Patrząc na wyniki Lecha w jego poprzednich 64 latach w Ekstraklasie, taka średnia punktowa jako notuje obecnie, dotąd wystarczała do zajęcia trzeciego lub czwartego miejsca w Ekstraklasie. Kolejorz miewał znacznie lepsze sezony niż obecny, w których… nie łapał się nawet na podium. U siebie potrafił wygrać więcej niż połowy spotkań. Z takimi wynikami domowymi, jakie mistrzowie Polski notowali przy Bułgarskiej, w przeszłości trzeba było drżeć o utrzymanie. Lepsze średnie punktowe od drużyny Nielsa Frederiksena notowały Odra Wodzisław czy GKS Bełchatów, a starczało im to do zajęcia zaledwie piątego miejsca w lidze. Nie ten zostaje mistrzem, kto zdobędzie sto punktów, a ten, kto wyprzedzi wszystkich rywali. A że byli gorsi od Kolejorza, to może on się dziś cieszyć z dziesiątego tytułu w historii.
Lech jednym ze słabszych mistrzów w historii
Lech sezonu 2025/26 ma 744. miejsce w klasyfikacji najlepszych sezonów polskich klubów w Ekstraklasie pod względem średniej punktów zdobytych w meczach domowych. Oznacza to, że więcej razy zdarzyło się, by zespół zanotował u siebie lepszą średnią od tegorocznego Lecha (745 razy) niż gorszą (612 razy).
Wielokrotnie zespoły z takimi domowymi wynikami jak tegoroczny Lech spadały z ligi. Tak będzie pewnie na przykład z tegoroczną Arką Gdynia. Było też tak z Żółto-Niebieskimi w 1975 roku.
Tylko raz mistrzostwo Polski zdobyła drużyna, która w meczach domowych potrafiła zdobyć średnio mniej niż 1,8 punktu na spotkanie. Była to Legia w 2017 roku.
Lepszą od Lecha przeciętną w meczach u siebie miała nawet Puszcza Niepołomice dwa sezony temu.
Oczywiście dla zachowania porównywalności, wyniki z dawnych sezonów przeliczam według zasady trzech punktów za wygraną.
613 razy w historii naszej ligi jej uczestnik potrafił wygrać więcej niż połowę meczów domowych. Lech nawet jeśli pokona Wisłę w ostatniej kolejce nie przekroczy tego pułapu. Wielokrotnie zespoły z lepszym bilansem u siebie od obecnego Kolejorza spadały z ligi.
Na wyjeździe – rewelacja
Pewnym pocieszeniem może być wyjazdowa forma Poznaniaków: średnio dwa punkty na mecz. Lepszy wynik zanotowano w Ekstraklasie tylko dwadzieścia razy, a w XX wieku tylko dziewięciokrotnie:
| Miejsce w lidze | Klub | Rok | Średnia wyjazdowa (pkt/mecz) |
| 2. | Lech | 2013 | 2,5 |
| 2. | Wisła Kraków | 2010 | 2,3 |
| 1. | Legia | 2017 | 2,3 |
| 1. | Wisła Kraków | 2008 | 2,3 |
| 1. | Wisła Kraków | 2005 | 2,2 |
| 2. | Raków | 2025 | 2,1 |
| 1. | Wisła Kraków | 2001 | 2,1 |
| 2. | Dyskobolia | 2003 | 2,1 |
| 3. | Lech | 2009 | 2,1 |
| 1. | Lech | 2026 | 2,0 |
Co ciekawe tylko cztery z tych dziewięciu drużyn zdobyły mistrzostwo w sezonie, w którym tak wyśmienicie spisywały się na wyjeździe.
Trzeci raz mistrz lepszy poza domem niż u siebie
Lech w ostatnim meczu na Bułgarskiej z Wisłą Płock nie gra już o nic. Jeśli przegra, będzie to oznaczać, że zdobył o pięć punktów więcej na wyjazdach niż u siebie. Wyższa różnica między wynikiem wyjazdowym a domowym zdarzyła się w historii Ekstraklasy tylko szesnaście razy.
Wśród drużyn mistrzowskich – tylko raz. To znów Legia z 2017 roku, która u siebie wywalczyła 32 punkty, a poza Warszawą – 41. Później w europejskich pucharach nie potrafiła wygrać z Sheriffem Tyraspol.
Poza tym tylko dwaj zwycięzcy Ekstraklasy lepiej radzili sobie poza domem niż w nim. Były to Cracovia w… 1930 roku i Legia w 2021 roku.

Feta Legii w 2018 roku
Z takim atakiem grało się w strefie spadkowej. Z taką obroną spadało się z ligi
Także osiągnięcia ofensywne nie przynoszą chluby Lechowi. Prawie identyczną (1,81) średnią bramek strzelonych na mecz miała na przykład w 2019 roku Wisła Kraków. Grała wtedy w grupie spadkowej i zajęła dopiero dziewiąte miejsce w lidze.
Na pocieszenie – nikt nie strzelił w tym sezonie więcej bramek od Lecha.
Lepszą obronę (pod względem średniej goli straconych na mecz) od tegorocznego Kolejorza (1,3 gola na mecz) miała Stal Stalowa Wola w 1992 roku, Górnik Zabrze w 1978 roku, Zagłębie Wałbrzych w 1974, Wisła Kraków w 1985, Polonia Bytom w 1976, Warta Poznań w 2024, Bełchatów w 2013 i wiele innych klubów. Dlaczego je wymieniam? Bo wszystkie wtedy spadły z ligi! Tak jest! Możesz mieć gorszą defensywę od mistrza Polski, a i tak zlecieć do 1. Ligi.
Lech w 33 meczach stracił 43 gole. Warta dwa lata temu straciła ich tyle samo w 34 meczach i pożegnała się z Ekstraklasą.
W ostatnich sześćdziesięciu latach mistrz z gorszą obroną był tylko jeden. To Jagiellonia dwa lata temu, gdy straciła 45 goli. Choć Lech wciąż może przebić ten wynik.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Dwieście razy w Ekstraklasie był ktoś lepszy od Lecha
Wyniki na swoim stadionie, przeciętna straconych bramek – to ciekawe, ale poboczne statystyki. Przecież liczy się łączny dorobek punktowy w skali całego sezonu. Porównajmy więc wyniki Lecha do jego poprzedników.
Lech 2025/26 zajmuje 195. miejsce w klasyfikacji najlepszych sezonów polskich klubów w Ekstraklasie pod względem średniej punktów na mecz.
Warto na chwilę przystanąć przy tym zdaniu i zdobyć się na odrobinę refleksji. Prawie DWIEŚCIE razy w naszej lidze ktoś punktował lepiej od tegorocznego Kolejorza. Na 92 sezony. Oznacza to, że co roku średnio dwa kluby notowały lepsze od niego wyniki.
Kto dziś pamięta Odrę i Bełchatów?
Większość (109) z tych zespołów mocniejszych od Lecha w ogóle nie zdobyła tytułu. 65 z nich kończyło na drugim miejscu, a 29 na trzecim. Aż jedenastu poprzedników z lepszą średnią punktową od tegorocznego Lecha plasowało się tuż za podium, a cztery finiszowały dopiero na piątym miejscu:
- FC Katowice w 1928 roku (16 zwycięstw i 3 remisy w 28 meczach – 1,82 punktu na mecz)
- Warta Poznań w 1939 roku (7 zwycięstw i remis w 12 meczach – 1,92 punktu na mecz, sezon niedokończony przez wojnę)
- Odra Wodzisław w 2003 roku (17 zwycięstw i 5 remisów w 30 meczach – 1,87 punktu na mecz)
- GKS Bełchatów w 2009 roku (17 zwycięstw i 3 remisy w 30 meczach – 1,8 punktu na mecz)
Warto zwrócić uwagę szczególnie na Odrę i GKS. Wygrali po siedemnaście meczów. Lech może ich wyłącznie dogonić, jeśli zwycięży z Wisłą, w przecież rozegra o cztery kolejki więcej od tamtych klubów.
Zespoły z taką średnią punktową, jak tegoroczny Lech bywały zapomniane przez kibiców i nie kwalifikowały się nawet do europejskich pucharów. Tymczasem zawodnicy Kolejorza trafiają do annałów polskiej piłki. Czy w dużej mierze dlatego, że konkurencja była jeszcze słabsza? Oczywiście, że tak. Czy umniejsza to jakoś im sukcesowi – chyba nie do końca. I przede wszystkim: czy był w tym roku ktoś lepszy od Lecha? Nie.
Ostatni mistrz słabszy od Lecha? Też Lech!
Ostatni mistrz Polski z gorszą średnią od drużyny Nielsa Frederiksena to… Lech Jerzego Kopy i Andrzeja Strugarka. W 1990 roku wygrał on zaledwie trzynaście z trzydziestu meczów, a dwanaście zremisował. Jak tak słaby zwycięzca ligi poradził sobie wtedy w Europie?
Wręcz rozgromił dość mocny Panathinaikos 5:1 w dwumeczu, a w drugiej rundzie postawił się Olympique wygrywając w Poznaniu 3:2. W rewanżu w Marsylii Kazimierz Sidorczuk, Przemysław Bereszyński (ojciec Bartosza), Kazimierz Moskal, Mirosław Trzeciak i Andrzej Juskowiak nie dali już rady potężnej drużynie, w której grali Olmeta, Boli, Stojković, Tigana, Waddle i Papin.
Czy tym razem Lechowi pójdzie lepiej? Z pewnością czekają go znacznie słabsi rywale niż 36 lat temu. Pora zacząć ich analizować, ale to już w oddzielnym materiale.

Porównajmy Lecha do… Lecha
Dla kibiców Lecha kończący się sezon przejdzie do historii jako dziesiąte mistrzostwo klubu w historii. Za kilkanaście lat nie będą pamiętali, że średnia punktów na mecz była bardzo niska. Wspominać go będą jako jeden z najlepszych w Ekstraklasie. Najważniejsze, że Lech okazał się lepszy od innych.
Nie ma sensu w tak szczęśliwym dniu porównywać siłę Kolejorza do rywali. Ale sprawdźmy jak Lech wypada na tle… poprzednich swoich sezonów w Ekstraklasie. Spędził w niej dotąd przecież aż 64 lata.
Średnią punktów na mecz domowy Lech aż 46 razy miał lepszą niż w tym sezonie! Tylko w siedemnastu sezonach Lech grał gorzej u siebie, niż teraz! Korzystniej wypadał przy Bułgarskiej nawet w 1977 roku, gdy zajął w lidze czternaste miejsce i ledwo się utrzymał.
Znacznie lepiej było na wyjazdach. Tylko dwa razy zdobył na nich więcej punktów na mecz niż obecnie. Było to w sezonach 2008/09 i 2012/13. Co ciekawe, oba łączył z fatalną grą u siebie, co poskutkowało tym, że za każdym razem wyprzedzała go Legia Warszawa, a w 2009 roku także Wisła Kraków. Zatem nigdy dotąd Lech grając tak dobrze poza domem nie wywalczył mistrzostwa!
2008 rok: lepsza średnia niż dziś, czwarte miejsce
Pod względem średniej goli strzelonych to dopiero trzynasty najlepszy sezon Lecha w historii. Pod względem straconych jedynie osiemnaście razy było gorzej niż dziś! Warto pokreślić, że w ostatnich siedemdziesięciu latach najwyższą lokatą, jaką Kolejorzowi udało się zająć w sezonie, w którym tracił co najmniej 1,25 gola na mecz było szóste miejsce w 2004 roku. A teraz jest pierwszy. Czyżby obrona była przereklamowana?
Wróćmy jednak do najprostszego miernika – średniej punktów na mecz. W najlepszym wypadku po wygranej z Wisłą będzie to trzynasty najlepszy sezon Lecha pod tym względem. W razie porażki, spadnie na siedemnaste miejsce. Kilkanaście razy Kolejorz był na tle ligowych rywali zespołem mocniejszym niż dziś.
Nie zawsze zdobywał wtedy mistrzostwo. Bywał drugi, trzeci, a w 2008 roku zajął czwarte miejsce. Czy ktoś oceni tamten sezon w Poznaniu jako lepszy niż obecny? Nie sądzę.
Wtedy trzydzieści meczów wystarczyło mu do zdobycia 57 punktów. Gdyby nie wycofanie się Dyskobolii z ligi nie zagrałby nawet w pucharach mimo średniej 1,9 punktu na mecz. Dziś z gorszą przeciętną jest mistrzem kraju.
I bardzo dobrze. Bo tytułu nie dostaje się wbrew pozorom za osiągnięcie pewnego wymaganego pułapu klasy mistrzowskiej. Zdobywa się go, gdy jest się lepszym od wszystkich innych, niezależnie na jakim poziomie. A Lech był po prostu najlepszy, a nikt żadnemu z jego rywali nie zabronił wygrać więcej meczów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl
Artykuł Czy Lech to najsłabszy mistrz w historii? pochodzi z serwisu weszlo.com.