W 2023 roku Wisła Płock w spektakularny sposób zleciała z Ekstraklasy. Była mistrzem lata, a w rundę rewanżową wchodziła na piątym miejscu. Wiosną wygrała jednak zaledwie dwa z szesnastu meczów i na kolejkę przed końcem sezonu wylądowała w strefie spadkowej. Nad kreskę się nie wydostała, bo dostała oklep od niegrającego już o nic rywala. Członek spadkowej drużyny w rozmowie ze „sport.tvp.pl” wspomina tamtą pamiętną degradację.
Spektakularny spadek Wisły Płock
Spadek Wisły Płock z sezonu 2022/23 był chyba najbardziej spektakularnym w Ekstraklasie od czasu Podbeskidzia z 2016 roku. Mistrzowie lata w rundę rewanżową wchodzili na piątym miejscu w tabeli. Pierwsze zwycięstwo wiosną odnieśli dopiero przy szóstej próbie, a wszystkie pięć poprzednich meczów przegrali. Potem przyszła następna seria bez wygranej, lecz tym razem zatrzymała się na trzech meczach. W nich zdobyli dwa punkty. W Wielką Sobotę pokonali Zagłębie i na siedem kolejek przed końcem sezonu mieli siedem punktów przewagi nad kreską.
W tych ostatnich siedmiu meczach sezonu zdobyli jednak tylko punkt. Przed finałową serią gier wylądowali w strefie spadkowej i choć w niej Śląsk przegrał, Nafciarze dostali oklep od niewalczącej już o nic Cracovii 0:3. W ostatnich dwóch kolejkach prowadził ich już nie Pavol Stano, a Marek Saganowski. Wisłą z elitą pożegnała się po siedmiu latach, a wróciła do niej po dwóch latach przerwy pod wodzą Mariusza Misiury.
Wisła Płock po 14 kolejkach miała 25 punktów i miejsce na podium w tabeli.
W kolejnych 22 kolejkach zdobyli 13 punktów.
Naprawdę spektakularny spadek.
— Daniel Drozdowski (@Semantyczny_Dan) May 28, 2023
„Może ten klub tego potrzebował?”
Jednym z członków tamtej spadkowej drużyny był Bartosz Śpiączka. Napastnik zaliczył wówczas piąty spadek w karierze. Do 1. ligi zlatywał też dwukrotnie z Górnikiem Łęczna oraz w 2018 roku z Termaliką. W międzyczasie, w 2019 roku, wylądował jeszcze w 2. lidze z GieKSą. Na trzeci poziom rozgrywkowy spadł również w zeszłym sezonie z Górnikiem Łęczna. W rozmowie z Krystianem Juźwiakiem dla „sport.tvp.pl” niemający obecnie klubu 35-letni napastnik wspomina swój czwarty i ostatni spadek z Ekstraklasy:
– Przez pięć z sześciu miesięcy nie dostałem wypłaty. Stadion w budowie. Nie było szatni. Przebieranie w barakach. Dosłownie jak na budowie. Żadnej odnowy. Sekul [Łukasz Sekulski] przywiózł swoją saunę. Nie było boisk treningowych. Albo sztuczne boisko, albo piach. I to wszystko się skumulowało. Ktoś powie: ci piłkarze to dużo zarabiają, więc jak im nie zapłacisz przez cztery miesiące, to nic się nie stanie. Super, to pracuj za darmo przez pół roku. Zobacz, jakie to przyjemne – mówi.
– Większość jest zatrudniona jako „jednoosobowa działalność gospodarcza”. Trzeba więc zapłacić samemu ZUS, podatki. To już nie te czasy, że piłkarze tylko chodzą na imprezy. Większość to świadomi ludzie. Wiedzą, że kariera nie będzie trwać wiecznie. Mają inwestycje, o które trzeba dbać i raty kredytów, które trzeba spłacać. Najpierw problem w głowie. Potem w domu. Zaczyna się o tym mówić w szatni. I kończy się tak, jak w Płocku. Ale może ten klub tego potrzebował? – dodaje.
Klątwa Śpiączki ciąg dalszy
Spadek z Wisłą Płock do 1 ligi (2022/23)
Spadek z Górnikiem Łęczna do 1 ligi (2021/22)
Spadek z GKS Katowice do 2 ligi (2018/19)
Spadek z Termalicą do 1 ligi (2017/18)
Spadek z Górnikiem Łęczna do 1 ligi (2016/17)
#nafciarskitwitter https://t.co/w8x6VTYiQK— Szymon Mielczarek (@SMielczarek_) May 28, 2023
W Wiśle Płock Śpiączka wylądował już po starcie rundy wiosennej tamtego pamiętnego sezonu. Został wypożyczony z Korony do czerwca 2023 roku z możliwością wykupu. Po spadku Nafciarze z opcji tej nie zdecydowali się jednak skorzystać. W niebiesko-białej koszulce Śpiączka zanotował 13 występów na 14 możliwych, z czego 11 w podstawowym składzie. Strzelił w tych barwach dwa gole i dorzucił jedną asystę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł Były gracz Wisły wspomina słynny spadek. „Może tego potrzebowali?” pochodzi z serwisu weszlo.com.