Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że wystarczyło zakontraktować Tomasza Kaczmarka, by zakończyć serię porażek. W siódmym meczu tego sezonu ligowego Raków w końcu nie przegrał, a na dodatek sięgnął po komplet punktów. Nowy trener Medalików sukces w debiucie może zawdzięczać Patrykowi Makuchowi. Dwoma bramkami potwierdził swoją bardzo dobrą dyspozycję.
Bez dwóch zdań Makuch to w tym sezonie najjaśniejszy punkt w ekipie spod Jasnej Góry. Ma już na koncie sześć bramek i asystę, jednak jego wkład w zespół jest znacznie większy niż suche liczby w ataku. 27-latek jest na boisku wszędzie i pomaga nawet w działaniach obronnych. Bez niego sytuacja Rakowa byłaby jeszcze bardziej opłakana.
Drugim graczem, na którym może budować Tomasz Kaczmarek jest Marko Bulat. Chorwat, odsunięty od składu przez Dawida Kroczka, wrócił na boisko i od razu zanotował asystę, chociaż mógł spokojnie mieć nawet dwie, gdyby lepiej zachował się Jean Carlos. W końcu w środka pola Medalików pojawił się zawodnik, potrafiący kreować grę w ofensywie, mimo że w obronie ma swoje mankamenty.
Raków Częstochowa – Motor Lublin 2:1. Medaliki w końcu zakończyły serię porażek
Najłagodniej mówiąc w pierwszych 45 minutach piłkarze obu drużyn nie zafundowali nam w Częstochowie widowiska, jakie będziemy pamiętać latami. Chociaż nieco usprawiedliwiają ich trudne warunki atmosferyczne w postaci mocno padającego deszczu. W każdym razie dość długo przyszło nam poczekać, by przy Limanowskiego cokolwiek się zaczęło dziać.
Bardziej konkretny w swoich poczynaniach był Motor. Potrafił wyjść z kontrą czy groźnie rozegrać stały fragment gry, jednak w kluczowych momentach zawsze coś zawodziło. Najczęściej była to dokładność, której po obu stronach mocno brakowało. A królował w tym Jean Carlos, który momentami miał problemy nawet w teorii z najprostszymi zagraniami czy przyjęciem piłki.
Zresztą, to właśnie on w pierwszych fragmentach gry zmarnował najlepszą okazję. Po bardzo dobrym podaniu Marko Bulata miał przed sobą tylko bramkarza Motoru, jednak zbierał się do działania na tyle ślamazarnie, że zdążył do niego doskoczyć Filip Luberecki i wybić piłkę.
Niedługo później jednak sam Chorwat zmarnował całkiem niezłą okazję, a następnie miał udział przy golu dla rywala. To właśnie on spowodował, że Motor przejął piłkę blisko bramki Kacpra Trelowskiego (bardziej dokładnie powinien zagrać też Stratos Svarnas). Świetnym uderzeniem popisał się Kamil Lukoszek, a Medaliki musiały wziąć się za odrabianie strat. Dodajmy tylko, że to było pierwsze celne uderzenie w tym meczu. Dokładnie w 34. minucie…
𝐊𝐀𝐌𝐈𝐋 𝐋𝐔𝐊𝐎𝐒𝐙𝐄𝐄𝐄𝐄𝐊!
Uderzył tak, że nie było czego zbierać!
Motor prowadzi w Częstochowie 1:0!
Transmisja meczu: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/JGjBG119EO
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 11, 2026
Bramka wyrównująca przyszła i była ona praktycznie odzwierciedleniem akcji spod drugiej bramki. W rolę Svarnasa wcielił się Ndiaye, Rodrigues zamienił się z Bulatem (teraz ten pierwszy stracił, a drugi podawał), a równie efektownym uderzeniem co Lukoszek popisał się Patryk Makuch. Dla gospodarzy to również była pierwsza celna próba.
Mamy wyrównanie w Częstochowie! Patryk Makuch trafia do siatki!
Transmisja meczu: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/ay6BKuaSdv
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 11, 2026
Patryk Makuch bohaterem Rakowa! Może to czas, by pomyśleć o reprezentacji?
Tak jak do przerwy mieliśmy podstawy, by narzekać na oglądane widowisko, tak w drugiej połowie było już znacznie lepiej. Mecz zdecydowanie się otworzył, co podziałało niekorzystnie na gości. To nie był dzień duetu, który ciągnie ofensywę zespołu Mariusza Misiury, a to stworzyło poważny problem.
Ndiaye swoją niedokładnością zmarnował co najmniej kilak potencjalnie dobrych okazji na wyjście na dobrą pozycję. Nawet gdy sprytnie zagrał do Lukoszka, to dla odmiany piłkarz wypożyczony z Górnika spowodował jedynie wściekłość swoich kolegów. Z kolei Karol Czubak miał kilka naprawdę dobrych szans na strzał, jednak albo nie trafiał w bramkę, albo prosto w Kacpra Trelowskiego.
Przy tak skromnej kadrze w Motorze zwyczajnie nie było zawodnika, który mógłby wejść w buty dwóch ofensywnych liderów. Można było jedynie liczyć, że komuś coś wyjdzie jak Lukoszkowi w pierwszej części. W przeciwieństwie do rywala ktoś taki był w szeregach ekipy Tomasza Kaczmarka.
A kimś takim był Patryk Makuch. Tego wieczoru był wszędzie. Pomagał w obronie, rozegraniu, a przede wszystkim znalazł się tam, gdzie powinien być napastnik. A w przeciwieństwie do Karola Czubaka, gdy już dostał dobre dośrodkowanie, to doskonale wiedział, jak je wykorzystać.
𝐃𝐔𝐁𝐋𝐄𝐓 𝐌𝐀𝐊𝐔𝐂𝐇𝐀!
Raków obejmuje prowadzenie w meczu z Motorem!
Transmisja meczu: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/0uNov2xq6d
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 11, 2026
Spokojnie Makuch mógł mieć nawet hat-tricka, jednak czujny w bramce był Gaspar Tratnik, bez którego Motor mógłby przegrać wyżej. Jeszcze nie tak dawno brzmiałoby to absurdalnie, ale może to odpowiedni moment, by zacząć rozważać napastnika Rakowa pod kątem reprezentacji? Ten mecz nie był przypadkiem. a potwierdzeniem jego wysokiej dyspozycji na przestrzeni ostatnich miesięcy.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Patryk Makuch. Wokół niego musi być budowany Raków Kaczmarka pochodzi z serwisu weszlo.com.
Uderzył tak, że nie było czego zbierać! 
Transmisja meczu: 


