04.05.2026

Nietypowe Kroczki. Historia trenera-strażaka Rakowa

Dawid Kroczek buduje swoją karierę w nieoczywisty sposób. Nie boi się ruchów w tył, a one w konsekwencji ciągle wypychają go do przodu. Kim jest trener, który ma uratować sezon Rakowa Częstochowa?

Kiedy wicemistrzowie Polski prezentowali Łukasza Tomczyka, Michał Świerczewski pokusił się o metaforę odnoszącą się do miłości. – Twoja partnerka chciałaby odejść do innego partnera, który jest jej młodzieńczą miłością z większego miasta, a ty wiesz, że gdzieś obok jest fajna dziewczyna z sąsiedztwa, która się w tobie podkochuje – mówił właściciel Rakowa, wskazując na siedzącego obok szkoleniowca pochodzącego z Częstochowy.

Jeśli zechcemy odnieść tę metaforę do Dawida Kroczka, będziemy musieli stwierdzić, że to uczucie bez wielkiej namiętności. Fajną dziewczynę, która się w Rakowie podkochuje, ale związek z nią okazał się bolesny, klub zamienił na inną fajną dziewczynę, która po prostu przechodziła obok. Żadna ze stron nie zakładała, że ten scenariusz – Kroczek jako pierwszy trener Medalików – będzie miał miejsce w innej konfiguracji niż ta, w której Marek Papszun nie może wziąć udziału w meczu wskutek zawieszenia za kartki czy choroby.

A jednak, pozmieniało się. Legia Warszawa uruchomiła wielkie domino, którego kostki upadają aż do teraz.

Historia Dawida Kroczka. Jak znalazł się w Rakowie?

Dawid Kroczek przyszedł do Rakowa z jasnym komunikatem: chcę przez rok uczyć się u Marka Papszuna, a później kontynuować pracę pierwszego trenera w innym miejscu. Z jego perspektywy, przenosiny do Częstochowy były bardzo nieoczywistym wyborem, nastawionym na zbieranie doświadczeń. Dopiero co prowadził Cracovię, z którą osiągnął szóste miejsce, o którym dziś Pasy mogą pomarzyć. Co więcej, przeciwko Rakowowi wycisnął siedem punktów na dziewięć możliwych do zdobycia.

Przyjęcie roli asystenta było dla Kroczka zejściem w dół na drabinie kariery. Sam trener przekonywał jednak, że doskonale wie, co robi. W wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” nazywał Papszuna najlepszym trenerem w Polsce i wyjaśniał, że jeśli chodzi o bycie dwójką, w grę wchodziła jedynie praca w sztabie właśnie tego szkoleniowca. Obaj panowie byli zresztą bliscy współpracy w momencie, gdy Kroczek obejmował Cracovię. Wtedy Pasy uprzedziły Raków, ale kiedy 36-letni trener wypełnił kontrakt w stolicy Małopolski, Papszun ponowił swoją ofertę.

Gdy zgłosiła się po niego Legia, pojawił się problem. Kroczek znalazł się bowiem w niezręcznej sytuacji. W teorii mógł iść z Papszunem do Legii. Nie chciał jednak zaczynać nowego cyklu pracy w momencie, gdy na starcie jasno zadeklarował, że asystentem jest tylko przez rok. Dołączenie do sztabu stołecznego klubu na sześć miesięcy nie byłoby zbyt poważne i raczej nikogo nie interesowało.

Kroczek miał ważny kontrakt z Rakowem, gdzie… też nie miał zbyt wielkich perspektyw. Na papierze mógł dołączyć do sztabu Tomczyka, z którym już kiedyś przeciął się na ligowej planszy. Młody trener przejął w sezonie 21/22 pierwszoligową Resovię Rzeszów, utrzymując ją w lidze na bezpiecznym jedenastym miejscu. Jego asystentem był wtedy właśnie Łukasz Tomczyk.

Dla wszystkich było jasne, że Kroczek nie stanie się za chwilę asystentem swojego dawnego asystenta, bo byłby to zbyt wielki krok w tył nawet jak na niego. Zwłaszcza, że trener przyszedł do Rakowa po naukę u renomowanego fachowca, a od równie niedoświadczonego kolegi po fachu nie nauczyłby się tyle samo. W efekcie 36-latek… znalazł się w klinczu. Ani nie mógł iść za Papszunem, ani nie mógł zostać na dotychczasowym stanowisku.

Raków odhaczył ligowe bingo. A miał mieć wyższe standardy [KOMENTARZ]

Młody trener miał podpisany kontrakt, więc trzeba było coś z nim zrobić. I Raków przesunął go do działu skautingu, gdzie miał pomóc przy ocenie potencjalnych wzmocnień. Klub nie ukrywał przy tym, że nie będzie robił Kroczkowi pod górkę, jeśli tylko pojawi się dla niego atrakcyjna oferta. Obie strony w zasadzie na nią czekały.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Dlaczego Kroczek odrzucił propozycję Arki Gdynia?

Ta się pojawiła, bo trener Rakowa był faworytem do objęcia Arki Gdynia, po tym jak odszedł z niej Dawid Szwarga. Kroczek pojawił się nad morzem na rozmowach i nawet wstępnie porozumiał się z beniaminkiem.

– Jeszcze w piątek byłem przekonany, że Dawid Kroczek będzie trenerem Arki. Był w Gdyni, porozmawialiśmy i powiedział, że na 70 procent jest zdecydowany, ale zostawia sobie 30 procent na to, żeby wszystko jeszcze przemyśleć. (…) W niedzielę trener Kroczek zadzwonił do mnie i powiedział, że po przeanalizowaniu całej sytuacji jednak nie podejmie pracy w Gdyni – tłumaczył Veljko Nikitović w „Dzienniku Bałtyckim”.

Można zakładać, że zdolny trener nisko ocenił szansę Arki na pozostanie w lidze. Zapewne miał świetne rozeznanie o tym, co dzieje się w zespole – z poprzednim trenerem gdynian zna się od lat, obaj należą do słynnej grupy Deductor.

Fakt, że Kroczek mógł odrzucić taką ofertę, świadczy o dwóch kwestiach. Po pierwsze, świadomie buduje swoją karierę. Po drugie, wysoko wycenia swoją pozycję na rynku, wychodząc z założenia, że roczny rozbrat z posadą pierwszego szkoleniowca nie zmieni jego renomy i nie musi wchodzić w projekt, do którego nie jest przekonany. A może wyczuwał przy tym, że lepiej nie ruszać się z Częstochowy, bo za chwilę może pojawić się tu duża szansa?

Maciej Sikorski

Filozofia Kroczka: posiadanie piłki to pusta statystyka

Umiejętności Kroczka najlepiej można ocenić przez pryzmat pracy w Cracovii, gdzie – to ważna informacja dla Rakowa – doskonale sprawdził się w roli strażaka. Dostał w niej szansę, gdy po 27. kolejkach sezonu 23/24 Pasy miały zaledwie trzy punkty nad strefą spadkową i bardzo trudny terminarz. Mierzyły się bowiem z Jagiellonią (późniejszy mistrz), Śląskiem Wrocław (wicemistrz), Lechem (piąte miejsce), Górnikiem (szóste) czy Rakowem (siódme).

Tymczasem Kroczek dowiózł w miarę spokojne utrzymanie. Na wejściu pokonał Jagiellonię, potrafił rozgromić Górnika aż 5:0, wygrał też z Rakowem i zremisował z Lechem. Przeszedł to pole minowe ze średnią punktów 1,43, podczas gdy jego poprzednik, Jacek Zieliński, punktował na poziomie 1,07. Efekty pracy były od razu zauważalne.

Nikogo nie dziwiło więc, że młody trener rozpoczyna z zespołem Pasów kolejny sezon. Poszedł w nim za ciosem – Cracovia świetnie rozpoczęła rozgrywki, grała widowiskowo, miała jesienią najlepszą ofensywę w lidze. Po czternastu kolejkach zajmowała czwarte miejsce ze stratą dwóch punktów do lidera. Mówiło się o niej jak o rewelacji rundy i potencjalnym czarnym koniu.

Kroczek stawiał na nowoczesną i bezpośrednią piłkę. Jego warsztat najlepiej opisuje jeden cytat z konferencji prasowej. – Nie ma dla mnie znaczenia posiadanie piłki. To pusta statystyka. Dziwię się ludziom, którzy oceniają mecz przez pryzmat posiadania piłki. To jest najmniej istotne. Często posiadanie wynika z dynamiki meczu, nas interesują konkrety. Chociażby, ile razy przeciwnik wchodzi w nasze pole karne. Posiadanie piłki mnie najmniej interesuje.

I rzeczywiście, Cracovia skończyła sezon z czwartym najgorszym procentem posiadania piłki (47%, niżej były Korona, Zagłębie i Puszcza) i jednocześnie z czwartym najlepszym bilansem strzelonych goli. 36-latek stawiał na modne dziś fazy przejściowe. W jego zespole nie uświadczono powolnego i mozolnego budowania akcji, z którym dzisiejszy Raków ma ogromny problem. Preferował czekanie na przechwyt w środku i błyskawiczne ataki.

Kryzys młodej fali. Polscy trenerzy wypływają i szukają oddechu

Kroczek skończył sezon na szóstym miejscu, a mimo to został pożegnany. Choć na pozór brzmi to jak pochopna decyzja, tak naprawdę nie pozostawił władzom klubu wyboru. Lokatę w tabeli uratowały Pasom dwa ostatnie mecze (po trzy punkty z Legią i Zagłębiem), które rozegrano już po decyzji o nieprzedłużaniu kontraktu szkoleniowca.

Do tego momentu, przez całą wiosnę Cracovia wygrała zaledwie trzy mecze. Zespół wyglądał dużo gorzej, podobnie jak jego liderzy. Kroczek wpadł w kryzys, z którego nie potrafił się wydostać, mimo że władze krakowskiego klubu nie wykonały żadnego nerwowego ruchu. Sytuacja po efektownej jesieni po prostu go przerosła. Cieniem na jego pracy kładło się też szybkie odpadnięcie z Pucharu Polski – trzecioligowa Sandecja wyrzuciła Pasy już w pierwszej rundzie.

Trener nietypowych ruchów

Kroczek dostał szansę w Ekstraklasie dzięki temu, że zdecydował się na bardzo nietypowy ruch. Cracovia zatrudniła go bowiem jako trenera… nieistniejących rezerw. Klub z dawnej stolicy Polski zrezygnował na pewien czas z prowadzenia drugiego zespołu. Gdy postanowił go reaktywować od sezonu 24/25, miał go prowadzić właśnie Kroczek, który został zatrudniony przy Kałuży już w lutym 2024 roku.

Oczywiście, trener miał przy tym też inne obowiązki. Został szefem działu młodzieżowego i odpowiadał za metodologię szkolenia w drużynach U-17 i U-19. Nie była to jednak oczywista droga trenera, który miał już przetarcie w I lidze, gdzie zebrał niezłe recenzje utrzymując Resovię na jedenastym miejscu. W teorii już wtedy mógł myśleć o pracy na szczeblu centralnym, ale nadal chciał się edukować. Stąd nieoczywiste podjęcie pracy w trzecioligowej Unii Skierniewice, a później równie nieoczywista posada w Cracovii.

Kroczek nie zdążył poprowadzić ani jednego meczu rezerw. Zanim zespół został powołany do życia, już musiał wchodzić do pierwszej drużyny jako strażak. Szymon Janczyk pisał wtedy, że za zatrudnieniem Kroczka w nieistniejącym de facto zespole stało między innymi to, że Cracovia chciała mieć pod ręką trenera na wypadek, gdyby cieniujący od dawna Jacek Zieliński miał stracić pracę.

Pasy tak mocno wierzyły w młodego szkoleniowca, że powierzyły mu zespół nawet mimo faktu, iż ani nie miał licencji, ani nie był nawet na kursie UEFA Pro. W teorii powinno oznaczać to drakońskie kary dla klubu z Krakowa, ale ten, żeby ich uniknąć, w protokole wpisywał słupa, którym był asystent poprzedniego trenera. W międzyczasie Kroczek nadrobił braki i dziś może pochwalić się najwyższą wymaganą licencją.

Trener-słup wraca do Ekstraklasy. Tym razem Cracovia obśmiewa „surowe” przepisy

Cała droga zawodowa szkoleniowca Rakowa wygląda następująco:

  • Sokół Aleksandrów Łódzki (III liga) – pierwszy trener
  • Resovia Rzeszów (I liga) – asystent Radosława Mroczkowskiego
  • Resovia Rzeszów (I liga) – pierwszy trener
  • Unia Skierniewice (III liga) – pierwszy trener
  • Cracovia (Ekstraklasa) – szef działu młodzieżowego i trener nieistniejących rezerw
  • Cracovia (Ekstraklasa) – pierwszy trener
  • Raków Częstochowa (Ekstraklasa) – asystent Marka Papszuna
  • Raków Częstochowa (Ekstraklasa) – skaut
  • Odrzucenie oferty od Arki Gdynia (Ekstraklasa)
  • Raków Częstochowa (Ekstraklasa) – pierwszy trener

Na tej drodze można znaleźć co najmniej kilka bardzo nieoczywistych kroków, na które wielu trenerów by się nie zdecydowało, sądząc, że spowolnią ich karierę. Tymczasem 36-letni szkoleniowiec znów dostał wielką szansę dzięki ryzykownemu ruchowi. Teraz może się pokazać, przypomnieć i osiągnąć swój cel, który mu przyświecał, gdy rok temu przyjmował ofertę Rakowa – pracować od następnego sezonu jako pierwszy trener w atrakcyjnym klubie. Może nawet będzie nim Raków Częstochowa?

WIĘCEJ O RAKOWIE CZĘSTOCHOWA:

Fot. newspix.pl

Artykuł Nietypowe Kroczki. Historia trenera-strażaka Rakowa pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl