Mistrzostwo Lecha Poznań jesienią, a nawet na początku wiosny, nie było sprawą oczywistą. Kolejorz zimował na siódmym miejscu, a dwa pierwsze mecze po przerwie przegrał. Potem wyniki znacznie się poprawiły i piłkarze Nielsa Frederiksena rozpoczęli marsz po tytuł. Mikael Ishak, kapitan Lecha, wskazał, który moment był jego zdaniem niezwykle istotny dla losów sezonu.
Jesień była dla Kolejorza pełna wzlotów i upadków. Mistrz Polski zdecydowanie przegrał dwumecze z Crveną Zvezdą i Genkiem w eliminacjach do odpowiednio Ligi Mistrzów i Ligi Europy, a w fazie ligowej Ligi Konferencji zaliczył wpadkę z Lincoln Red Imps. W Ekstraklasie szło mu ze zmiennym szczęściem, ale wciąż pozostawał w grze na wszystkich trzech frontach.
Mikael Ishak: Gdybyśmy przegrali z Górnikiem w Zabrzu, byłoby bardzo ciężko
Na starcie wiosny pojawiło się jednak spore zwątpienie w obronę tytułu przez Kolejorza, bo runda zaczęła się dla niego od domowej porażki z Lechią, a następnie wyjazdowej z Piastem. Zdaniem Mikaela Ishaka kolejny przegrany mecz mógł niezwykle skomplikować Lechowi walkę o tytuł.
– Mieliśmy różne okresy. Na starcie rundy przegraliśmy dwa mecze z rzędu i pojechaliśmy do Zabrza na spotkanie z Górnikiem. Między nami było jakieś siedem miejsc różnicy. Gdybyśmy wtedy przegrali, byłoby bardzo ciężko. Wygraliśmy tam jednak 1:0 – przypomniał kapitan Kolejorza.
– Wtedy wskoczyliśmy na wznoszącą, oni znaleźli się trochę na znoszącej. To był ważny moment sezonu. Nie wiem, czy był to moment, w którym uwierzyliśmy w mistrzostwo, bo zawsze gramy z taką wiarą. Nie jest tak, że po jednym przegranym meczu myśli się, że to koniec, albo że zostanie się mistrzem po jednym wygranym. Ale to mógł być moment, w którym pomyśleliśmy: okej, jesteśmy trochę z tyłu, ale żyjemy. Gdybyśmy wtedy przegrali, byłoby bardzo trudno – stwierdził Ishak.
Szwed opowiedział też, jak wyglądał trudny start rundy wiosennej z jego perspektywy. Na tym przykładzie przedstawił, w jaki sposób funkcjonuje jako kapitan drużyny.
– Mamy bardzo dobrego trenera. Jest inteligentny, wie jak i kiedy rozmawiać z piłkarzami, co czyni moje zadanie jako kapitana dużo łatwiejszym. Moje obowiązki dotyczą przede wszystkim boiska, bo tam aż tak nie słychać trenera, a ja jestem jego prawą ręką. I staram się je wykonywać, choć bywają też mecze, które są niezwykle frustrujące – wyjaśnił.
– Pamiętam domowe spotkanie z Lechią po przerwie zimowej. To był fatalny mecz, nie mogliśmy się obudzić. Potem nieco się przecknęliśmy, odrobiliśmy jedną bramkę. Zebrałem wtedy drużynę, ale nie dało to właściwej reakcji, wciąż byliśmy ospali – wspomniał napastnik.
– Zawsze staram się pomagać na boisku i poza nim, robię co mogę. Z takim trenerem i sztabem to wszystko jest jednak dużo łatwiejsze – podkreślił Ishak.
Odniósł się także do pozostałych rozgrywek, w których Lech brał udział. O ile nie rozpamiętuje odpadnięcia z Pucharu Polski (choć Lech w końcówce ćwierćfinałowego meczu z Górnikiem miał przewagę jednego zawodnika i nie wykorzystał rzutu karnego mając jedną bramkę straty), tak sposób, w jaki Kolejorz pożegnał się z Ligą Konferencji był bardziej bolesny.
– Szkoda meczu z Szachtarem u siebie. Myślę, że to była zbyt wysoka porażka. Na wyjeździe ich pokonaliśmy i byliśmy o wiele lepszą drużyną, sprawiliśmy, że niezwykle trudno było im awansować. Ta domowa porażka dużo nas kosztowała, czuliśmy to – przyznał.
– W przypadku pucharu było inaczej. Zawsze można powiedzieć, że można było trafić w tej, czy innej sytuacji – o tym nie można za dużo myśleć. A wynik z Szachtarem u siebie wciąż trochę boli ze względu na ten wysoki wynik – stwierdził Mikael Ishak.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Kapitan Lecha wskazał kluczowy moment sezonu. „Mogło być ciężko” pochodzi z serwisu weszlo.com.