11.09.2026

Sanchez z wozu, Rodado lżej. Złych wiadomości Siemieńca ciąg dalszy

Może i Pogoń Szczecin sprowadziła będącego w niesamowitej formie Jordiego Sancheza. Może i Mariusz Jop narzekał na stratę Hiszpana na konferencji prasowej. Wszystko to poszło jednak w niepamięć.

Poszło, bo wrócił TEN Rodado.

Hiszpan, który mógł mieć nawet cztery gole na koncie, pokazał, że wciąż nie zatracił umiejętności, którymi imponował szczebel niżej. W piątek podłączał się do akcji, zagrywał w tempo, był aktywny w pressingu, znowu czarował techniką.

Kiedy zdobył bramkę na 1:0, pewnie wielu kibicom Wisły spadł kamień z serca na widok tego, jak szybko hiszpański napastnik wszedł w buty Jordiego Sancheza. Warto wspomnieć, że kilka lat wcześniej Rodado współpracował z Luisem Fernandezem, a wystrzelił z formą po odejściu… obecnego agenta nowego zawodnika Pogoni Szczecin.

Nie będziemy wróżyć z fusów, czy historia się powtórzy, jednak za mecz z Jagą Rodado trzeba chwalić.

Jak i całą Wisłę.

Rodado to jednak Rodado. Dla Wisły nieoceniony

Cały mecz upłynął pod znakiem absolutnej dominacji Białej Gwiazdy. Piłkarze gospodarzy byli szybsi, bardziej energiczni w swoich działaniach, zbierali każdą drugą piłkę.

Zresztą już 20. sekunda zwiastowała, że to może być trudny wieczór dla Jagi, kiedy to Rodado oddał strzał z okolic szesnastego metra. Zarówno próba Hiszpana, jak i późniejsze uderzenia Bozicia, Youana czy Ertlthalera zostały jednak zablokowane. W piętnastej minucie defensywa gości w końcu pękła. Bozić uciekł Wojtuszkowi, a następnie dośrodkował na nos Rodado. A Hiszpan takich okazji nie zwykł marnować.

 

To była zupełnie inna wersja Hiszpana niż z ostatnich tygodni.

Wisła imponowała, Jagiellonia totalnie bezzębna

Giger i Krzyżanowski zamknęli skrzydła. Duda, Ertlthaler i Igbekeme zdominowali środek pola. Nieomylni byli stoperzy Wisły – wymieniać można by generalnie dłuugo.

No dobra, można tak chwalić prawie całą drużynę gospodarzy. Na mniej ciepłych słów zasłużył Marcel Łubik, bo nie miał jak się pokazać. Chyba nawet on nie spodziewał się tak spokojnego wieczoru. Agbonifo i Szmyt przegrywali pojedynki, Klynge notował sporo strat, a Imaz był niewidoczny. W tej bryndzy najbardziej wyróżnił się chyba Nik Prelec, który kilka razy potrafił wygrać pojedynek z Grujciciem, a raz wykreował szansę Imazowi, który został jednak uprzedzony przez Dudę.

To w sumie była jedyna ciekawsza akcja Jagi w pierwszej połowie. Po zmianie stron było… jeszcze gorzej.

Dobra, w ofensywie coś się na moment ruszyło, bo po akcji Szmyta Imaz oddał groźny strzał sprzed pola karnego, ale poza tym? Wisła włączyła jeszcze wyższy bieg niż w pierwszej połowie i momentami ostrzeliwała bramkę Abramowicza jak z jakiegoś karabinu maszynowego.

W tych strzałach brakowało jednak jakości. Golkiper Jagi do pewnego momentu nie musiał wykazywać się spektakularnymi interwencjami, a i te zwykłe sprawiały mu niemałe problemy. Na jego usprawiedliwienie należy dodać, że od rana padał w Krakowie deszcz i nie ustał na czas spotkania.

W 78. minucie w końcu mógł się wykazać, kiedy perfekcyjnie sparował strzał Ertlthalera. Chwilę później nie dał już rady obronić strzału z bliska Darijo Grujcicia, jednak na szczęście jego i całej Jagiellonii stoper Wisły zagrywał ręką.

I po interwencji VAR – wszak sędziowie początkowo uznali gola – w Jagiellonii zaczęła się tlić nadzieja. Była ciut żywsza, ale to było zdecydowanie za mało.

Wisła robiła swoje. Swoje robił Marko Bozić, który po raz enty ściął do środka, swoje zrobił Angel Rodado, który dobił strzał Austriaka.

Finalnie Biała Gwiazda, w rytm przyśpiewek skierowanych w stronę trenera gości, komfortowo dociągnęła prowadzenie do końca i pozostaje niepokonana przed własną publicznością. Jeśli Mariusz Jop miałby na coś narzekać po spotkaniu, to na brak wcześniejszego zamknięcia meczu, bo realnie tu mogło się skończyć jakąś czwórką i nie byłby to przesadnie zaskakujący rezultat. Narzekać mógłby również na postawę Youana, który może i efektownie prowadził piłkę, ale jego decyzyjność pozostawiała wiele do życzenia.

Z kolei dla Adriana Siemieńca porażka to nie jest aż tak zła, hehe, wiadomość. Martwić go powinien jednak styl, bo piłkarze, podobnie jak kibice gości, choć się zapowiadali, na mecz nie dojechali.

Wisła Kraków – Jagiellonia Białystok 2:0 (1:0)

  • 1:0 – Angel Rodado 15′
  • 2:0 – Angel Rodado 86′

Noty wkrótce.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Fot. Newspix

Artykuł Sanchez z wozu, Rodado lżej. Złych wiadomości Siemieńca ciąg dalszy pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl