Legia Warszawa pokonała Motor Lublin 4:0 w ostatniej kolejce Ekstraklasy. Przez dłuższą część meczu wydawało się, że stołeczni piłkarze zagrają dzięki temu w przyszłym sezonie europejskich pucharów, ale gol dla GKS-u Katowice w końcówce meczu z Pogonią Szczecin zamknął im te marzenia. Dwa gole dla Legii strzelił Jean-Pierre Nsame. Po spotkaniu o przyszłości Kameruńczyka wypowiedział się trener Marek Papszun.
Nsame to jeden z zawodników, którym z końcem czerwca wygasa kontrakt. Nadal nie wiadomo, czy go przedłuży, a powodem mogą być wymagania finansowe, gdyż 33-latek jest jednym z najlepiej zarabiających zawodników w drużynie. – Trudno powiedzieć, czy zafundował sobie nowy kontrakt. To złożona sytuacja. Nie chodzi tylko o performance JP, ale też o konfigurację kadry. Chciałbym, by został w Warszawie, lecz to nie jest proste. Czy jest bliżej, czy dalej? Muszą wydarzyć się pewne działania na jego korzyść, by tak było – powiedział na jego temat Papszun.
Papszun szczerze o kontrakcie Nsame. „To nie jest proste”
Trener odniósł się również do szalonej końcówki i przebiegu meczu w Szczecinie. – Oglądaliśmy w trakcie spotkania, co się działo. Miałem złe przeczucia, jak bramka dla Pogoni nie została uznana. Było widać spore rozczarowanie po wszystkich, to zrozumiałe, bo byliśmy o krok o niesamowitej rzeczy i wejścia do europejskich pucharów rzutem na taśmę. Nie wyszło, nie wszystko zależało od nas. Jest niedosyt i dobrze – jesteśmy ambitnymi ludźmi i tak to powinno wyglądać. Radość w szatni była najmniejszą z ośmiu wygranych wiosną – stwierdził.
Legia po meczu pożegnała aż pięciu zawodników, którym kończą się po sezonie kontrakty. Wśród nich byli Kacper Tobiasz, Juergen Elitim, Patryk Kun, Ermal Krasniqi i Radovan Pankov. Zwłaszcza Kolumbijczyk pokazał się ze świetnej strony strzelając w meczu gola i będąc jednym z najlepszych zawodników. – Chciałbym widzieć taką Legię na co dzień. Bardzo dobra w obronie, intensywna, ale też grająca dobry futbol, z polotem, tworząca sytuacje. Do tego trzeba dążyć. Zespół pokazał, że potrafi, ale dziś przestał istnieć. To druga strona medalu, ale tak też jest w piłce. Trzeba budować – nie od nowa, ale przebudowywać – zauważył trener.
Forma drużyny dostarczony przez Superscore
Marek Papszun opowiedział również o sytuacji Kacpra Chodyny. Klub wystawił go na sprzedaż i oczekuje za niego pół miliona euro. Jego odejście również pewnie byłoby odczuwalne, a w meczu z Motorem zaprezentował się świetnie. Strzelił gola po imponującej solowej akcji ze skrzydła.
– Kacper miał bardzo dobre mecze, czy połowy, jak w Białymstoku. Do tego bramka dająca nam pierwsze zwycięstwo, nad Wisłą Płock. Duże momenty, mocno się rozwinął, złapał pewność. Do sprzedaży są pewnie wszyscy zawodnicy. Nie ma graczy, którzy w Polsce nie są na sprzedaż – to tylko kwestia ceny. Zobaczymy, jak potoczy się nasza sytuacja kadrowa. Dziś Kacper jest w Legii – podsumował 51-latek.
Biorąc pod uwagę tylko okres pracy Papszuna w Legii, stołeczny klub zająłby 3. miejsce w tabeli. Więcej punktów od niego wiosną zgromadził tylko Lech Poznań oraz GKS Katowice. Ostatecznie sezon zakończył na 6. miejscu, tracąc jeden punkt do strefy europejskich pucharów, choć jeszcze trzy tygodnie temu walczył o utrzymanie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł „Chciałbym, by został”. Papszun szczerze o kontrakcie Nsame pochodzi z serwisu weszlo.com.