22.09.2026

Wygwizdani. To oni sędziują w tym sezonie najgorzej

Odnotowywanie poważnych błędów sędziowskich i ich naprawianie to jedna sprawa, zajmujemy się już nią w naszej „Niewydrukowanej tabeli. Całkiem odrębną kwestią jest jednak wskazanie, którzy z arbitrów błędy popełniają najczęściej i jakim klubom obrywa się przez nich najbardziej. Od początku tego sezonu zbieramy jak najwięcej danych dotyczących pracy sędziów i poważnych błędów, które zdarza im się popełniać. Co jakiś czas będziemy je publikować na Weszło w ramach cyklu „Wygwizdani” – na tym etapie sezonu rozpatrujemy je jeszcze w kategorii ciekawostki, ale… kto wie, jakie wnioski przyniesie większa próbka?

Zaznaczmy jeszcze raz, wyraźnie – po dziewięciu kolejkach wnioski wyciągać niezwykle trudno. Wiemy już jednak, że Jarosław Przybył trudne sytuacje, a wraz z nimi sporo błędnych decyzji, przyciąga jak magnes. Arbiter z Kluczborka zaczął sezon od dwóch poważnych baboli w Radomiu, a potem wcale nie było dużo lepiej. Poprowadził w sumie pięć spotkań i tylko w jednym z nich nie dopatrzyliśmy się u niego dużo ważącej pomyłki, co licznik błędów zatrzymuje w jego wypadku na pięciu sztukach. Dużo. Za dużo.

Szczególnie, że za każdym razem sędzia Przybył mógł korzystać z pomocy kolegów w centrum VAR. I nie był dla niego oparciem ani Damian Sylwestrzak, ani Piotr Lasyk, ani Szymon Marciniak, ani Paweł Pskit. Ten ostatni to zresztą drugi wyraźnie wybijający się błędami ponad przeciętność sędzia ekstraklasowy. Tyle że specjalizuje się w pomyłkach z pozycji wygodnego fotela.

Wygwizdani. Sędziowie Przybył i Pskit popełniali spore błędy

By stworzyć ogólny ranking polskich sędziów, postanowiliśmy przyjąć proste założenie, którego będziemy się trzymać przez cały sezon. Największy wpływ na decyzję mają arbiter główny zawodów i główny z sędziów odpowiedzialnych za VAR. To im błędy powinny ciążyć najmocniej, dlatego każdy z nich przypisujemy im w tabeli „Wygwizdanych” z wagą 1. Inaczej ma się sprawa w przypadku asystentów. Sędziowie liniowi i asystenci VAR też są częścią ekipy sędziowskiej, ale na poważne decyzje mają zwykle wpływ o wiele mniejszy, co powoduje, że każdy poważny błąd w meczu z ich udziałem przydzielamy do ich nazwiska z wagą 0,5.

No i jeszcze jedna kwestia – co uznajemy za ten poważny błąd? Cóż, sprawa jest prosta, wyliczmy:

  • niesłusznie przyznana/nieprzyznana czerwona kartka,
  • niesłusznie przyznany/nieprzyznany rzut karny,
  • niesłusznie uznany/nieuznany gol.

I tak dobrnęliśmy do przerwy reprezentacyjnej mając na liczniku 21 poważnych błędów na polskich boiskach w ledwie dziewięciu kolejkach. Pięć z tych błędów można przypisać wspomnianemu sędziemu Przybyłowi…

W klasyfikacji generalnej wyszczególniono w białych kolumnach błędy w roli arbitra głównego, sędziego VAR (głównego lub asystenta), oraz asystenta (czyli liniowego lub asystenta VAR). 

Tak prezentuje się na koniec września ranking ogólny. Wysoko plasują się w nim asystenci, którzy też wyjątkowo często zamieszani byli w ostatecznie błędne decyzje. Jakub Winkler cztery razy maczał palce w poważnych błędach pełniąc rolę asystenta w centrum VAR, raz widział pomyłkę z poziomu linii bocznej. Inaczej proporcje rozkładają się u Tomasza Listkiewicza – trzy razy na „varze” w momencie popełnienia błędu i dwa razy z chorągiewką w ręce. Michał Obukowicz odwrotnie, trzy razy przyglądał się z bliska poważnej pomyłce pełniąc rolę liniowego, dwukrotnie oglądał ją z poziomu monitora pełniąc rolę arbitra AVAR. Z kolei Maciej Kosarzecki pięć razy znalazł się na linii w meczu, który przyniósł nam spory sędziowski błąd. Ich wpływ na decyzję, jak już zaznaczyliśmy wcześniej, nie był raczej spory, ale samą obecność odnotować warto. Szczególnie jeśli chcemy znaleźć na przestrzeni całego sezonu słabe sędziowskie ogniwa.

By jednak nie zaciemniać obrazu pracą asystentów – równolegle prowadzimy rankingi rozbite na pracę arbitrów głównych (sędzia główny zawodów i sędzia główny VAR) i ich asystentów. W gronie tych pierwszych co najmniej dwa poważne błędy ma już na swoim koncie trzynastu dżentelmenów. Oprócz wspomnianych Przybyła i Pskita mamy tu zamykającego podium Patryka Gryckiewicza i mających na swoim koncie po trzy błędy Damiana Sylwestrzaka i Pawła Malca. Dalej plasują się mylący się dwukrotnie:

  • Paweł Raczkowski,
  • Tomasz Marciniak,
  • Karol Arys,
  • Damian Kos,
  • Daniel Stefański,
  • Tomasz Kwiatkowski,
  • Bartosz Frankowski,
  • i Łukasz Szczech.

Trzej ostatni mylili się tylko w centrum VAR, podobnie jak sędzia Pskit.

W zestawieniu uwzględniono tylko arbitrów z co najmniej dwoma poważnymi błędami. Takich z co najmniej jednym jest w sumie 21.

Waga systemu VAR. Zacznijmy go poważnie rozliczać

Pewnie zwróciliście już uwagę na fakt, że nie bawimy się w rozgraniczanie tego, czy sędzia VAR wezwał do monitora, czy naprawił jakiś błąd kolegi z boiska i inne tego typu rozdrobnienia. Tu warto wskazać założenie drugie, które przyjęliśmy na potrzeby „Wygwizdanych” – w erze wideoweryfikacji i po tak długim czasie od wprowadzenia systemu VAR na polskie boiska mamy prawo wymagać od arbitrów siedzących przed monitorami dobrych decyzji, które pozwolą eliminować błędy. A jeśli tych błędów nie eliminują, to odpowiedzialność za nie powinna spadać na „varowców” tak samo, jak na sędziego głównego.

Co najmniej tak samo, bo przecież mówimy o ekspertach w swojej dziedzinie, którzy mogą obejrzeć sporną sytuację z wielu stron i to kilkukrotnie. Nasz ranking wymyka się też braniu poprawki na niedoróbki otworzonego na ten sezon centrum VAR i problemy, na które zwracał uwagę w swoim liście do szefa Kolegium Sędziów Paweł Sokolnicki. Bo jeśli sędziowie nie mają odpowiednich narzędzi, by wyrysować linię spalonego, to i my ich nie mamy, co uniemożliwia nam jednoznaczne wskazanie ich błędu w sytuacjach dotyczących właśnie spalonego. Ten element z naszej rachuby w ogóle wykluczamy, zakładając, że jeśli nie możemy jednoznacznie stwierdzić, że błąd wystąpił, to po prostu nie będziemy tego robić.

Oto ranking sędziów popełniających poważne błędy w centrum VAR. Jeden punkt za błąd w roli głównego „varowca”, pół dla będących w meczu sędzią asystentem VAR.

Także z tego powodu na uwagę w naszym rankingu zasługuje po dziewięciu kolejkach także Jakub Winkler, który w roli sędziego AVAR miał swój mały udział przy czterech błędach (waga 0,5, przypominamy – stąd przy jego nazwisku liczba 2). Znów – zdajemy sobie sprawę, że w przypadku asystentów wpływ na decyzję jest ograniczony. Nie chodzi o ich publiczne krzyżowanie, a raczej o świadomość tego, że efekty ich pracy również można w jakimś stopniu ocenić, nawet jeśli zaprzęgliśmy do tego metodę przyjmującą spore uproszczenie.

Sędzia i klub. Sprawdzimy, czy arbiter komuś nie leży

Jeśli macie w Ekstraklasie swój ulubiony klub, to pewnie kilka razy zdarzyło wam się już zerknąć przed meczem na obsadę sędziowską i rzucić „o, dziś X nam sędziuje, znowu nas skręci”. Kibicowskie emocje nie zawsze oddają stan faktyczny i takie tezy zwykle mają luźne oparcie w faktach, więc może warto będzie sprawdzić, czy faktycznie coś jest na rzeczy. Wystarczy proste przyporządkowanie sędziego głównego i sędziego VAR do popełnionego w ich meczu błędu i określenie strony, która dzięki błędnej decyzji uzyskała korzyść.

Dzięki prowadzeniu takiego „dzienniczka błędów” widzimy, że sędzia Pskit z czterech swoich błędów trzy popełnił w meczu Radomiaka, dwa z nich na niekorzyść ekipy z Radomia. Niczego na tej próbie nie można przesądzać, ale pewnie poskutkuje to przydzielaniem arbitra do spotkań innych drużyn.

Wiemy też, że choć w meczach Widzewa popełniono do tej pory aż pięć poważnych błędów sędziowskich (trzy na korzyść, dwa na niekorzyść drużyny z centrum Polski), to zamieszanych w nie było aż dziesięciu różnych sędziów, żaden z arbiter nie mylił się w spotkaniach Łodzian dwukrotnie. Ani w centrum VAR, ani na boisku.

Obie tabele przedstawiają kolejne sędziowskie duże błędy, kolejkę, w której wystąpiły i klub, który na nich zyskał (kolor zielony) oraz stracił (kolor czerwony). W górnej tabeli uwzględniono sędziów głównych, w dolnej – sędziów VAR.

Zastanawiać można się też, czy trybuny mogą mieć wpływ na pracę arbitra. Presja kibiców ma sens? Sędziowie reagują w kontrze do nastrojów na stadionie, czy ściany sprzyjają gospodarzom? Dziś na tak postawione pytania nie odpowiemy, ale w dłuższej perspektywie możemy spróbować się pokusić o jednoznaczne stanowisko w tej kwestii. Na razie poważne błędy sędziów wystąpiły w 19 spotkaniach, z czego w dziesięciu przypadkach skorzystali na nich goście. W siedmiu korzyść przypadła gospodarzom, a dwukrotnie arbitrzy mylili się w obie strony.

No i jeszcze trudna do przetrawienia statystyka – dotychczas rozegrano 78 ligowych spotkań, więc w prawie 1/4 z nich mieliśmy do czynienia z dużym sędziowskim błędem. Na dziś, w zaokrągleniu do dwóch miejsc po przecinku, 24,36% wszystkich ekstraklasowych meczów z tego sezonu miało wyraźną skazę. Dużo? Mało?

***

Na koniec jeszcze drobna prośba – dajcie znać w komentarzach, co jeszcze warto do takiego zestawienia dodać. Może jednak chcielibyście zobaczyć, jak często VAR poprawia sędziów, może warto rozłożyć sędziowskie błędy w czasie i wskazać, w jakich fragmentach meczu zdarzają się one najczęściej… Pole na sugestie zostawiamy wam w sekcji komentarzy, korzystajcie do woli!

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Fot. Newspix

Artykuł Wygwizdani. To oni sędziują w tym sezonie najgorzej pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl