04.05.2026

Raków odhaczył ligowe bingo. A miał mieć wyższe standardy [KOMENTARZ]

Zwalniając Łukasza Tomczyka na cztery mecze przed końcem sezonu, Raków Częstochowa odhaczył wszystkie punkty z bingo typowego polskiego klubu. A przecież miał to być projekt, który wyznacza nowe standardy w polskiej piłce.

Opinia o zwolnieniu Łukasza Tomczyka

Szok. To pierwsze, co cisnęło się na usta po zobaczeniu nagłego komunikatu o pożegnaniu szkoleniowca. Szok powstały nie w wyniku tego, że tak wysoko ceniłem pracę Tomczyka. Powiedzmy sobie szczerze – jej efekty dostrzegalne były tylko przez niektórych ekspertów, którzy przekonywali, że Raków chce grać ofensywnie, bla, bla, bla. Sorry, ale na boisku widać było drużynę zmęczoną, niechętną, potwornie schematyczną.

Byłem w szoku, bo mówimy o Rakowie, czyli o klubie, po którym można spodziewać się więcej. To organizacja, która zdawała się mieć na siebie pomysł i której daleko do znanego z polskiej piłki dziadostwa.

Tymczasem wczoraj odhaczyła ona wszystkie elementy organizacyjnego bingo…

1. Brak cierpliwości

Ten pierwszy to brak cierpliwości. Raków gra słabo, ale przecież jego sytuacja w tabeli jest więcej niż komfortowa. Jeśli uznamy, że celem tego klubu jest walka o puchary, to na dziś rywalizuje on z Zagłębiem i Wisłą. Z Zagłębiem, które na ostatnie siedem meczów wygrało jeden. I z Wisłą, która tylko wiosną zanotowała osiem porażek. Ma nad nimi punkt przewagi i jedną kolejkę więcej do rozegrania (Raków pauzował w weekend ze względu na Puchar Polski).

Tymczasem klub z Częstochowy spalił całą swoją koncepcję, zanim zdążyła się ona rozwinąć. Zatrudnił trenera na lata, a zwolnił w maju. A przecież oczywiste było, że Łukasz Tomczyk będzie potrzebował trochę więcej czasu na otrzaskanie się z pracą niż jakikolwiek trener z karuzeli. Jeszcze nigdy nie pracował w klubie z tak dużą marką i nie walczył też na trzech frontach. Dostał tylko siedemnaście meczów. Nie dano mu szansy nie tyle na wyjście z kryzysu, co na zaszczepienie zespołu swoją myślą.

Zwolnienie trenera w momencie pierwszego poważniejszego zakrętu nie jest niczym nowym w Ekstraklasie. To wręcz ligowy folklor. Tylko że Raków miał okleić się od tych ligowych prawideł.

2. Pełne poparcie dla trenera

Ile razy już to widzieliśmy? Prezes klubu broni trenera przed tezami dziennikarzy i zapewnia, że nikt nie myśli o pożegnaniu go, a po chwili głowa szkoleniowca zostaje ścięta. Pod tym kątem Raków przeszedł samego siebie, bo od jeszcze 1 maja Wojciech Cygan mówił w Kanale Sportowym:

– Dzisiaj nie jest najlepszy moment na podsumowania. Aby móc pewne rzeczy podsumować trzeba dać też Łukaszowi czas. Nie jest tak, że dzisiaj jesteśmy na etapie rozmów o tym, co byście chcieli słyszeć (rozstaniu z trenerem – przyp. red). To projekt długofalowy. On zna klub, wywodzi się stąd. Po sezonie na spokojnie podsumujemy sezon, zobaczymy co można poprawić. Pełen spokój. On wykonuje ciężką pracę i jestem z nim.

A 3 maja, dwa dni później, Tomczyk stracił pracę.

Pewnie nawet sam prezes klubu był zaskoczony tym, jaką decyzję podejmuje jego właściciel. Ale nawet to pokazuje, jak bardzo nieoczywiste było to posunięcie. Gdyby Cygan czuł pismo nosem, gdyby w klubie trwały poważne rozmowy na ten temat, nie rzucałby przecież takich zapewnień.

3. Instytucja strażaka

Symboliczne, że Dawid Kroczek został ogłoszony w święto tego zawodu, bo 4 maja obchodzony jest w Polsce dzień strażaka. Zadaniem Dawida Kroczka jest uratowanie pucharów, a potem się pomyśli. Wiele klubów wpadało już w ten sposób w swoje sidła – w potrzebie chwili zatrudniały trenera, który jest pod ręką, a potem głupio było się z nim żegnać, bo zanotował obiecujący początek. W efekcie żegnano go, ale dopiero po kilku straconych miesiącach.

Czy Kroczek jest odpowiednim trenerem dla Rakowa w dłużej perspektywie? Tego nie wiem. Wiem jednak, że gdyby akurat nie był w Częstochowie na kontrakcie, nigdy nie byłby dla Rakowa naturalnym wyborem. Wymowne jest to, że sam Kroczek wolał się uczyć u Papszuna jako asystent niż kontynuować pracę w roli pierwszego szkoleniowca.

4. Kolejny błąd przy rekrutacji

Dawid Szwarga też został odsunięty po roku, mimo że ówczesny mistrz Polski miał do niego wielkie przekonanie. O Tomczyku z kolei Michał Świerczewski mówił tak:

– Wierzę, że Łukasz będzie trenerem na lata. Zauważyłem, że moje słowa często się sprawdzają, więc może tutaj też spróbuję wpłynąć na rzeczywistość: jakoś czuję, że Łukasz wypełni kontrakt i za 2,5 roku będę go przymuszał, żeby podpisał kolejny, pięcioletni.

No cóż, nie najlepiej zestarzały się te słowa.

Prawda jest brutalna – jeśli chodzi o trenerów, właściciel Rakowa trafił jedynie z Markiem Papszunem. Był to oczywiście traf spektakularny – mowa w końcu o człowieku, który doprowadził klub od drugiej ligi aż do mistrzostwa Polski. Póki co jest to jednak klub niezweryfikowany pod rządami innego szkoleniowca. A jeśli Raków jest w stanie osiągać sukcesy jedynie z Papszunem, to może jednak nie jest to tak dobrze zbudowany, samowystarczalny projekt, jak wszyscy myśleliśmy?

WIĘCEJ O RAKOWIE CZĘSTOCHOWA:

Fot. newspix.pl

Artykuł Raków odhaczył ligowe bingo. A miał mieć wyższe standardy [KOMENTARZ] pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl