Marek Papszun zabrał głos przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok. Na konferencji prasowej szkoleniowiec Legii Warszawa odniósł się m.in. do stanu zdrowia Kamila Piątkowskiego oraz oferty Olympiakosu w przeszłości.
Papszun: Jagiellonia pokazała swoje DNA w meczu z Olympiakosem
Po ośmiu kolejkach Legia zajmuje drugie miejsce w tabeli z dorobkiem szesnastu punktów. Stołeczny klub pozostaje jedynym w Ekstraklasie, który nie zaznał jeszcze smaku porażki. Przed przerwą reprezentacyjną podopieczni Marka Papszuna zmierzą się w Białymstoku z Jagiellonią, która ostatnio ma trudniejszy okres. Pomijając aferę SMS-ową, Duma Podlasia przegrała dwa ostatnie mecze.
– Sądzę, że mecz z Olympiakosem był dla Jagiellonii bardzo cenny pod względem doświadczenia. Takie spotkania rozwijają zespół. Widać było bardzo dobre podejście i wysoką intensywność gry przez długi fragment meczu. Pokazali swoje DNA – odwagę w działaniach i jakość w grze. Szkoda, że nie udało im się dowieźć przynajmniej remisu, bo mimo przewagi Olympiakosu w drugiej połowie nie było aż tak wielu sytuacji, żeby nie mogli wywieźć stamtąd punktów. Zwłaszcza w pierwszej połowie pokazali się z bardzo dobrej strony – ocenił Marek Papszun, cytowany przez portal Legia.net.
– Jagiellonia jest zespołem powtarzalnym w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Przygotowujemy się do tego meczu tak samo jak do każdego innego. (…) Odkąd jestem w Legii, moje podejście jest takie, że nie ma rywala, z którym nie jesteśmy w stanie wygrać. Do każdego przeciwnika podchodzimy z szacunkiem, ale bez obaw. Zawsze jedziemy po zwycięstwo i teraz będzie dokładnie tak samo. Pracujemy procesowo. Wierzę, że z każdym dniem jesteśmy lepszym zespołem i rozwijamy naszych zawodników – dodał.
„Dobrze się stało, że nie trafiłem do Olympiakosu”
Szkoleniowiec Legii poruszył również wątek Piątkowskiego i Biczachczjana, którzy zmagają się z problemami zdrowotnymi.
– Piątkowski doznał urazu. Na tę chwilę jest poza kadrą i będziemy obserwować, jak rozwinie się sytuacja. Nie wyglądało to dobrze, dlatego dziś trudno powiedzieć coś więcej. Co do Biczachczjana, plan był taki, żeby już w tym tygodniu wrócił do treningów z zespołem, ale musieliśmy zrobić jeszcze jeden krok w tył i ostatecznie do tego nie doszło. Przed nami przerwa reprezentacyjna i wierzę, że właśnie w tym okresie Wahan będzie już trenował razem z drużyną – przyznał.
Papszun odniósł się też do aklimatyzacji nowego nabytku z Japonii, Shinnosuke Fukudy.
– Adaptacja wymaga czasu, również ze względu na zmianę strefy czasowej. Dodatkowo po ostatnim meczu złapał infekcję, dlatego obecnie również nie trenuje z zespołem. To oznacza, że proces jego adaptacji trochę się wydłuży – powiedział.
Papszun skomentował również wypowiedź Michała Żewłakowa w Kanale Sportowym o zainteresowaniu ze strony Olympiakosu.
– Rzeczywiście był taki moment, ale ostatecznie do tego nie doszło. Nie ma więc sensu do tego wracać. Myślę, że finalnie dobrze się stało, bo być może nie trafiłbym do Legii. To było w okresie, kiedy nie pracowałem. Wtedy pojawiało się wiele różnych informacji, a niektórzy dopowiadali sobie różne rzeczy. To był po prostu jeden z klubów, który pojawił się w mojej historii w czasie przerwy od pracy – podsumował.
Mecz Jagiellonii z Legią rozpocznie się 20 września o godzinie 17:30.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Papszun: Dobrze się stało, że nie trafiłem do Olympiakosu pochodzi z serwisu weszlo.com.