Allahyar Sayyadmanesh ma dolecieć do Lecha Poznań i wystąpić w jutrzejszym meczu Ligi Europy z Crystal Palace – to najważniejszy wniosek, który wypłynął z konferencji prasowej Nielsa Frederiksena oraz Joela Pereiry. Duński szkoleniowiec oraz portugalski obrońca zwracali również uwagę na to, że mimo różnicy poziomów, Kolejorz będzie chciał pokazać swoją własną tożsamość.
– Sayyadmanesh może jutro zagrać. Dziś ma dolecieć do Londynu. Ma zaakceptowaną wizę w systemie, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby po przylocie do Anglii dołączył do drużyny i jutro zagrał. Radosław Murawski i Gustav Berggren mogą zagrać na pozycji numer sześć. Radek Murawski jest zdrowy, nic mu nie dolega, dlatego w czwartek może rozegrać nawet 90 minut – opowiedział o sytuacji kadrowej Frederiksen.
Lech ma plan na angielski wieczór. „Wszystko można zniwelować”
Crystal Palace niezbyt dobrze rozpoczęło nowy sezon Premier League. W 4 meczach straciło 11 goli, wygrało tylko raz i zajmuje aktualnie 16. miejsce w Premier League. W ostatnim meczu przegrało u siebie z Ipswich 2:3, ale Joel Pereira nie ma wątpliwości, że mistrzów Polski czeka trudne wyzwanie.
– Musimy się zaadaptować do tak dobrego przeciwnika, jakim jest Crystal Palace, ale nie chcemy za wiele zmieniać w swojej grze. Chcemy zachować tożsamość, zachować swoją filozofię grania. Chcemy kontynuować grę w piłkę, kontynuować to, z czego słyniemy w kraju. Jest różnica pomiędzy Ekstraklasą a Premier League, ale w jednym meczu to wszystko można zniwelować – stwierdził Portugalczyk.
Niels Frederiksen został zapytany, o to, czy w przyszłości chciałby popracować w Anglii. – Dlaczego nie? Nigdy nie wiesz, co wydarzy się w futbolu. Od małego śledziłem angielski futbol i był atrakcyjny. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość. Kiedy grasz przeciwko zespołowi z Premier League, wiesz, że będziesz miał do czynienia z dużą jakością. Dlatego tak bardzo czekamy na to spotkanie. Być może to nawet jeden z największych meczów w historii klubu, jeśli chodzi o europejskie puchary. Dla wielu zawodników na pewno tak będzie.
– Przeanalizowaliśmy jednak Crystal Palace i mamy plan, na to, jak do tego podejść. Musimy być mądrzy i również pokazać swoje argumenty – dodał duński szkoleniowiec.
Pereira również nie krył fascynacji angielskim futbolem. – Od dziecka oglądałem Premier League i jednym z marzeń była gra z takim rywalem. Podoba mi się stadion, boisko, cała otoczka. Marzeniem byłaby gra w takim meczu – zaznaczył Pereira.
Obrońca Lecha wspomniał również o tym, którzy zawodnicy jego zespołu poradziliby sobie w Premier League. – Wojciech Mońka. Od dawna mówię, że ma wielki potencjał i cieszę się, że to potwierdza. Wskażę też Patrika Walemarka. Ma bardzo wysoką jakość i dobrze, że został z nami.
W zespole Lecha trwa rywalizacja pomiędzy Terrym Yegbe a Mateuszem Skrzypczakiem. Kwestią otwartą pozostaje to, który z nich wystąpi w czwartkowym spotkaniu. – Toczy dużą rywalizację o miejsce w składzie. Kiedy zmagał się z wizowymi kwestiami – Mateusz Skrzypczak czy Wojciech Mońka radzili sobie bardzo dobrze. Jestem przekonany, że Terry’ego Yegbe czeka jeszcze mnóstwo grania. Przed nami wiele spotkań – stwierdził Frederiksen.
Dla Lecha Poznań mecz z Crystal Palace będzie powrotem do rozgrywek Ligi Europy po sześciu latach, a dla Anglików pierwszym występem w historii. Początek rywalizacji na Selhurst Park w czwartek 17 września o godzinie 21:00.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł „Wszystko można zniwelować”. Lech ma plan na angielski wieczór pochodzi z serwisu weszlo.com.