Śląsk przed startem nowego sezonu był jednym z najbardziej aktywnych klubów na rynku transferowym. Beniaminek dokonał kilku wzmocnień i na tym – przynajmniej na ten moment – zakończy. Zespół prowadzony przez Ante Simundzę jest skompletowany i pora, by przeszedł weryfikację już w zmaganiach o punkty.
Na kilka dni przed startem ligowej rywalizacji głos zabrał dyrektor sportowy wrocławskiego beniaminka Rafał Grodzicki. Na portalu Wrocławskie Fakty przyznaje, że w najbliższym czasie nie ma się co spodziewać kolejnych transferów. Jest zadowolony z wykonanej roboty i teraz nowi zawodnicy potrzebują czasu, by odpowiednio wkomponować się w zespół. Grodzicki uważa, że nie ma sensu dokonywanie żadnych ruchów na sztukę.
– Na dziś okno jest zamknięte. Zrobiliśmy siedem ruchów transferowych. Praktycznie ze wszystkimi, oprócz Alexa, zdążyliśmy przed rozpoczęciem zgrupowania. Wiadomo, że każdy z zawodników potrzebuje trochę aklimatyzacji, tym bardziej że jest aż tyle ruchów. Gdybyśmy dzisiaj jeszcze kogoś na siłę ściągali, to nie miałoby to sensu. Na każdą pozycję mamy zawodników, którzy rywalizują ze sobą. Jesteśmy z tego zadowoleni – powiedział dyrektor sportowy wrocławskiego klubu.
Śląsk będzie czekał na okazje? „Część drużyn nie zakwalifikuje się do pucharów”
Rafał Grodzicki żartobliwie dodaje, że o tym, czy skonstruowana kadra okazała się wystarczająco jakościowa na grę w Ekstraklasie będzie można się przekonać dopiero w maju. Podopieczni Ante Simundzy w pierwszych kolejkach swoją grą mają pokazać, czy gdzieś nie został popełniony błąd. Wtedy będzie możliwość jego naprawienia.
Na kilka dni przed pierwszym meczem dyrektor sportowy WKS-u jest zadowolony z roboty, jaką udało mu się wykonać.
– Kiedy będzie można powiedzieć, że kadra jest gotowa? Myślę, że w maju. Na dziś musimy powiedzieć, że jesteśmy gotowi. Zrobiliśmy ruchy, które nas interesowały i udało się je przeprowadzić. Teraz musimy popracować nad tym, żeby budżet zaczął się spinać, a jednocześnie pozostawić sobie przestrzeń na wszelki wypadek. Uważamy, że zrobiliśmy to, co mieliśmy zrobić. Teraz trzeba ruszyć w Ekstraklasie i ocenić, czy te ruchy były zgodne z tym, czego chcieliśmy, czy popełniliśmy gdzieś błąd.
Nie jest jednak wykluczone, że pod koniec okienka transferowego jeszcze jakiś zawodnik zasili szeregi wrocławskiego beniaminka. Rafał Grodzicki mówi o tym, że jest otwarty na wykorzystanie pojawiających się okazji. To popularna w Polsce praktyka czekania na graczy z wyższej półki, którym z różnych względów odpadły ciekawsze propozycje.
– Tak, szukamy. Cały czas się rozglądamy. Dopóki okno się nie zamknie, chcemy być gotowi. Zaraz rozpoczną się przygotowania i ligi w najmocniejszych krajach, część drużyn nie zakwalifikuje się do pucharów i być może pojawi się ktoś do wyciągnięcia.
Grodzicki wspomniał jeszcze, że w tym momencie jego głównym zadaniem jest rozwiązanie sytuacji piłkarzy, którym ciężko będzie o minuty w pierwszym zespole, a pobierają niemałe wynagrodzenia. Z jego słów jasno wynika, że w najbliższym czasie można spodziewać się kilku wypożyczeń oraz definitywnych odejść.
Śląsk przed startem sezonu dokonał siedmiu wzmocnień. To bramkarz Karol Niemczycki, dwóch środkowych obrońców: Dominik Szala i Irodotos Christodoulou, skrzydłowy Alex Andersson, pomocnicy Grzegorz Tomasiewicz oraz Eniss Shabani, a także napastnik Malaly Dembele.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Więcej transferów do Śląska nie będzie? „Na dziś okno jest zamknięte” pochodzi z serwisu weszlo.com.