Pomimo spadku Lechii, głównie przez ujemne punkty, Paolo Urfer nie składa broni. Właściciel świeżo upieczonego pierwszoligowca zapewnia, że niezależnie od szeregu problemów natury sportowo-instytucjonalno-finansowych, dalej wierzy w swoją misję w Gdańsku i nie zamierza się poddawać.
Swego czasu Piotr Rutkowski, po kolejnym sezonie bez trofeum Lecha Poznań grzmiał, że „nigdy się nie podda!”. Początkowo właściciel Lecha był powszechnie wyśmiewany za te słowa, jednak ten wbrew woli ludu postawił na swoim i… wygrał. W podobne tony uderza teraz Paolo Urfer, który ambitnie zapewnia, że „nadal wierzy” w projekt pod nazwą Lechia Gdańsk.
Sęk tylko w tym, że gdzie Rzym, a gdzie Krym?
Właściciel świeżo upieczonego pierwszoligowca po raz pierwszy zabrał głos po spadku z Ekstraklasy. Urfer zajął obszerne stanowisko w odpowiedzi na pytania dziennikarza Piotra Potępy dot. funkcjonowania, finansowania oraz przyszłości klubu.
Na wstępie Urfer uspokoił wszystkich martwiących się o jego los, zaznaczając, że nigdzie się nie wybiera.
– Pozostaję w pełni zaangażowany w Lechię Gdańsk oraz jej dalszy rozwój. Moje zaangażowanie w klub nigdy nie miało charakteru chwilowego. Klub piłkarski tworzą zarówno zwycięstwa, jak i porażki, a jego przyszłość buduje się przez konsekwentną pracę, odpowiedzialność i wiarę w obrany kierunek. Klub z historią, tożsamością i kibicami Lechii Gdańsk wymaga cierpliwości, stabilności, odpowiedzialności i konsekwentnej pracy. Nadal wierzę w ten klub, w jego ludzi i w jego przyszłość – podkreślił.
Kilka dni temu wysłałem do @LechiaGdanskSA szereg pytań na temat funkcjonowania i finansowania klubu. Zapytałem także o to jak będzie wyglądać przyszłość Lechii.
Kilka minut temu otrzymałem z klubu odpowiedź od Paolo Urfera, którą przekazuję Wam w całości. pic.twitter.com/DQqASmGnaD
— Piotr Potępa (@PiotrPotepa) May 27, 2026
Paolo Urfer nigdzie się nie wybiera. Tylko Lechii szkoda
Jeśli chodzi o szeroko pojętą kondycję finansową Lechii, której zły stan doprowadził do odjęcia pięciu punktów na wagę utrzymania, Urfer nie zdecydował się na transparentną komunikację, zasłaniając się tajemnicą handlową.
– Szczegółowe kwestie dotyczące wewnętrznych rozliczeń, zasad finansowania oraz zobowiązań biznesowych Klubu są poufne i stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa. Z tego powodu ich publiczne omawianie w szczegółach nie byłoby właściwe. Mogę jednak potwierdzić, że zarówno ja, jak i MADA Global Fund pozostajemy zaangażowani we wspieranie Lechii Gdańsk w perspektywie długoterminowej – stwierdził.
Co do minusowych punktów, Urfer po raz kolejny stwierdził, że nie uznaje decyzji PZPN, a sprawa jest na ścieżce sądowej.
– Jeżeli chodzi o obecną sytuację sportową Lechii Gdańsk, sprawa dotycząca decyzji Polskiego Związku Piłki Nożnej o odjęciu punktów jest obecnie przedmiotem postępowania przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie. Klub informował już publicznie o tej sprawie i oczekuje na rozstrzygnięcie CAS, które będzie istotne dla dalszej oceny sytuacji sportowej klubu – dodał.
Na sam koniec, właściciel Lechii jeszcze raz dał do zrozumienia, że wciąż walczy.
– Niezależnie od wyniku tego postępowania chcę jasno podkreślić, że moje wsparcie dla Lechii Gdańsk pozostaje niezmienne. Jednocześnie należy podkreślić, że funkcjonowanie Lechii Gdańsk nie opiera się wyłącznie na wsparciu właścicielskim. Przychody z meczów, sponsorzy, partnerzy biznesowi, przychody z transakcji z zawodnikami, a przede wszystkim zaangażowanie kibiców, stanowią również istotny element siły Klubu. Lechia Gdańsk będzie nadal pracować nad rozwojem sportowym, organizacyjnym i finansowym Klubu, mając na uwadze jego przyszłość, jego kibiców i całą biało-zieloną społeczność – podsumował.
Trzeba przyznać, że dobrze się słucha złotoustego Urfera. Szkoda tylko, że słowa nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Lechia pod jego rządami nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością i stabilnością, o której tak ochoczo mówi.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Urfer w Lechii jak Rutkowski w Lechu – nigdy się nie podda! pochodzi z serwisu weszlo.com.