Jeżeli będąc na fali wznoszącej wygrywasz na stadionie GKS-u Katowice, który od wielu miesięcy był twierdzą nie do zdobycia, wysyłasz mocny sygnał, że chcesz liczyć się w walce o czołowe lokaty. I właśnie to uczyniła dziś Pogoń Szczecin.
Spotkało się dwóch godnych siebie rywali. Obie drużyny miały tyle samo punktów (Pogoń jeszcze z meczem zaległym). GKS to najlepsza ofensywa ligi, a Pogoń najlepsza defensywa. Jedni i drudzy mogli się poszczycić trzema kolejnymi zwycięstwami w Ekstraklasie. Było naprawdę dużo punktów zaczepienia, aby sądzić, że czeka nas ciekawe starcie.
GKS Katowice – Pogoń Szczecin 0:1. Portowcy nie przestają zadziwiać
Jednocześnie w takich sytuacjach często są obawy, że to prędzej zespół świetnie broniący zneutralizuje ofensywne atuty przeciwnika, niż na odwrót, co sprawi, że ilość emocji będzie ograniczona. Nie powiemy, że mecz w Katowicach był nudny, absolutnie nie, ale też trudno teraz stwierdzić, że obejrzeliśmy porywające widowisko.
GieKSa u siebie była maszyną. W tym sezonie odniosła komplet zwycięstw jako gospodarz – cztery w lidze i dwa w europejskich pucharach. Po raz ostatni przed własną publicznością przegrała blisko rok temu, 1:3 z Piastem Gliwice 8 listopada 2025. Przyjechała jednak Pogoń i potwierdziła wszystkie swoje atuty, którymi imponuje od początku kadencji Oscara Garcii.
Katowiczanie przez większość meczu byli absolutnie bezradni z przodu. Konkretne sytuacje mieli tak naprawdę w pierwszej akcji i ostatniej. Zaczęło się od dośrodkowania Wędrychowskiego, woleja Galana i świetnej interwencji Cojocaru. Na koniec natomiast Zrelak zagrał za plecy obrońców do Szkurina, ale ten posłał piłkę obok słupka. Oprócz tego GKS sporo szumiał, rzecz jasna dominował (Pogoń ma najmniej posiadania piłki w lidze), lecz do konkretnych szans nie dochodził. Raz centymetrów zabrakło Szkurinowi, żeby wyjść sam na sam z bramkarzem po zagraniu Galana, ale dobrze z asekuracją wrócił Mendy. Wyjątkowo mało swobody dostawał Bartosz Nowak i to zaburzyło całość poczynań jego zespołu.
Bezradność ofensywna gospodarzy
Nawet na chwilę nie miało się wrażenia, że Pogoń traci kontrolę nad przebiegiem boiskowych wydarzeń i mecz zaczyna jej się wymykać z rąk. Ta drużyna nie czuje się niekomfortowo bez piłki i często celowo lekko się cofnie, żeby potem błyskawicznie wyjść do przodu i zaskoczyć rywala. Tak też padł jedyny gol. Szalai posłał dalekie podanie do Sancheza między dwóch obrońców, Hiszpan idealnie przyjął piłkę, zaskakująco łatwo oszukał Restę i spokojnie wykończył akcję. Gabriel Kobylak w zasadzie położył mu się przed strzałem, więc finalizacja stanowiła tu najłatwiejszy element.
𝐉𝐎𝐑𝐃𝐈 𝐒𝐀𝐍𝐂𝐇𝐄𝐙!
Pogoń prowadzi z GieKSą 1:0!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/XPB80qT32r
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 17, 2026
To jednak nie tak, że Pogoń raz zaatakowała i oprócz tego ciągle się murowała. Do przerwy dwie szanse miał Mukairu. Zaraz po zmianie stron właśnie ten piłkarz strzelił gola, ale był na minimalnym spalonym. Do swoich sytuacji doszli także Czurlinow i Ława w samej końcówce. Przeważnie chodziło po prostu o dość bezpośrednie granie, bez długiego konstruowania, czyli znów – w stylu Pogoni Garcii.
Portowcy odnieśli czwarte kolejne zwycięstwo, po raz piąty w sezonie zachowali czyste konto i pomimo ligowej zaległości z Jagiellonią, są już o krok od podium. Jeśli ktoś jeszcze patrzył na wyniki Pogoni z przymrużeniem oka, dziś chyba ostatecznie przestał.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł Naprawdę nie ma żartów z Pogonią. Nowa Bukowa została podbita! pochodzi z serwisu weszlo.com.

Pogoń prowadzi z GieKSą 1:0!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/XPB80qT32r