09.10.2026

Wieczysta się nie narobiła, a zarobiła trzy punkty. Żenująca Wisła Płock

Po trzech tygodniach oczekiwania, snucia się bez większego celu i zajmowania się rzeczami absolutnie drugorzędnymi w końcu wróciła ona, nasza ukochana Ekstraklasa. Mówili, że będzie fajnie, będzie ciekawie, pełno emocji i wrażeń, ale nie. Przy Reymonta zobaczyliśmy ją w jej najlepszej wersji. Takiej, za którą najbardziej ją uwielbiamy. Mecz Wieczystej z Wisłą Płock był dla największych ekstraklasowych koneserów, chociaż trzy gole padły.

Mamy obawy, że mniej wytrawni fani po kilku minutach zmienili kanał albo w najlepszym wypadku zasnęli na kanapie przed telewizorem. Świecące pustkami trybuny przy Reymonta, do tego gra, która zdecydowanie nie porwała, stworzyła nam widowisko, którego raczej nie będziemy wspominać latami.

Dla reszty długo była to prawdziwa uczta podaniowej gry w piłkę w wykonaniu zawodników Wieczystej. Szkoda, że szczególnie w pierwszej części nic z tego wynikało.

Mimo tego, niewielkim kosztem i wysiłkiem poradziła sobie z żenująco badziewną Wisłą Płock.

Wieczysta Kraków – Wisła Płock 3:0. Klepanie klepaniem, a gol przyszedł po kontrze

Naprawdę sporymi fragmentami oglądaliśmy jak piłka krąży pomiędzy kolejnymi graczami w żółtych koszulkach. Robili to nienagannie. Dobre przyjęcie, albo i bez niego szło podanie do następnego. Jeśli nie byłby to mecz piłki nożnej, gdzie chodzi przede o strzelanie goli, a treningowa gierka na utrzymanie, to forma Wieczystej byłaby iście olimpijska. Problem leżał w tym, że z takiego klepania kompletnie nic nie wynikało.

Paradoksalnie, groźnie pod bramką Rafała Leszczyńskiego robiło się wyłącznie wtedy, gdy gospodarze mieli okazję do kontrataku. A do tego były im zostawiane połacie przestrzeni i właśnie tak padł pierwszy gol. Głupia strata pod polem karnym rywala Nuno Tavaresa i raptem kilkanaście sekund później piłkę do siatki po rozegraniu z Antonio de la Rosą skierował Lukas Piazon.

I tu warto byłoby się na chwilę zatrzymać przy dogrywającym. Hiszpański skrzydłowy pokazał się na tle kolegów, którzy w większości najlepiej czują się z piłką przy nodze, jako gracz o innych atutach. Ze sporą dynamiką i szukający wolnych przestrzeni. Może mieć z niego Wieczysta w kolejnych spotkaniach naprawdę dużo pożytku. Zresztą, dzięki wygraniu pojedynku biegowego z obrońcą miał doskonałą okazję na gola, ale chybił.

W każdym razie Wieczysta, mimo tego klepania, zeszła na przerwę z golem strzelonym po szybkim wypadzie, a warto podkreślić, że był to jej jedyny celny strzał w pierwszej części rywalizacji.

Lisandro Semedo obnażył poziom – a właściwie jego brak – defensywy Wisły Płock

Myśleliśmy, że po przerwie się rozkręci. W końcu Wisła musiała gonić wynik, a to dawało nam jakieś nadzieje, że będzie się coś działo przynajmniej pod bramką Mateusza Kochalskiego. Ale nie. Po tym meczu nie jesteśmy w stanie powiedzieć absolutnie nic pozytywnego na temat zespołu Adama Majewskiego.

Jedyne sytuacje, w których mógł jakkolwiek zagrozić rywalowi brały się z przypadku i zamieszania po stałych fragmentach gry. Raz, gdy w takiej znalazł się Said Hamulić to katastrofalnie skiksował, a uderzenie Marcina Kamińskiego wyciągnął bramkarz. Był to jedyny celny strzał gości po przerwie. Przypomnijmy, drużyny, która miała gonić wynik.

Łącznie przez 90 minut były dwie takie próby. Z zespołem, który dotychczas nie słynął z żelaznej defensywy i tracił gola w każdym możliwym spotkaniu. Nawet dotychczas mocno przeciętni Aleksandar Djermanvović i Duje Dujmović na tle Nafciarzy wyglądali jak profesorowie gry w defensywie. No dramat.

Ten pierwszy był nawet blisko szczęścia po rzucie rożnym, ale świetnie wyciągnął się Rafał Leszczyński. Ogólnie Wieczysta zmieniła swój styl i przestała wymieniać aż tak dużą liczbę podań, a bardziej szybko przemieszczała się spod jednej bramki do drugiej. Do tego wszedł na boisko Lisandro Semedo, a to już całkowicie obnażyło słabość nie tylko ofensywy, ale także i defensywy Wisły.

Niewielkim trudem Wieczysta wyśrubowała sobie wynik na 3:0. I to dwa razy za sprawą właśnie wpuszczonego z ławki Kabowerdeńczyka. Najpierw z olbrzymią łatwością zakręcił Haglindem-Sangre, chociaż trzeba przyznać, że Szwedowi koledzy też nie pomogli.

A następnie prezent postanowił mu sprawić Rafał Leszczyński.

A mogło być jeszcze wyżej, jednak całkowicie słusznie Bartosz Frankowski po analizie VAR anulował gola Bartosza Białka po faulu Karola Fili.

Czy to oznacza, że beniaminek zaczyna marsz w górę tabeli? Nie można tego wykluczyć, ale przeciwnik w tak żenującej dyspozycji w tym momencie nie jest żadnym wyznacznikiem.

Ekstraklasa

10. Kolejka

Wieczysta Kraków

3
–
0
Zakończone

Wisła Płock

6
Kochalski
6
Dujmovic
5
Milić
6
Djermanovic
yellow-card
4
Pestka
1
yellow-card
4
Maigaard
5
Christensen
yellow-card
5
Fila
7
Piazon
1
1
6
Rosa
1
4
Koulouris
Bartosz Frankowski
5

Zmiany:

icon-swap
Kamil Dankowski
5
Antonio Milić
icon-swap
Lisandro Semedo
8
Efthimios Koulouris
2
+
icon-swap
Petar Pusic
Tobias Christensen
1
icon-swap
Bartosz Bialek
Jose Antonio de la Rosa

Legenda

yellow-card

Żółta kartka

red-card

Czerwona kartka

yellow-card
red-card

Dwie żółte / czerwona kartka

Zdobyte gole

Gole samobójcze

Asysty

Asysty drugiego stopnia

5.0

Ocena meczowa

+

Plus meczu

–

Minus meczu

swap

Zawodnik zmieniony

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Fot. Newspix

Artykuł Wieczysta się nie narobiła, a zarobiła trzy punkty. Żenująca Wisła Płock pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl