Legia Warszawa po raz pierwszy w historii wygrała w Niecieczy. Dzięki temu na dwie kolejki przed końcem może już być spokojna o utrzymanie. Znów udało się zagrać na zero z tyłu. W teorii mamy same pozytywy dla Wojskowych po boju w Niecieczy, ale tak może stwierdzić tylko ten, kto nie oglądał meczu.
Legia bowiem prezentowała się przeciętnie w pierwszej połowie i absolutnie beznadziejnie w drugiej. Dość powiedzieć, że po przerwie zdegradowana już Termalica miała 72% posiadania piłki i przez większość czasu zamykała gości w okolicach ich pola karnego.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Legia Warszawa 0:1. Drużyna Papszuna ma utrzymanie
Gdyby jeszcze widać było, że podopieczni Marka Papszuna mają to wszystko pod kontrolą i co rusz wyprowadzają groźne kontry, trudno byłoby się czepiać. Tyle że Legia nie kontrolowała w tym czasie niczego – ani z przodu, ani z tyłu. Otto Hindrich musiał się solidnie nagimnastykować, żeby odbić mocny strzał Macieja Ambrosiewicza i świetnym wyjściem zatrzymać próbę Radu Boboca. Bez niego skończyłoby się kompromitacją.
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore
W ofensywie z kolei stołecznej ekipy po prostu nie było. Po zmianie stron miała ona jeden – tak, dobrze czytacie, jeden – kontakt z piłką w polu karnym przeciwnika. Chovan mógł się skupić na machaniu kibicom i ich liczeniu na trybunach, bo akcja prawie non stop toczyła się po drugiej stronie.
Pod tym kątem Legia w pierwszej odsłonie prezentowała się znacznie lepiej, choć też nie było się czym zachwycać. Mecz wygrała po jedynym celnym strzale. Jego autorem był Rafał Adamski. Kamil Piątkowski dośrodkował spod linii, a kosztujący grosze napastnik pięknie skontrował piłkę głową. To już czwarty wiosenny gol gościa, który niedawno był za słaby na Zagłębie Lubin i Wartę Poznań. Ujmująca historia.
Legia prowadzi w Niecieczy! Rafał Adamski otwiera wynik spotkania
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/9sjues0gV6
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 10, 2026
A nawet w pierwszej połowie Termalica spokojnie mogła coś trafić. Rafał Augustyniak szybko mógł zaliczyć „asystę” po katastrofalnym zagraniu, ale z prezentu nie skorzystał Kamil Zapolnik. W dużej mierze dzięki zdecydowaniu Hindricha, szybko wychodzącemu na przedpole. Plus meczu tym razem jest oczywisty.
Potem jeszcze rumuńskiego bramkarza uratował słupek po sytuacyjnym strzale głową Guerrero. No i mieliśmy kontrowersję w momencie, gdy Chodyna staranował Hilbrychta we własnej szesnastce. Sędzia Karol Arys nie analizował tego na powtórkach, a chyba powinien.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Bruk-Bet już niemal tradycyjnie lepiej zagrał niż zapunktował. Legia zwyciężyła w najgorszym możliwym stylu, jednak podstawowy cel osiągnęła. To w pewnym sensie metafora całego sezonu w jej wykonaniu.
Matematycznie przy Łazienkowskiej mogą się jeszcze łudzić w temacie europejskich pucharów, ale bądźmy poważni. Z czym do ludzi? Sam fakt, że już dziś Wojskowi mają spokój na dole tabeli jest wystarczający.
4
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
Fot. FotoPyK
Artykuł Legia obrzydliwa po przerwie, ale ma wygraną i utrzymanie pochodzi z serwisu weszlo.com.

Oglądaj w CANAL+: