W Ekstraklasie coraz głośniej jest o sprawie kontaktów Adriana Siemieńca ze środowiskiem sędziowskim. Trener Jagiellonii przed meczem z GKS-em Katowice w poprzednim sezonie miał za pośrednictwem Arkadiusza Kamila Wójcika próbować dotrzeć do Pawła Raczkowskiego. O całą sytuację został zapytany trener Legii Warszawa Marek Papszun, który przy tej okazji wrócił pamięcią do spotkania z minionych lat, które do dziś budzi w nim emocje.
Sprawa dotyczy meczu Jagiellonii z GKS-em Katowice, który odbył się w maju i zakończył remisem 2:2. Stawką była walka o 2. miejsce i korespondencyjny pojedynek z Górnikiem Zabrze w nadziei na awans do eliminacji Ligi Mistrzów.
Papszun o sprawie Siemieńca. „Ten mecz bardzo długo siedział mi w głowie”
Jak poinformowały WP Sportowe Fakty, przed tym spotkaniem Siemieniec skontaktował się z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem. Za jego pośrednictwem miał szukać kontaktu z Pawłem Raczkowskim, który był sędzią tamtego spotkania. Chodziło o zwrócenie uwagi na fakt, że kilku zawodników Jagiellonii było zagrożonych zawieszeniem za żółte kartki w kolejnym spotkaniu.
Takie zachowanie jest niezgodne z Konwencją Sędziowską PZPN. Sprawą zajęła się już Komisja Ligi, która ma wyjaśnić okoliczności całego zdarzenia.
Do sytuacji odniósł się również trener Legii Warszawa Marek Papszun. – Zastanawiam się, czy powiedzieć to, co pomyślałem, ale chyba jeszcze nie. Przypomniał mi się jeden mecz z sezonu 2024/25, kiedy walczyliśmy o mistrzostwo Polski. Na trzy kolejki przed końcem byliśmy liderem i w tamtym spotkaniu działy się dziwne rzeczy. Ten mecz bardzo długo siedział mi w głowie. Nie chcę jednak niczego insynuować ani nikogo oczerniać. Moja głowa nie dopuszcza nawet myśli, że mogłoby dochodzić do takich sytuacji. Trudno mi komentować medialne doniesienia. Są odpowiednie organy, które powinny wyjaśnić, co się wydarzyło, czy było to zgodne z przepisami i czy było etyczne – zaznaczył 52-letni szkoleniowiec.
W sezonie 2024/25 Papszun prowadził Raków Częstochowa, który na trzy kolejki przed końcem znajdował się na szczycie tabeli. Wówczas jego zespół podejmował Jagiellonię i przegrał 1:2. Po drugiej stronie stał właśnie Adrian Siemieniec, a arbitrem tego spotkania był Paweł Raczkowski.
Rezultat tego meczu miał ogromne znaczenie dla walki o mistrzostwo Polski. Po tamtej kolejce doszło do zmiany lidera – na pierwsze miejsce wskoczył Lech Poznań, który ostatecznie sięgnął po tytuł.
Papszun zaznaczył jednak, że sam kontakt pomiędzy trenerem a przedstawicielem środowiska sędziowskiego nie jest niczym zakazanym. – Relacje międzyludzkie są czymś naturalnym. Ja albo nie mam takich relacji, albo są one bardzo ograniczone. Jeżeli sędziowie prosili mnie kiedyś o pomoc w sprawach niezwiązanych z meczami i mogłem pomóc, to pomagałem. Nigdy jednak nie miało to związku z zawodami, ich przebiegiem czy decyzjami boiskowymi. Do takich kontaktów nigdy nie dochodziło i nie powinno dochodzić. Byłoby to po prostu nieetyczne i niemoralne. Natomiast zwykłe relacje między ludźmi funkcjonującymi od lat w tym samym środowisku są czymś całkowicie normalnym.
Co ciekawe, niebawem dojdzie do starcia pomiędzy Markiem Papszunem a Adrianem Siemieńcem. W niedzielę 20 września Jagiellonia podejmie bowiem w Białymstoku Legię Warszawa w ramach 9. kolejki Ekstraklasy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł „Ten mecz bardzo długo siedział mi w głowie”. Papszun o sprawie Siemieńca pochodzi z serwisu weszlo.com.