był stratą czasu, bo Szwed położył mocne podwaliny pod dalszy rozwój zespołu.

– Trener Moelder przez pięć miesięcy pracy w klubie dał nam to, czego oczekiwaliśmy. Dał zawodnikom coś, co w dzisiejszej piłce jest bardzo ważne i na czym będziemy mogli budować przez kolejne sezony, czyli pewność gry z piłką przy nodze, pod presją, umiejętność wychodzenia z trudnych sytuacji. Do tego dołożył dużą dawkę profesjonalizmu i trochę innego spojrzenia na futbol – przekonywał dyrektor Piasta Łukasz Piworowicz w rozmowie z Weszło.

Wtórował mu zresztą sam Myśliwiec.

– Wiesza się psy na moim poprzedniku, ale on pracował w bardzo trudnych warunkach, miał za zadanie zmienić mocno tożsamość zespołu. Problemy z jakimi się borykał i on, i Piast, są oceniane przez pryzmat wyniku. Oczywiście, to jest kluczowe, ale wiele elementów w ofensywnej grze funkcjonuje – mówił trener.

Zespół Moeldera był nudny. Ten Myśliwca jest konkretny

Trudno jednak odbierać te wypowiedzi inaczej niż jako próbę nieprzyznania się do błędu (Piworowicz) i kurtuazję z elementem solidarności zawodowej (Myśliwiec).

Gliwiczanie ze Szwedem wykręcali naprawdę wysokie posiadanie piłki – w dziesięciu meczach ligowych pod wodzą Moeldera tylko cztery razy było ono niższe niż 60% (z czego dwa razy wyniosło aż 70%). W miarę nieźle sprawdzało się to w defensywie (trzynaście straconych goli, na tamten moment był to piąty najlepszy wynik w lidze), ale w ofensywie przełożyło się na ledwie dziewięć bramek (gorsza była tylko Arka).

Piast Moeldera tylko raz zanotował posiadanie niższe niż 50% i było to… w jedynym meczu ligowym, który wygrał – przeciwko Bruk-Betowi. Piastunki miały wówczas piłkę przez 48% czasu gry. Symboliczne też, że cztery gole wbite w tamtym spotkaniu stanowią prawie połowę dorobku bramkowego Gliwiczan za kadencji szwedzkiego trenera.

Max Molder

Max Moelder

No i fakt, Myśliwiec nie odszedł od posiadania piłki na rzecz ordynarnej lagi, bo jego Piast nadal lubi mieć piłkę przy nodze, ale działa to na zasadzie planu i reagowania na wydarzenia boiskowe, a nie dogmatu, którego trzeba się trzymać za wszelką cenę.

I nie ma się co dziwić, bo wysokie posiadanie piłki nadal mocno koreluje ze złymi wynikami Gliwiczan. Na 23 mecze, jakie Piast rozegrał pod wodzą Myśliwca, w trzynastu miał piłkę dłużej niż rywal i przegrał aż dziewięć z nich. Odniósł trzy zwycięstwa, z czego dwa przeciwko Arce i Wiśle Płock, czyli zespołom, które z zasady oddają inicjatywę przeciwnikom (trzecie to wygrana z Cracovią, która, w ujęciu całego sezonu, również nie bryluje wysokim posiadaniem piłki).

Kluczem było to, że Piast stał się bardziej konkretny. Gdy trzeba było, atakował szybko, podejmując ryzyko. Gdy trzeba było posłać długą piłkę, sięgał po takie rozwiązanie. W kreowaniu sytuacji nie wahał się sięgać po proste środki.

I to przyniosło znakomity skutek.

Piast gra o życie. A mógł o coś więcej

Zerknijmy na tabelę za okres pracy Myśliwca w Piaście. Pokazuje ona jak na dłoni, jak szkoleniowiec odmienił zespół. 34 punkty zdobyte od końcówki października to czwarty najlepszy wynik w lidze, za Lechem, Rakowem i GKS-em Katowice. Owszem, Piast rozegrał w tym czasie dwa zaległe mecze, więc ma ich najwięcej w stawce, natomiast zwraca uwagę średnia osiągnięta przez trenera Gliwiczan.

Wynosi ona 1,48 punktu na mecz. Porównując ją do średnich osiągniętych przez rywali na przestrzeni całego sezonu, Piast Myśliwca ustępuje jedynie czołowej piątce:

  • Lechowi (1,79),
  • Górnikowi (1,61),
  • Jagiellonii (1,61),
  • Rakowowi (1,57),
  • GKS-owi Katowice (1,48, ale przy zaokrągleniu w dół – biorąc pod uwagę dalsze miejsca po przecinku, minimalnie lepiej wypada zespół Rafała Góraka).

Tytułowe stwierdzenie sugerujące, że gdyby Piast zaczął sezon z Myśliwcem na ławce, biłby się o puchary, to oczywiście wyłącznie gdybanie, natomiast jak najbardziej uprawniona jest teza, że ten zespół było stać na coś więcej niż walkę o utrzymanie.

Skalę wtopy, jaką zaliczono, zatrudniając Moeldera, najdobitniej podkreśla to, że Myśliwiec prowadził Piasta przez znaczną większość sezonu – licząc z ostatnią kolejką, w aż 70% spotkań – i punktował na poziomie drużyny walczącej o puchary, a i tak nie był w stanie zasypać dziury po poprzedniku na tyle, by utrzymać zespół przed ostatnią kolejką.

Marek Papszun imponująco dźwignął Legię wiosną i nieoczekiwanie włączył się z nią do walki o Europę. GieKSa Rafała Góraka też miała kiepskie wejście w ligę, a teraz jest piąta. Jednak żaden z tych trenerów nie musiał wyciągać drużyny z tak głębokiego dołu w tabeli, jak ten, w którym na początku sezonu znalazł się Piast.

Decyzje trenera się obroniły

I tutaj warto docenić Myśliwca za jeszcze jeden aspekt. Przywołany już Papszun wszedł jednak do drużyny zbudowanej za duże pieniądze, dysponującej potencjałem na czołówkę, Górak zaś pracuje z GKS-em od lat, więc nie było tu mowy o poznawaniu drużyny czy wdrażaniu swojej koncepcji od zera. Trener Piasta nie dysponował takimi atutami.

W takich okolicznościach, poza samym planem na grę, istotne jest podejście do zawodników, którzy ten plan mają wykonać. Widać, że Myśliwiec szybko zjednał sobie drużynę i scalił ją. Dowodem jest scena z meczu w Katowicach, gdy po strzelonej bramce – drugiej za kadencji nowego trenera, ale pierwszej dającej prowadzenie – cały zespół ruszył świętować wraz ze sztabem, co najmniej tak, jakby wywalczył jakieś trofeum.

radość Piasta Gliwice w meczu z GKS-em Katowice

Zbudowanie właściwych relacji było ważne, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że trener podejmował decyzje, które mogły zostać uznane za niepopularne i nie być najlepiej odebrane przez szatnię. Jak choćby sprowadzenie do roli rezerwowego kapitana drużyny i wieloletniego lidera zespołu, Jakuba Czerwińskiego, czy Michała Chrapka – również zawodnika doświadczonego, ze statusem piłkarza podstawowego składu.

Myśliwiec miał odwagę to zrobić, potrafił też wprowadzić do zespołu świeżą krew. To on zdecydowanie postawił na Hugo Vallejo (u Moeldera pięć występów, wszystkie z ławki, u Myśliwca – 17 razy w podstawowym składzie), Jakuba Lewickiego (cztery występy u Moeldera, dwa w podstawie, u Myśliwca – 21 meczów, każdy w wyjściowej jedenastce) czy Filipa Borowskiego (0 minut u Moeldera, u Myśliwca – 13 meczów, z czego siedem od początku).

Oczywiście, są aspekty, w których do trenera Piasta można mieć spore zastrzeżenia. Walka o utrzymanie nie może należeć do łatwych, gdy traci się tak dużo bramek. Od początku kadencji Myśliwca Piastunki dały sobie wbić 31 goli, co stanowi w tym okresie czwarty najgorszy wynik w lidze (więcej straciły tylko Arka, Bruk-Bet i Lechia). Taka być może była cena odważniejszej gry, bo trzeba oddać, że Gliwiczanie poprawili się znacznie pod względem liczby strzelonych bramek. W okresie pracy Myśliwca Piast jest siódmy pod względem średniej liczby bramek na mecz, Moelder wyprzedzał pod tym względem tylko Arkę.

Ewidentnie widać też zjazd formy w końcówce sezonu. Z ostatnich siedmiu meczów Piast wygrał tylko jeden i trzy zremisował. Szczególnie rzuca się w oczy porażka z Bruk-Betem na początku kwietnia. Gdyby Gliwiczanie nie potknęli w Niecieczy z czerwoną latarnią ligi, mogliby już w spokoju planować kolejny sezon w Ekstraklasie.

Piłkarscy bogowie zadrwią z Myśliwca?

Na koniec, nie sposób nie wspomnieć o okolicznościach, w których rozstrzygnie się utrzymanie Piasta – w ostatniej kolejce Daniel Myśliwiec pojedzie wraz z zespołem do Łodzi na mecz ze swoją byłą drużyną, Widzewem. Widzewem prowadzonym przez… byłego trenera Piasta, Aleksandara Vukovicia.

– Kontynuując naszą pracę, wierzę, że w ostatnim meczu osiągniemy nasz cel. (…) Piłkarscy bogowie chcieli takiego scenariusza, żebym w ostatnim meczu jechał do Łodzi walcząc o osiągnięcie naszego celu – mówił szkoleniowiec po porażce z Rakowem w poprzedniej kolejce.

Spadek Gliwiczan jest mało prawdopodobny, ale jednak realny: jeśli przegrają, Lechia wygra z Bruk-Betem, a Cracovia zremisuje lub wygra z Koroną – pożegnają się z Ekstraklasą.

Tylko czy piłkarscy bogowie są aż tak okrutni?

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Fot. Newspix

Artykuł Paradoks Myśliwca. Powinien grać o puchary, a może spaść pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl