Arka Gdynia naprawdę mogła się jeszcze łudzić, że utrzyma się w Ekstraklasie. Warunek był dziś prosty: trzeba pokonać u siebie zdegradowaną od paru tygodni Termalikę. Remis też pozwalał zachowywać matematyczne szanse, ale oznaczałby już wyjazd na niemal niemożliwą misję do Częstochowy i liczenie na korzystne wyniki w innych meczach. Wszelka analiza jest jednak niepotrzebna, ponieważ podopieczni Dariusza Banasika totalnie zawalili sprawę.
Jeśli przegrywasz przed własną publicznością z rywalem, który gra tylko i wyłącznie o honor, bo nie może nawet wskoczyć na przedostatnie miejsce i dołożyć nieco więcej do klubowego budżetu, to po prostu nie pasujesz do Ekstraklasy. Koniec tematu.
Arka Gdynia – Termalica 2:3. Znamy drugiego spadkowicza
Arka pretensje może mieć wyłącznie do siebie. Za nieskuteczność Szysza, który nawet po poślizgnięciu się przez rywala nie potrafił z paru metrów trafić do bramki. W brodę może pluć sobie Kocyła. Przy golu na 0:1 fatalnie skiksował w obronie, a na początku meczu zmarnował też świetną akcję Jakubczyka. Kapitalną podwójną interwencją popisał się wtedy Masoero, bo nie tylko wybił piłkę sprzed bramki, ale jeszcze zablokował dobitkę Szysza.
Jędrzej Grobelny tym razem nie pomógł drużynie. Przy każdym straconym golu mógł zrobić coś więcej. I tak moglibyśmy wymieniać.
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore
Gospodarze nieźle zaczęli, ale potem zupełnie się pogubili. Zaczęli przegrywać i mogli stracić kolejne gole. Taktyka na dwie wieże w polu karnym, czyli Espiau i Gutkovskisa, długo nie zdawała egzaminu. W końcu jednak coś zatrybiło. Arka zaczęła szumieć pod koniec pierwszej połowy, czego efektem wyrównanie. Grający na słowo honoru z kontuzją Oskar Kubiak dobrze wrzucił, a Espiau dobrze zamknął akcję. Kilkuminutowa analiza VAR potwierdziła, że nie było spalonego.
Z nieba do piekła
Po zmianie stron mający niezły dzień Gutkovsksis skorzystał z błędu Putiwcewa, było 2:1 i wydawało się, że sytuacja jest pod kontrolą.
Arka się nie poddaje! Gutkovskis daje prowadzenie ekipie z Gdyni!
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/MDh4M6eWlH
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 18, 2026
Arka jednak stanęła, przestała grać. Termalica grała na luzie, bo i tak nie miała nic do stracenia. Znów dochodziła do swoich szans. Kasperkiewicz wyrównał w zamieszaniu po rzucie rożnym. Nie cieszył się, Arka to jego były klub.
Remis niewiele dawał Gdynianom, ale mogliby się jeszcze trochę połudzić. W ostatniej akcji jednak Espiau poślizgnął się po dograniu Gutkovskisa w polu karnym gości, Hilbrycht wybił daleko do Durdova, a ten w pojedynku z Grobelnym posłał mu piłkę między nogami.
Tym trafieniem Ivan Durdov przypieczętował spadek Arki Gdynia
Ekstraklasa #PoGodzinach trwa w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/TvCwqrCTUr
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 18, 2026
Koniec. Arka spada przed ostatnią kolejką i jest to spadek zasłużony. W gruncie rzeczy czysto piłkarsko nie było ani jednego wyraźnego powodu, dla którego beniaminek miałby się utrzymać. Ostatnio już nawet własny stadion przestał być twierdzą, a punktowanie na nim miało być głównym źródłem nadziei na mecie sezonu.
Pozostają nam więc w Multilidze emocje dotyczące trzeciego klubu, który pożegna się z Ekstraklasą. Będzie to Lechia, Widzew, Piast lub Cracovia. Termalica znów jest jednym z rozdających karty – w Niecieczy zagra z Lechią.
4
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
Fot. Newspix
Artykuł Arka Gdynia spada. Termalica pociągnęła rywala na dno pochodzi z serwisu weszlo.com.

Oglądaj w CANAL+: 