Legia przygotowuje się do startu sezonu na obozie w niemieckim Herzogenaurach. Wraz z nowymi kolegami już trenuje Zoran Arsenić, który po kilku dobrych latach zdecydował się zamienić Częstochowę na Warszawę. Jak sam przyznaje, ta decyzja nie należała do zbyt trudnych.
Chorwacki obrońca w rozmowie z TVP Sport przekazał, że Raków miał możliwość, ale nie skorzystał z opcji przedłużenia z nim kontraktu. Wtedy pojawiło się kilka opcji – wbrew medialnym doniesieniom nie była wśród nich Wisła Kraków, co publicznie dementował Jarosław Królewski – ale Arsenić zbyt długo się nie zastanawiał. Po rozmowie z Markiem Papszunem nie miał watpliwości.
– Raków miał opcję przedłużenia ze mną umowy, ale nie skorzystał z tej możliwości. Kiedy dostałem informację, że sprawy wyglądają właśnie tak, to musiałem porozmawiać z częstochowski klubem, ale też innymi zespołami. Jedną z tych drużyn była tez Legia Warszawa. Kiedy ten temat się pojawił, porozmawiałem także z trenerem Papszunem, a potem decyzja była już łatwa. Jeszcze przed końcem sezonu było jasne, że kolejne rozgrywki rozpocznę jako gracz stołecznego klubu. – mówi w rozmowie z TVP Sport.
Zoran Arsenić nie narzuca presji. „Zobaczymy, gdzie nas to doprowadzi”
Chorwat jest jednym z zawodników, którzy najlepiej znają Marka Papszuna. Wcześniej przez kilka dobrych lat współpracował z nim w Rakowie Częstochowa. Pod jego wodzą rozegrał aż 118 spotkań, co jest zdecydowanie największym wynikiem sposród wszystkich trenerów, których spotkał podczas swojej kariery. Z kolei 51-letni szkoleniowiec tylko na sześciu zawodników stawiał częściej niż na chorwackiego defensora.
Arsenić uważa, że to wciąż dokładnie ten sam trener, którego spotkał gdy trafił do Rakowa.
– To szkoleniowiec charakteryzujący się konsekwencją w pracy, ale też we wszelkich możliwych obszarach. Trener zawsze taki był, to była część jego duszy. Nic się w tym aspekcie nie zmieniło od naszego pierwszego spotkania. Był charakterologicznie tym samym człowiekiem przy okazji mojego pierwszego dnia w Rakowie, jak i przy okazji naszej ponownej współpracy w Legii. Trener zdecydowanie jest wymagający. To coś, co wiedzą już wszyscy. Jednocześnie za tym wszystkim idzie coś konkretnego, bo jeśli chcesz pracować, rozwijać się, to takie nastawienie z pewnością potem ci pomoże, a finalnie powinno przekuć się w sukcesy.
32-latek wypowiedział się też na temat celu na nowy sezon. Nie chciał nakładać presji, deklarując grę o konkretne miejsce, ale przyznaje, że liczy się wygrywanie tydzień po tygodniu. Jednocześnie dodaje, że Legia jest takim klubem, który musi walczyć o trofea.
– Na pewno zaczynamy z myślą, by po prostu przemierzać kolejne tygodnie krok po kroku. Znając trenera Papszuna i jego wizję, celem siłą rzeczy będzie też patrzenie w kierunku sukcesów. Zobaczymy, jak to się potoczy, ale w Legii trzeba mieć taką myśl w głowie. To klub, który zasługuje na trofea i będziemy się starali dać z siebie wszystko, by właśnie to osiągnąć. Gdzie skończymy? Zobaczymy. Nie powinniśmy dorzucać sobie presji, ale wiele wymagać od siebie, to zdecydowanie. Chcemy wygrywać każdy mecz i dawać z siebie sto procent możliwości. Wierzę, że tak będzie, a potem zobaczymy, gdzie nas to doprowadzi.
Zoran Arsenić jest jednym z czterech zawodników, których pozyskała Legia przed startem nowego sezonu. Na Łazienkowską trafili także Łukasz Zjawiński, Ivan Brkić oraz Robert Deziel Junior. Zespół Marka Papszuna zmagania o punkty zacznie 24 lipca meczem z Pogonią Szczecin.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Zoran Arsenić o transferze do Legii: Decyzja była łatwa pochodzi z serwisu weszlo.com.