Kiedy jechali do Poznania na mecz z Lechem, wszyscy skazywali ich na „ścięcie”. Tymczasem zagrali bardzo mądrze, konsekwentnie i mieli trochę szczęścia. Wywieźli bardzo cenny remis 1:1. Dziś modele matematyczne oceniają, że Arka na 87,1% spadnie z Ekstraklasy, ale w Gdyni nie składają broni. Ten zespół ma kilka argumentów, by powalczyć o utrzymanie. Pomóc może terminarz, ale żeby tak się stało, zespół Dariusza Banasika musi dzisiaj wygrać z Górnikiem Zabrze.
Kiedy Widzew mierzył się z Legią na Łazienkowskiej i grał na remis, było to trochę dziwne, bo tak naprawdę taki wynik bardziej urządzał zespół Marka Papszuna. Gdy Arka w poprzedniej kolejce jechała do Poznania na spotkanie z Lechem, była skazywana na pożarcie i tak naprawdę mało było argumentów przemawiających za tym, że może tam coś ugrać. Mało osób wierzyło również przed tamtym meczem w utrzymanie zespołu Dariusza Banasika. A tu niespodzianka – Arka głęboko się broniła, ale robiła to bardzo mądrze, z dużą determinacją, a w drugiej połowie, zwłaszcza w końcówce, stworzyła sobie nawet kilka szans. Wywiozła z Poznania remis 1:1 i to jest bardzo cenny wynik. Jej, w przeciwieństwie do Widzewa na Legii, remis naprawdę sporo daje. Wystarczy spojrzeć w tabelę, a przede wszystkim w terminarz, by się o tym przekonać.
Piotr Klimek w swoim modelu statystycznym prawdopodobieństwo spadku Arki wycenia na 87,1%. Dla porównania: w przypadku Lechii to 35,1%, Widzewa – 30,2%, Korony – 23,3%, Cracovii – 14,4%. Degradacja Arki jest więc bardzo prawdopodobna, ale jednocześnie można wskazać kilka czynników, które pozwalają drużynie z Gdyni szukać nadziei na pozostanie w elicie.
32/34
Na pewno najistotniejsza zmiana na miejscach 15-16.Zagłębie wróciło na dobrę do walki o Europę. pic.twitter.com/o92lIoG6vR
— Piotr Klimek (@pklimek99) May 11, 2026
Terminarz, czyli dwa spotkania u siebie
Przede wszystkim – terminarz. Arka zgromadziła 35 punktów, ale ma do rozegrania jeszcze trzy mecze. Dwa zwycięstwa mogą wystarczyć (choć nie muszą) do pozostania w lidze. – Nasza sytuacja jest trudna, ale jesteśmy zależni od siebie. Może to dobrze, że gramy na własnym stadionie z takim przeciwnikiem jak Górnik – mówi przed spotkaniem Banasik. Arka dziś o 18.00 mierzy się właśnie z zespołem Michala Gasparika, a w poniedziałek, również na własnym obiekcie, podejmie Bruk-Bet Termalikę Nieciecza – zespół, który jest już zdegradowany. Wydaje się, że Gdynianie są w stanie wywalczyć w tych spotkaniach komplet punktów.
Bilans Arki w lidze na własnym terenie może robić wrażenie – osiem zwycięstw, pięć remisów i dwie porażki. Zdobyła na swoim stadionie w lidze więcej punktów niż Lech Poznań czy Jagiellonia Białystok. Uległa w Gdyni tylko Rakowowi i właśnie ekipie z Białegostoku. Górnik natomiast to zespół, który znacznie lepiej punktuje na własnym stadionie – z 49 punktów 31 wywalczył w Zabrzu, a 18 na obcych stadionach. Arka z Lechem broniła się momentami bardzo głęboko, ale dziś, u siebie, na pewno zagra inaczej.
Jej rywal najważniejszy cel w sezonie już osiągnął – sięgnął po Puchar Polski. Nie chcę pisać, że Górnikowi już nie zależy na lidze, bo w przegranym 0:2 spotkaniu z Zagłębiem w ostatniej kolejce było widać u gospodarzy determinację, ale jednocześnie Gasparik od pewnego czasu nie mówił publicznie, że jego zespół gra o mistrzostwo Polski, tylko – że celem jest miejsce na podium. Ciekawostka – gdyby Górnik zakończył ligę na trzecim miejscu, słowacki szkoleniowiec zająłby taką lokatę w lidze w piątym sezonie z rzędu. Identyczne miejsca miał w czterech kolejnych sezonach ze Spartakiem Trnawa.
Oba zespoły zagrały już w tym sezonie w Gdyni – w 1/16 finału Pucharu Polski. Niby górą byli goście, ale Górnik musiał się mocno natrudzić, bo to Arka objęła prowadzenie już w pierwszej minucie (gol Edu Espiaua), a Górnik gola na 2:1 strzelił na kilka minut przed końcem (bramka Kryspina Szcześniaka). Poza tym drużyna Gasparika ma identyczny problem, co Arka – brak skutecznego gościa z przodu, gwarantującego gole. Jeżeli współliderem klasyfikacji strzelców w twoim zespole w lidze jest facet, który odszedł zimą (Ousmane Sow), to coś jest nie w porządku. Dlatego Górnik niekoniecznie jest dzisiaj zdecydowanym faworytem.

Dariusz Banasik, trener Arki Gdynia
W poniedziałek do Gdyni przyjedzie Termalica, która ostatnio mocno postawiła się na własnym boisku Legii. Przegrała 0:1, ale kreowała sobie takie szanse, że równie dobrze mogła wygrać 3:1. Ale czy z Arką zespół Marcina Brosza będzie potrafił zagrać z równie dużym zaangażowaniem? No właśnie. Ostatnich osiem wyjazdów Termaliki w lidze to jedna wygrana, jeden remis i sześć porażek, w tym nie tak dawne 1:5 w Katowicach. Gdy nie masz już szans utrzymać się w lidze, a do tego nie mierzysz się z rywalem, którego nazwa, marka w jakiś sposób może ciągle elektryzować, nie jest łatwo o motywację.
Jeśli Arka pokonałaby Górnik i Bruk-Bet, będzie mieć 41 punktów, a taki dorobek może starczyć do pozostania w lidze. Mam wrażenie, że tak właśnie kalkulują w Gdyni. Pewne utrzymanie prawdopodobnie dadzą 42 punkty. Zespół Banasika w ostatniej kolejce jedzie do Częstochowy na mecz z Rakowem. Tam będzie bardzo ciężko. Dlatego spotkanie z Górnikiem wydaje się najważniejsze. Wygrana spowoduje, że ewentualne utrzymanie będzie dużo bliżej. Porażka praktycznie już dziś pogrzebie Arkę.
Oskar Kubiak i Kamil Jakubczyk nadziejami Arki Gdynia
Jeszcze nie tak dawno temu wydawało się, że Lechia Gdańsk może bardziej patrzeć w górę niż w dół tabeli. Miała dość sprzyjający terminarz i sam napisałem tekst o tym, że może się nawet włączyć do walki o miejsce w pucharach. Tymczasem po raz kolejny zadziałała „logika” polskiej Ekstraklasy – dziś Lechia jest tylko jedno miejsce nad Arką i też znajduje się w strefie spadkowej.
W programie „Liga+Extra” zapytano ekspertów o to, która drużyna z Trójmiasta ich zdaniem prędzej opuści Ekstraklasę. Odpowiedź wcale nie była jednoznaczna – przed Lechią już tylko dwa mecze: u siebie z Legią i w Niecieczy, a do tego pierwszego przystąpi na dodatek bez bardzo ważnej postaci środka pola, czyli wykartkowanego Iwana Żelizki. Arka aż takich problemów kadrowych nie ma – z Górnikiem nie mogą wystąpić Dawid Gojny, Luis Perea i Nazarij Rusyn. Ukrainiec mógłby się przydać w szybkim ataku, ale generalnie to zawodnicy, których jest nieco łatwiej zastąpić. Również dlatego, że Arka ma trochę szerszą ławkę, niż Lechia.
Ma też dwóch piłkarzy, którzy w tym sezonie pokazują się z bardzo dobrej strony. Oskar Kubiak na wypożyczeniu do Sokoła Kleczew prezentował się tak znakomicie (18 meczów, 14 goli i pięć asyst), że Arka już zimą chciała go mieć u siebie. 19-latek dyspozycję z trzeciego szczebla rozgrywek potrafił przełożyć na Ekstraklasę. W 12 meczach zdobył trzy bramki. Zaczął od fantastycznego trafienia w derbach przeciwko Lechii. Później, również na stadionie w Gdyni, przyładował w swoim stylu w okienko w meczu z Zagłębiem Lubin (3:1), by po kolejnych pięciu dniach trafić do siatki w bardzo ważnym spotkaniu z Cracovią (2:2). W Poznaniu Kubiak nie błyszczał, trochę nie był sobą, ale prawda jest taka, że wystąpił w tym spotkaniu nie do końca zdrowy. Sam zresztą w pomeczowej rozmowie z Canal+Sport powiedział, że grał z Lechem na lekach.
Drugim ważnym piłkarzem Arki stał się w tym sezonie Kamil Jakubczyk. Skauci lepszych drużyn, nie tylko polskich, którzy obserwują go z trybun, są zdania, że trochę brakuje mu w innych elementach (mógłby np. mieć lepszy strzał), ale jednocześnie mało który zawodnik w naszej lidze tak dobrze i szybko wyprowadza piłkę do przodu, tak ją krótko prowadzi. To cenne przy taktyce Arki, a 21-latek imponuje odwagą i potrafi zaprezentować swoje umiejętności w meczu z mocnym rywalem. W Poznaniu, obok Jędrzeja Grobelnego i Kike Hermoso, należał do najlepszych zawodników swojej drużyny.

Kamil Jakubczyk w meczu z Lechem
Arka w ostatnich trzech meczach pokazywała różne oblicza. Z Lechem zaimponowała konsekwencją i tym, jak potrafiła wytrącać ofensywne atuty rywalowi. W Gliwicach, w meczu z Piastem, wyglądała jak drużyna niegodna gry w Ekstraklasie. Po bramce na 1:3 piłkarze Banasika byli pogodzeni z porażką i wyglądali jak bokser, który rzuca ręcznik. Sami prosili się o czwartego gola, którego Piast wbił. Jeszcze wcześniej Arka przegrała u siebie 0:3 z Jagiellonią, ale to był dziwny mecz. Gospodarze mieli kilka bardzo dobrych szans, a wynik niekoniecznie oddaje to, co działo się na boisku.
Jeżeli z Górnikiem Arka zagra tak, jak z Jagiellonią, tylko będzie bardziej skuteczna, na dole tabeli Ekstraklasy może zrobić się jeszcze ciekawiej.
JAKUB RADOMSKI
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Wróci do Ekstraklasy? Bramkarz blisko Zagłębia
- Dawidowicz opuści Raków? Klub podjął decyzję
- Kulisy wyborów piłkarzy sezonu Ekstraklasy [VLOG]
Fot. Newspix.pl
Artykuł Gdzie Arka Gdynia może szukać nadziei na utrzymanie? pochodzi z serwisu weszlo.com.