Widzew ostatecznie uciekł z objęć śmierci i kosztem Lechii utrzymał się w Ekstraklasie. Musiał walczyć do ostatniej kolejki, ale misja powierzona Aleksandarowi Vukoviciowi ostatecznie się powiodła, z czego serbski szkoleniowiec jest wyjątkowo zadowolony
Trener Łodzian zaczął od podziękowań. – Chciałbym wspomnieć kilka osób, w pierwszej kolejności Jacka Magierę. Kogoś, kogo nie ma z nami, kogoś, kto życzył mi powodzenia w pracy z Widzewem. Osiągnęliśmy nasz cel, udało się. Drugą osobą jest pan Bogusław Kukuć [zmarły łódzki dziennikarz – przyp. red.], którego wspominałem na pierwszej konferencji tutaj – na pewno cieszy się z tego, że Widzew zostaje w Ekstraklasie. Trzecią osobą, i tu odkryję karty, jest Zbigniew Boniek, który interweniował w przeszłości w UEFA, bym mógł dołączyć do kursu trenerskiego jako dodatkowy uczestnik. Dziś w najlepszy sposób mogłem się mu odwdzięczyć, bo wiem ile znaczy dla niego Widzew – powiedział Vuković.
– A dwa słowa o meczu? – padło po chwili z sali, więc trener z uśmiechem zgodził się podsumować spotkanie z Piastem i finisz sezonu.
– Współczuję Lechii, cieszę się, że Piast będzie grał w Ekstraklasie. Powiedziałem moim chłopakom, że dwa miesiące w Widzewie kosztowały mnie tyle, co trzy lata w Piaście. Drużyna prezentowała się dziś dobrze, dużą ambicją doprowadziliśmy do celu. Zresztą, nasza pierwsza połowa była naprawdę dobra – ocenił Vuković.
Co dalej z Vukoviciem? „Jestem wyjątkowo skromny”
Szkoleniowiec Łodzian pytany był też o najbliższą przyszłość i kontynuację swojej misji z Widzewem. A także o komentarze, które kwestionowały na finiszu sezonu jego warsztat.
– Uważam się dalej za bardzo dobrego trenera, bo takim jestem. Jestem też zresztą wyjątkowo skromny – rzucił z uśmiechem na ustach Vuković. – Gdy tu przychodziłem, Widzew był do spadku. Wierzyłem jednak, motywowany ambicją, że można to odwrócić. Będąc w środku, zrozumiałem, że to bardzo trudne. Dziś jestem szczęśliwym człowiekiem, cieszę się, że tego wszystkiego doświadczyłem. Nigdy zresztą nie grałem w ostatniej kolejce o utrzymanie, to też była nowość – uzupełnił.
Wydarzeniem dnia, niewiele tylko mniejszym niż ostateczne utrzymanie Łodzian, było też trafienie Mariusza Fornalczyka, który cały sezon polował na gola, a do siatki trafił dopiero w ostatniej kolejce.
– Chłopak parę razy próbował… ale lepiej późno niż wcale. Jak straciliśmy gola na 1:2, to pomyślałem: „nie może być tak, że Mariusz Fornalczyk strzelił gola, a my nie wygramy” – uśmiechnął się Serb.
Sezon Widzewa kończy się w Łodzi wielką ulgą, która od razu rozpoczyna przygotowania do budowania zespołu na kolejne rozgrywki. W którym kierunku RTS pójdzie tym razem? Cóż, zobaczymy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Vuković wypełnił zadanie. „Gdy przychodziłem, Widzew był do spadku” pochodzi z serwisu weszlo.com.