Lech Poznań wrócił na zwycięską ścieżkę, choć z pewnością nie w takim stylu, jakiego życzyliby sobie kibice Kolejorza. Mistrzowie Polski pokonali na wyjeździe Wieczystą Kraków, ale długimi fragmentami to beniaminek przypierał ekipę z Wielkopolski do muru. Nie dziwi nas zatem nadzwyczaj kwaśna mina Nielsa Frederiksena po końcowym gwizdku Wojciecha Mycia. Trzy punkty to trzy punkty, nie ma co przesadnie grymasić, ale postawa Lecha, zwłaszcza w defensywie, musi spędzać sen z powiek 55-letniego szkoleniowca.
Podstawowe pytanie przed tym spotkaniem brzmiało: jak Lech zareaguje mentalnie na szokującą klęskę w rewanżowym starciu z Aarhus?
Wieczysta Kraków – Lech Poznań 1:2. Kolejorz pokonał beniaminka
Sławomir Peszko, odpowiedzialny za transfery Wieczystej Kraków, przyznał przed pierwszym gwizdkiem na antenie Canal+ Sport, że obawia się podwójnej motywacji w szeregach mistrzów Polski. Przypuszczał, że podrażniony Kolejorz będzie chciał wyładować emocje na beniaminku. I po prostu go zmiażdży. Z drugiej strony, Niels Frederiksen w przedmeczowym wywiadzie odcinał się od tego rodzaju prognoz. Twierdził, że jego podopieczni pozostawili już mecz z Aarhus definitywnie za sobą. Jak gdyby na potwierdzenie tych słów, Duńczyk dokonał w wyjściowym składzie aż sześciu zmian względem poprzedniego występu Lecha.
A zatem wielu z tych, którzy ostatnio mocno narozrabiali, teraz nie dostało nawet szansy, by od razu pokazać się z lepszej strony.
Z przebiegu samego meczu też nie wynikało, by piłkarze Lecha byli jakoś wielce napięci na okazałe zwycięstwo. Pierwsza faza spotkania była właściwie dość wyrównana: miał swoje sytuacje Kolejorz, było ich sporo, ale i Wieczysta potrafiła się odgryźć groźnym atakiem. W krakowskiej ekipie mógł się podobać Lisandro Semedo: aktywny, kreatywny, odważny w dryblingu. Z drugiej strony, jak tak patrzyliśmy, ile miejsca na własnej połowie zostawiają gospodarze zawodnikom z Poznania, to trudno było się oprzeć wrażeniu, że Lech prędzej czy później ich za to skarci. No za dużo indywidualnej jakości mają mistrzowie Polski, by na tak wiele im pozwalać. Po prostu.
Spodziewane karcenie rozpoczęło się w 35. minucie rywalizacji, od efektownego gola Yannicka Agnero.
𝐘𝐀𝐍𝐍𝐈𝐂𝐊 𝐀𝐆𝐍𝐄𝐑𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎!
𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐆𝐎𝐋!
Kolejorz prowadzi w Krakowie!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEWhJW pic.twitter.com/0jTLP20XRz
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 1, 2026
Tuż przed przerwą prowadzenie przyjezdnych podwyższył Allahyar Sayyadmanesh przy wydanej pomocy Aleksandara Djermanovicia. No i niby Wieczysta coś tam poszumiała w okolicach bramki Kolejorza, ale na przerwę schodziła z – co tu dużo gadać – beznadziejnym wynikiem.
𝐋𝐄𝐂𝐇 𝟐:𝟎 𝐖𝐈𝐄𝐂𝐙𝐘𝐒𝐓𝐀!
Allahyar Sayyadmanesh podwyższa prowadzenie gości w Krakowie!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/OVsiJFqakL
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 1, 2026
Lech też mylił się w defensywie. Wieczysta to wykorzystała
Obie bramkowe akcje Lecha mówią zresztą wiele o słabościach ekipy Kazimierza Moskala.
Gol Agnero? Trzech-czterech zawodników Wieczystej otacza napastnika Kolejorza, a on i tak ustawia sobie piłkę jak chce. Gol Sayyadmanesha? Ben Lederman najpierw zanotował koszmarną stratę w okolicach linii środkowej boiska, a później nie zdążył z doskokiem do strzelca. Na poziomie Ekstraklasy, zwłaszcza w konfrontacji z tak silnym przeciwnikiem, są to już na ogół niewybaczalne pomyłki. Dodajmy do tego jeszcze nieskuteczność Tobiasa Christensena, no i katastrofa gotowa.
Trudno nie mieć skojarzeń z podejściami ŁKS-u do rywalizacji w elicie, kiedy trenerem w Łodzi był właśnie Moskal.
Tylko że Lech Poznań ostatnio udowodnił dobitnie, że pilnowanie korzystnego rezultatu nie jest jego mocną stroną. I w sobotę było podobnie: komfortowa, dwubramkowa przewaga wcale nie zagwarantowała zespołowi z Wielkopolski spokojnej drugiej połowy. Wręcz przeciwnie: trener Moskal sprawnie wyeliminował ze swojej jedenastki najsłabsze elementy (Lederman, Christensen), no i Wieczysta wypracowała przewagę, która momentami zahaczała wręcz o dominację nad Lechem. Efekt to trzy kapitalne sytuacje strzeleckie. Ostatnią udało się zmienić na bramkę: w 66. minucie kontaktowego gola zapisał na swoim koncie Lucas Piazon.
WIECZYSTA ŁAPIE KONTAKT!
Lucas Piazon trafia do siatki i będziemy mieli jeszcze emocje w Krakowie!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/iQpzUyJHdS
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 1, 2026
W defensywie Lech zaczyna przypominać siebie z rundy jesiennej minionego sezonu. Czyli: notorycznie popełnia rażące błędy.
Mistrz Polski utrzymał przewagę. Ale to był występ daleki od ideału
Spodziewaliśmy się, że kontaktowe trafienie jeszcze napędzi ataki Wieczystej – wydawała się to wręcz naturalna kolej rzeczy przy tak biernej postawie drużyny z Poznania w drugiej połowie meczu. Tak się jednak nie stało. Można było odnieść wrażenie, że w końcówce graczom obu zespołów zwyczajnie zabrakło już sił, by podkręcić tempo. Tylko że Lech mógł sobie pozwolić na to, żeby spowalniać przebieg gry, tymczasem Wieczystą rezultat zmuszał do kolejnych natarć. Były one jednak chaotyczne i kompletnie niegroźne. W sumie to bardziej pachniało trzecim trafieniem dla gości, ale świetne szanse spartolili choćby Hakans czy Agnero.
Koniec końców Poznaniacy dowieźli zatem zwycięstwo do końca, choć zaufania kibiców tym występem z pewnością nie odbudowali.
Natomiast Wieczysta, mimo dużych wydatków i jeszcze większych aspiracji, zalicza na razie dość bolesne zderzenie z Ekstraklasą. Niby widać potencjał, niby potrafi ekipa z Krakowa zepchnąć swych oponentów do defensywy, ale sama w obronie uprawia na razie bardzo radosną twórczość.
Dopóki to się nie zmieni, będzie trudno o punkty.
3
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl
Artykuł Gole z dystansu załatwiły sprawę. Lech wymęczył wygraną z Wieczystą pochodzi z serwisu weszlo.com.
𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐆𝐎𝐋! 
Transmisja: 

Lucas Piazon trafia do siatki i będziemy mieli jeszcze emocje w Krakowie!