To taki mecz, po którym trenerzy mają dziesiątki uwag, ale postronni widzowie – żadnych. Naprawdę, czy da się w ogóle oczekiwać od Ekstraklasy więcej, jeśli chodzi o meczowe emocje? Obejrzeliśmy jazdę bez trzymanki z obu stron. I Piast, i Wisła mieli przed oczami tylko atakowanie, byli w tym skuteczni, gra toczyła się w szybkim tempie, nikt nie robił wymówki z warunków pogodowych. To spotkanie mogłoby robić za antonim dla „meczu dla koneserów”.
Panowie, po prostu dziękujemy. I apelujemy do wszystkich ligowców – grajcie w piłkę właśnie tak, jak dzisiaj. Przecież jest to o wiele bardziej interesujące niż ciułanie punktów defensywą i liczenie na gole po dalekich wrzutach z autu. Była tu masa błędów indywidualnych, ale po pierwsze – co z tego? Nikt nie oczekuje przecież od piłkarzy Ekstraklasy bezbłędnej gry. Po drugie – te wszystkie wpadki nie wzięły się z niczego, bo o wiele trudniej o pomyłkę, gdy non stop musisz mierzyć się z atakiem rywala.
Bo tu naprawdę – cały czas był atak, jak nie Piasta, to Wisły. Obie ekipy mogą w szatni pluć sobie w brodę i mówić, że mogły strzelić dziś te trzy bramki więcej i nie jest to żadna hiperbola. W samej pierwszej połowie obejrzeliśmy jedenaście celnych strzałów. W całym meczu – dwadzieścia. A włącznie z tymi niecelnymi – czterdzieści jeden uderzeń. Średnio raz na dwie minuty obejrzeliśmy strzał. Kosmiczny wynik!
Piast – Wisła: 41 strzałów, 20 celnych
W pierwszych minutach meczu wydawało się, że szykuje się wielki wpierdziel dla Wisły Kraków. Piast hulał w ofensywie, ale miał Boisgarda, więc pierwszego gola strzelił dopiero po siedemnastu minutach. Piszemy „dopiero”, bo wcześniej powinien trafić już dwa razy. Francuz najpierw miał setkę na głowie, ale nie trafił w piłkę, a później na nodze, lecz kopnął gdzieś w trybuny.
Wymowne było to, że w rzeczonej siedemnastej minucie Ntamack powinien podawać do Boisgarda, który miałby za zadanie wsadzenie piłki do pustaka, ale uznał, że prawdopodobnie przerośnie go ta rola. I słusznie – mimo znacznie gorszej pozycji samemu wykończył akcję Limy, która wzięła się ze straty Krzyżanowskiego.
Przy drugim golu Piasta zawinił… uraz. Absurdalnie patrzyło się na Gigera, który podnosi rękę, gdy tylko piłka trafiła do Vallejo, licząc na to, że któryś z kolegów pomoże mu z asekuracją, bo akurat złapał kontuzję mięśniową. Ci jednak uznali chyba, że prawy obrońca reklamuje spalonego albo inne przewinienie. Skończyło się tak, że w pewnym momencie odpuścił gonitwę za Vallejo i po chwili musiał opuścić boisko, a Hiszpan skorzystał z okoliczności – przygotował sobie akcję i strzelił po długim.
Było to prowadzenie w okazałych rozmiarach, ale jak najbardziej zasłużone.
I wtem Wisła zaczęła się budzić na serio. Szybko odrobiła jednego gola. To też było trafienie z gatunku absurdalnych, bo Bozić wyszedł sam na sam, kopnął w bramkarza, ten wypluł piłkę przed siebie i zrobiło się strasznie ciasno. Bozić nie wiedział, co zrobić dalej, oddał piłkę do Sancheza, który odnalazł się w tłoku i sprytnie kopnął do odsłoniętej bramki.
Na przerwę wiślacy powinni schodzić z remisowym rezultatem. Pal licho kiks Sancheza czy brak dobrego wykończenia Kuziemki po świetnej akcji indywidualnej. Obejrzeliśmy przede wszystkim zmarnowanego karnego przez Bozicia, który znów strzelił słabo z jedenastu metrów. Tydzień temu na Kobylaka wystarczyło, ale Domen Gril – nowy bramkarz Piasta – odczytał jego intencje. Ten lichy strzał wymagał jedynie rzucenia się w odpowiednim kierunku. Sama jedenastka bez kontrowersji – Drapiński zablokował strzał ręką i mimo że próbował chować ją za plecy, to nie mogło stanowić to okoliczności łagodzącej.
Uff, tyle do przerwy.
Druga połowa jeszcze bardziej szalona niż pierwsza
Po zmianie stron mecz dalej nas rozpieszczał. Ledwie rozpoczęło się granie, a Sanchez już miał setkę, lecz zamiast trafić do siatki popełnił faul na bramkarzu (oddawał uderzenie na wślizgu). Wiślacy szybko wyrównali. Zrobił to Bozić, odkupując swoje winy za niestrzelonego karnego. Akcja do złudzenia przypominała tę Vallejo – z tą różnicą, że piłkarze Piasta nie doznali kontuzji, a wpadli na siebie, ułatwiając przeciwnikowi robotę. Sam Bozić wydaje się z jednej strony piłkarzem surowym, z drugiej – bardzo wybieganym i ambitnym, często znajdującym się w centrum wydarzeń.
Co dalej? Piast wrócił na prowadzenie po karnym wywalczonym i strzelonym przez Łabojko. Spowodował go Maisonneuve, który zablokował strzał ręką. Następnie Wisła wyrównała – i znów po absurdalnej akcji. Na przestrzeni kilkudziesięciu sekund strzelali do zawodników z Gliwic jak do kaczek. Dwa razy próbował Rodado, raz Ertlthaler, do tego kilka wrzutek, aż w końcu do odsłoniętej bramki głową trafił Sanchez. Bardzo przytomną asystę zaliczył Rodado, który w kilku zagraniach znamionował jakość, dzięki której może stać się gwiazdą też na poziomie Ekstraklasy.
W drugiej połowie to Wisła bardziej nam się podobała, ale finalnie większe brawa należą się Piastowi, który przetrwał tę krakowską nawałnicę i w samej końcówce to on zadał ostateczny cios po akcji Sanci i Twumasiego. Pewnie kluczowe okazało się tu doświadczenie na najwyższym ligowym poziomie, natomiast piłkarze Wisły i tak powinni wracać do siebie z podniesionymi czołami. Niektóre drużyny przez kilka meczów nie potrafią stworzyć tyle dogodnych okazji, co beniaminek przez 90 minut.
Było to znakomite nawiązanie do jednego z lepszych spotkań Ekstraklasy ostatnich lat, pomiędzy Wisłą Kraków i Piastem Gliwice właśnie, które w 2021 roku… też zakończyło się wynikiem 4:3 dla zespołu ze Śląska. Dynamika wydarzeń była wtedy nieco inna, bo to Biała Gwiazda genialnie zaczęła, strzeliła trzy gole, a później dała się dogonić, natomiast pod względem emocji oba mecze stały na podobnym poziomie.
Panie Jop, panie Myśliwiec – prosimy nie karcić piłkarzy za błędy. Jeśli będziecie grać tak radośnie, jak dziś, będziecie mieli sympatyków w całej Polsce. I, jesteśmy pewni, bez problemu utrzymacie się w lidze.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. newspix.pl
Artykuł Piast – Wisła. Genialny mecz, za taką ligę nic nie robiliśmy! pochodzi z serwisu weszlo.com.