16.05.2026

To oni byli kluczowi. Pięciu bohaterów mistrzowskiego sezonu Lecha

No i stało się, koniec emocji w rywalizacji o mistrzostwo Polski! Lech Poznań po raz drugi z rzędu zakończy zmagania w Ekstraklasie na najwyższym stopniu podium. Czyja to zasługa? Wybraliśmy pięciu głównych bohaterów mistrzowskiej kampanii Kolejorza.

WOJCIECH MOŃKA

Bardzo dużo problemów w defensywie miał w tym sezonie Lech Poznań – zwłaszcza jesienią. Mateusz Skrzypczak, po którego powrocie do klubu sporo sobie w stolicy Wielkopolski obiecywano, nie wskoczył na spodziewany poziom. Na szczęście prawdziwym objawieniem ekipy Kolejorza stał się Wojciech Mońka, który w drugiej połowie listopada wskoczył do wyjściowego składu i już z niego nie wypadł. Dość powiedzieć, że na dystansie pierwszych piętnastu kolejek nastolatek rozegrał tylko jedno ligowe spotkanie, a później – czyli od 16. do 33. kolejki plus przełożone starcie z Piastem – zabrakło go już na murawie tylko w dwóch meczach Ekstraklasy.

Mońka gra agresywnie, mądrze się ustawia i naprawdę w ogóle nie widać po nim, że to dopiero jego początki w seniorskiej piłce na wysokim poziomie. Jego podwójna kluczowa interwencja w Radomiu była wręcz symboliczna.

– Myślę, że Mońka może zrobić bardzo dużą karierę. Sufit ma nieograniczony. Potrafi łamać pressing, potrafi się podłączyć. Wszystko ma. Przerabiałem wielu piłkarzy, mieli różne etapy, potrzebowali wypożyczeń. Tu widzę chłopaka bez kompleksów. Jeśli włożysz go do innej ligi, będzie potrzebował czasu, ale sobie poradzi. Uwielbia bronić. Patrząc na to, jak gra, to Mońka jest na duże granie – mówił niedawno Dariusz Dudka w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą.

Trudno z tą opinią polemizować.

MIKAEL ISHAK

Szczerze mówiąc – zawahaliśmy się przed umieszczeniem go w tym gronie.

Mikael Ishak miał w tym sezonie mecze, w których mógł irytować kibiców Lecha. Sprawiał wrażenie zawodnika, który nie zawsze jest w stanie nadążyć za partnerami z ofensywy. Holował piłkę, spowalniał grę. No i marnował bardzo dużo dogodnych sytuacji bramkowych. Niemniej, wciąż mówimy o jednym z najlepszych strzelców w Ekstraklasie, który dodatkowo zdobył też masę goli na arenie europejskiej. Mówimy o kapitanie, o prawdziwym liderze szatni Kolejorza.

Tego nie można zignorować. Zresztą: kto trafił do siatki w trudnym momencie sobotniego starcia z Radomiakiem? Właśnie 33-latek. Kto potem asystował na 3:1? Też on.

Ishak dalej jest gwiazdą, jedną z najważniejszych postaci w ekipie Nielsa Frederiksena. Ale ząb czasu zaczął go już pomału nadgryzać, działacze Lecha muszą mieć to na uwadze. Zwłaszcza że Yannick Agnero na razie nie wygląda na snajpera, który mógłby płynnie zastąpić Szweda w wyjściowym składzie poznańskiej drużyny.

Mikael Ishak

ANTONI KOZUBAL

Najbardziej udane mecze Lecha to zazwyczaj te, w których najlepiej na boisku czuje się Antoni Kozubal. Kiedy 21-latek złapie rytm w napędzaniu ataków Kolejorza przez środkową strefę boiska, cała drużyna natychmiast łapie wiatr w żagle razem z nim. A i w defensywie młodzieżowy reprezentant Polski jest coraz bardziej przydatny. To akurat pomysł Nielsa Frederiksena, by przesunąć Kozubala na szóstkę. Efekt? Szóste miejsce Kozubala wśród graczy z największą liczbą odbiorów w lidze.

Pomocnikowi Lecha dodatkowe obowiązki w destrukcji zdają się w ogóle nie przeszkadzać.

– Biega tak naprawdę przez cały mecz, jest wszędzie i nie boimy się, że na przykład w fazie przejściowej go nam zabraknie albo nie zdąży przesunąć z jednej strony na drugą. […] Pozostaje nieustępliwy, zadziorny, zawsze blisko, nieprzyjemny w kontakcie. Nawet z większymi przeciwnikami, jak ostatnio Afimico Pululu z Jagiellonii – tak chwalił Kozubala na łamach „Przeglądu Sportowego” Hubert Wędzonka, członek sztabu szkoleniowego Lecha.

Oczywiście nie jest tak, że 21-latek gra już bezbłędnie. Sam Niels Frederiksen zwracał uwagę po niektórych meczach na przegrane pojedynki fizyczne albo nieodpowiedzialne straty młodego pomocnika. Niemniej, w Ekstraklasie nie ma wielu pomocników solidniejszych od Antoniego Kozubala.

NIELS FREDERIKSEN

A skoro o szkoleniowcu Lecha była już parokrotnie mowa, no to także i na niego trzeba wreszcie wskazać. Wiadomo, z pewnym zastrzeżeniem: rywalizacja o mistrzostwo Polski toczona była w tym sezonie w szokująco wolnym tempie, Kolejorzowi wiele zawstydzających potknięć uszło zatem na sucho. Wystarczy wspomnieć, że poznańska drużyna na własnym stadionie wygrała jak dotąd zaledwie siedem z szesnastu spotkań, co jest wynikiem wręcz koszmarnym w zestawieniu z jej ubiegłorocznymi wyczynami przy Bułgarskiej (wtedy Lech wykręcił bilans 15 zwycięstw i 2 porażek przed własną widownią).

No ale w ostatecznym rozrachunku nie jest to przecież winą ani Lecha, ani Frederiksena, że tak się ta kampania ułożyła.

Nikt nie bronił konkurentom, by punktowali lepiej.

Grunt, że Duńczyk potrafił to wykorzystać i właśnie jego drużyna zatriumfowała w wyścigu ślimaków. Bo o okolicznościach nikt nie będzie pamiętał, natomiast na kartach historii zapisze się pierwsza obrona mistrzowskiego tytułu przez Kolejorza w XXI wieku. Tego wyczynu nikt już Frederiksenowi nie odbierze. Od dziś należy wymieniać 55-latka w ścisłym gronie najwybitniejszych szkoleniowców w dziejach klubu ze stolicy Wielkopolski. Takie są fakty.

Niels Frederiksen

ALI GHOLIZADEH

Jest pewnym paradoksem, że to już kolejny po Mońce zawodnik, który zapracował na specjalne docenienie mimo relatywnie niewielu występów w tym sezonie. Licznik ligowych meczów Aliego Gholizadeha zatrzymał się bowiem na dziewiętnastu. Kontuzja wyhamowała go jesienią, a kolejna – jeszcze poważniejsza – wyeliminowała go z gry w maju. No ale jak już reprezentant Iranu grał, to grał wybornie. I nie mówimy tu tylko o bramkach oraz asystach, choć tych notował mnóstwo (10 G+A w 19 spotkaniach Ekstraklasy). Chodzi też o to, w jaki sposób Gholizadeh brał na siebie ciężar gry w okolicach pola karnego rywala.

Dryblingi w tłoku, otwierające podania w gąszczu rywali, groźne strzały bez rozbiegu…

Gholizadeh po prostu robił na murawie różnicę. Na rozmaite sposoby rozrywał formacje obronne drużyn przeciwnych. Naprawdę nie ma przypadku w tym, że gdy wskoczył w obecnym sezonie na najwyższe obroty, to Kolejorz od połowy lutego do końca kwietnia zwyczajnie przestał przegrywać w Ekstraklasie. Jedyne spotkanie w tym okresie, jakie się Lechowi kompletnie nie udało, to mecz z Widzewem (1:2). Akurat ten rozpoczęty przez Gholizadeha wśród rezerwowych. To też wymowne.

Ali Gholizadeh zostaje w Lechu! Pomogło wsparcie klubu i kibice [KULISY]

Nie dziwi więc fakt, że działacze z Poznania nie chcieli kończyć współpracy z Irańczykiem nawet w obliczu jego ciężkiej kontuzji. Gholizadeh – nawet dostępny tylko przez część sezonu – jest zawodnikiem cenniejszym niż wielu piłkarzy grających wszystkie mecze od deski do deski.

***

A kto waszym zdaniem zasłużył na tytuł głównego bohatera mistrzowskiego sezonu Lecha Poznań?

ZOBACZ RÓWNIEŻ

fot. NewsPix.pl

Artykuł To oni byli kluczowi. Pięciu bohaterów mistrzowskiego sezonu Lecha pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl