Wojciech Kwiecień ponownie łączony jest z Wisłą Kraków. Tym razem miałby porzucić projekt Wieczysta i zrobić z niego co najwyżej klub filialny drużyny, którą od zawsze ma w sercu. Ile w tych wieściach prawdy? Jak Wisła szuka inwestora i czy miliony Kwietnia są dla niej jedyną szansą na nawiązanie do dawnej wielkości? Oto kulisy sytuacji w Krakowie.
Plotkami o tym, że Wojciech Kwiecień podjął decyzję, że Wieczysta Kraków zostanie wygaszona, a Wisła Kraków zyska potężnego inwestora i tym samym domknie się saga o biznesmenie przejmującym ukochany klub, żyło w ostatnim tygodniu pół miasta. Nie przesadzę, bo wieści szybko się roznoszą, informacje krążyły po komunikatorach, spotkaniach, trybunach.
Zanim plotka zyskała status wiadomości, dowiedziało się także szeroko rozumiane środowisko piłkarskie. Na zapleczu Ekstraklasy nie było chyba klubu, w którym ktoś nie rzuciłby, że Wieczysta to przeszłość. Długo jednak brakowało odważnego kto – w obliczu niemożności potwierdzenia tego u źródła – zdecydowałby się oznajmić wszem wobec tę nowinę światu, jako informację, fakt.
Wychylił się Mateusz Borek, który stwierdził, że Wojciech Kwiecień w zasadzie domyka całą transakcję. Umowę sprawdzają prawnicy, nowy inwestor miałby objąć 25% akcji klubu. Piotr Koźmiński dodał natomiast, że Wieczystej mogłaby dotknąć „opcja atomowa”. Myślę, że i ja mogę dorzucić w tym temacie kilka ciekawych faktów, które pomogą odpowiedzieć na pytanie, czy Wisła i Kwiecień w końcu zagrają razem.
Spis treści
- Wisła Kraków i Wojciech Kwiecień. Wracają plotki o inwestycji miliardera
- 25% akcji Wisły Kraków na sprzedaż – to limit dla każdego inwestora
- Jakiego inwestora szuka Wisła Kraków? Musi wierzyć w obecną strategię
- Wieczysta to klub-zabawka. Przepłaceni piłkarze i ciągłe transfery – to nie pasuje do Wisły Kraków
- Wieczysta bez Wojciecha Kwietnia – klub filialny Wisły Kraków czy upadek?
- Wisła Kraków będzie mocniejsza i bogatsza. Nawet bez Wojciecha Kwietnia
- CZYTAJ WIĘCEJ O WIŚLE KRAKÓW NA WESZŁO:
Wisła Kraków i Wojciech Kwiecień. Wracają plotki o inwestycji miliardera
Może na starcie zaznaczę to, co w sumie najbardziej istotne. O tym, czy Wojciech Kwiecień zostanie współwłaścicielem Wisły Kraków, obecnie nie wie chyba nawet on sam. W Krakowie nie blefują, gdy mówią, że chętnych na kupno akcji jest wielu. Nie blefują też, gdy przekonują, że żadne decyzje w tej sprawie nie zapadły. Istotni ludzie skupieni wokół Wisły powtarzają to niemal cały czas, przy każdej plotce — sprawa wyjaśni się po sezonie. Pisał o tym także świetnie poinformowany Bartosz Karcz z „Gazety Krakowskiej”.
Nie oznacza to, że tematu wejścia Wojciecha Kwietnia do Wisły Kraków nie ma. Oznacza tylko tyle, że na dziś można stwierdzić co najwyżej: wejdzie albo nie wejdzie.
Jarosław Królewski na wszystkie pytania odpowiada: pomidor. Można to uznać za sugestię, można za cokolwiek innego. Wszystko będzie tylko interpretacją, dopowiedzeniem tego, czego obecny prezes i większościowy właściciel Wisły nie powiedział, bo powiedzieć nie chciał (albo nie mógł), więc dochodzimy do momentu zapętlenia – dywagacji o tym, co ktoś chciał przekazać, gdy być może nie przekazał po prostu nic.
Jedynym pewnikiem w sytuacji Wisła Kraków – Wojciech Kwiecień jest na dziś to, że żaden temat zmian właścicielskich nie jest zaawansowany. To akurat Królewski tłumaczy wprost co parę tygodni, gdy akurat temat wraca na tapet. I można mu ufać, bo plan na ewentualne ruchy w strukturach właścicielskich ma od dawna rozpisany, rozplanowany.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
25% akcji Wisły Kraków na sprzedaż – to limit dla każdego inwestora
Stąd przecież wzięło się potencjalne dwadzieścia pięć procent akcji dla Wojciecha Kwietnia. To znaczy: Jarosław Królewski ustalił taki próg dla każdego zainteresowanego nowego inwestora. Czy do Wisły będzie chciał wejść właściciel sieci aptek „Słoneczna”, czy zagraniczny biznesmen, będzie mógł kupić dokładnie taki kawałek tortu. Fair play. Istotniejszą na dziś informacją jest to, z której puli miałby się ten kawałek wziąć. Bo przecież akcje klubu ktoś obecnie posiada. Konkretniej:
- Jarosław Królewski – 50,1%
- Jakub Błaszczykowski – 13,9%
- Adam Łanoszka – 13,9%
- Peter Moore – 4,8%
- Adam Adamczyk – 3,6%
- Władysław Nowak – 3,6%
- Jacek Piątek – 2,1%
Pozostali akcjonariusze posiadają resztę, to znaczy 7,9% akcji Wisły Kraków. Według wiedzy Weszło każdy nowy inwestor, współwłaściciel, objąłby akcje, które obecni właściciele oddaliby proporcjonalnie do stanu posiadania. To znaczy: ten, kto ma ich najwięcej, najwięcej traci.
Pojawia się tu pewnie obawa czy po prostu pytanie o pakiet kontrolny Jarosława Królewskiego, natomiast w klubie obaw o to nie mają. Wygląda na to, że i to zaplanowano w odpowiedni sposób. Nie dlatego, że Królewski władzy stracić nie chce, lecz dlatego, że wszystko ma być płynnym procesem, który nie sprawi, że Wisła zostanie nagle zdestabilizowana, wywrócona do góry nogami.
Robert Faulkner i Jarosław Królewski Wisła Kraków Wrexham. Fot Newspix
Jakiego inwestora szuka Wisła Kraków? Musi wierzyć w obecną strategię
Jarosław Królewski czeka tak długo ze wpuszczeniem nowego inwestora nie dlatego, że nie ma żadnych zainteresowanych. Może konkretne oferty nie wpadają na skrzynkę dzień po dniu, ale sam zainteresowany zdradził niedawno, że Wisłą interesowała się na przykład rodzinka Platków, która weszła w Cracovię. Wisła wykonała jednak porządny research, poznała plan inwestora i zdecydowała, że takie podejście jej nie interesuje.
Klub z Krakowa obrał jakąś drogę. Nie ma co robić z Wisły nowego Brentford, ale chcą być jacyś, więc starannie dobierają ludzi, z którymi współpracują. Peter Moore był tego przykładem: może i nie wniósł do klubu gigantycznych pieniędzy, ale marketingowo, wizerunkowo, okazał się strzałem w dziesiątkę.
To dlatego Królewski nie śpieszy się z decyzją o sprzedaży części akcji klubu. Dlatego — choć jest gotowy do przekazania władzy — chciałby przeprowadzić Wisłę przez najtrudniejszy moment, ustabilizować ją w Ekstraklasie, żeby w obliczu wyzwania sportowego nic więcej nie zajmowało odbudowującego się klubu w kluczowym momencie. Podsumowując, Wisła chciałaby mieć inwestora, który:
- obejmie do 25% akcji klubu,
- wniesie solidny zastrzyk finansowy do budżetu,
- podpisze się pod obecnie prowadzoną strategią klubu.
Drodzy,
Piszę długo i wyczerpująco, bo nie chce mi się tłumaczyć po kawałku spekulacji medialnych, które idą w złym kierunku.
1. Brak planów zmiany „u szczytu władzy”
W strategii @wislakrakowsa
nie ma żadnych planów zmiany u „szczytu władzy” – z prostego powodu: nie…
— Jarosław Królewski (@jarokrolewski) April 20, 2026
Wieczysta to klub-zabawka. Przepłaceni piłkarze i ciągłe transfery – to nie pasuje do Wisły Kraków
To ostatnie wydaje się największą potencjalną przeszkodą we współpracy Wisły Kraków, Jarosława Królewskiego oraz Wojciecha Kwietnia. Niektórzy twierdzą, że Kwiecień i Wisła są sobie przeznaczeni. Wieloletni kibic z ogromnym majątkiem spiąłby klamrą pewien etap, zaangażował się w klub, pomógł mu wrócić na szczyt.
Tylko czemu Wojciech Kwiecień miałby wydawać pieniądze na sposób preferowany przez kogoś innego?
Oczywiście mógłby się do planu Jarosława Królewskiego przekonać. Gorzej, gdyby tego nie zrobił lub w pewnym momencie w ten plan zwątpił i zapragnął robić to, co — jak sam przyznaje w kuluarowych rozmowach — lubi najbardziej. Transfery. Więcej transferów. Drogie transfery. Więcej drogich transferów. Wieczysta umożliwia Kwietniowi prowadzenie klubu z pozycji jedynego decydenta, stanowi jego zabawkę. Wisła podobnej strategii przyjąć po prostu nie powinna (albo wręcz: nie może).
Jeśli tak chętnie analizujemy „pomidory” Królewskiego, to może trzeba w ten sposób spojrzeć i na to, jak często podkreśla, że liczy się dla niego strategia? Być może to w tym tkwi odpowiedź na potencjalną inwestycję Wojciecha Kwietnia w Wisłę?
Myślę, że skalę rozmachu pana Kwietnia w Wieczystej poznamy dopiero za pół roku, gdy krakowski klub pierwszy raz pojawi się w sprawozdaniu Grant Thornton dla pierwszoligowców. Jeśli właściciel zdecyduje się pokazać światu finanse pierwszoligowca, szybko okaże się, że to klub, którego budżet płacowy zawstydza budżety ekstraklasowiczów. Nie kilku, pewnie połowy z nich. Wieczysta wygrywa rywalizację o zawodników z każdym, o ile ten ktoś nie patrzy na projekt sportowy, tylko na stan konta. Rzuca na stół horrendalne kwoty, płaci po 150 tysięcy złotych miesięcznie tak, jakby to było nic.
Wisła nie chciałaby tak działać nawet wtedy, gdy byłoby ją na to stać.

Wieczysta bez Wojciecha Kwietnia – klub filialny Wisły Kraków czy upadek?
Kolejny wątek związany z finansowaniem i funkcjonowaniem Wieczystej Kraków to wspomniana opcja atomowa. Nie bawmy się w tajemnice – w ploteczkach, spekulacjach, pojawia się coraz więcej sygnałów, że po wejściu Kwietnia do Wisły Wieczysta po prostu się zwinie. Tyle że właśnie to stanowi największy problem. Bo jak „po prostu zwinąć” pierwszoligowy klub, w którym roi się od przepłaconych zawodników na długich kontraktach? Nie przystąpić do rozgrywek, po prostu się wycofać?
W przypadku końca projektu Wieczysta trzeba byłoby zmierzyć się z finansowymi konsekwencjami takiego ruchu. Wypłacić ogromne odszkodowania czy odprawy. Tych lepszych spróbować jednocześnie zatrzymać, przenieść do Wisły Kraków. Być może na rynkowych, a nie szalonych warunkach finansowych. To wszystko bardzo zagmatwane, zwłaszcza że czuwają nad tym FIFA, UEFA, trybunały…
Dodatkowo trzeba pamiętać, że miejsce Wieczystej na zapleczu Ekstraklasy to bardzo cenny atut. Sporo mówi się o tym, że Wieczysta mogłaby zostać klubem filialnym Wisły, ogrywać młodzież. Kontynuowanie funkcjonowania klubu w takim schemacie, połączenie właścicielskie, byłoby sensowne, ale znów – trzeba być bardzo dokładnym i uważnym. Trzeba też zadbać o to, żeby obydwa kluby nie spotkały się w jednej lidze.
To ostatnie to zresztą kolejny ciekawy, lecz trudny temat. Wieczysta znajduje się w strefie barażowej. Miałaby teraz nie walczyć o awans? Jeśli tak, to w jaki sposób wymóc to na zespole i nikomu się przy tym nie narazić?
Wisła Kraków będzie mocniejsza i bogatsza. Nawet bez Wojciecha Kwietnia
Sami widzicie, że temat wejścia Wojciecha Kwietnia do Wisły Kraków budzi obecnie więcej wątpliwości, trudnych pytań niż konkretnych odpowiedzi. Po środowisku krąży wiele niedomówień, dopowiedzeń, które każdy interpretuje na swój sposób. Na przykład: sporo wskazuje na to, że Wisła w przyszłym sezonie będzie dysponowała większymi pieniędzmi, będzie względnie bogata. Niektórzy połączyli to od razu z Kwietniem, ale za moment klub ogłosi dużego sponsora. Może więc takich źródeł dodatkowej gotówki będzie kilka i to stąd większe możliwości?
Nie lekceważmy też siły Jarosława Królewskiego, sieci kontaktów i marki, którą buduje. Wisła Kraków w ostatnich miesiącach:
- znalazła inwestora, z którym tworzy globalną markę;
- podpisała szereg współprac lokalnych i międzynarodowych;
- zbudowała solidne struktury – mocny dział analiz, mocny dział skautingu;
- nawiązała współpracę z cenioną firmą Fokus i tworzy własną platformę analityczną;
- zrobiła ze 120-lecia międzynarodowe wydarzenie z udziałem potencjalnego beniaminka Premier League bijącego rekordy popularności na świecie.
To duże stężenie ciekawych projektów, dobrych rzeczy w krótkim okresie. Raz, że trzeba to docenić. Dwa, że takie coś przyciąga uwagę, kolejne możliwości. Wisła Kraków nie musi patrzeć tylko na Wojciecha Kwietnia, równie dobrze może sobie poradzić i bez niego.
CZYTAJ WIĘCEJ O WIŚLE KRAKÓW NA WESZŁO:
- Peter Moore widzi Wisłę Kraków w Europie. Jak tego dokonać?
- Kulisy hitu Wisła – Wrexham! „Nikt w Polsce tego nie doświadczył”
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix
Artykuł Wojciech Kwiecień rzuci Wieczystą dla Wisły Kraków?! Oto kulisy pochodzi z serwisu weszlo.com.


nie ma żadnych planów zmiany u „szczytu władzy” – z prostego powodu: nie…