05.07.2026

Wróg pragmatyzmu. Czy Władysław Łupaszko poukłada Lechię Gdańsk?

Lubi być blisko kibiców – kiedyś nawet pozwolił im wybrać w ankiecie piłkarza do składu na mecz Pucharu Ukrainy. Ma doświadczenie w pracy z kontrowersyjnymi działaczami. Zdecydowanie stawia na ofensywny futbol, a pragmatyzm i typową grę na wynik uważa za drogę donikąd. Kiedyś już zdołał poprowadzić do awansu drużynę, która okres przygotowawczy rozpoczęła w rozsypce. Czy powtórzy tę sztukę w Lechii Gdańsk? Władysław Łupaszko to z pewnością nietuzinkowy szkoleniowiec. Jedni widzą w nim „ukraińskiego Nagelsmanna”, inni zaś przemądrzalca, który za często udziela się w mediach. Wkrótce warsztat ambitnego 40-latka zweryfikuje konkurencja w Betclic 1. lidze.

– Chcemy, żeby na czas meczu kibice odłożyli na bok telefony, żony i dzieci. I skupili się na oglądaniu widowiska – mówił Ukrainiec.

Oto historia nowego szkoleniowca Biało-Zielonych.

Władysław Łupaszko nowym trenerem Lechii. Piłkarzem był przeciętnym

Jeśli chodzi o czasy zawodnicze, Władysław Łupaszko wielkiej furory nie zrobił.

Streszczając: był przyzwoitym defensywnym pomocnikiem, takim klasycznym przecinakiem, który lwią część kariery spędził na zapleczu ukraińskiej ekstraklasy, choć w najwyższej klasie rozgrywkowej też udało mu się rozegrać przeszło 100 spotkań. Jego możliwości najlepiej podsumowuje dysproporcja między bramkami i asystami, a żółtymi i czerwonymi kartkami. Punktów w klasyfikacji kanadyjskiej Łupaszko na przestrzeni kariery zapisał bowiem tylko 10 – kartek obejrzał aż 58. No co tu dużo gadać, typowy specjalista od brudnej roboty w środkowej strefie boiska, który w żadnym klubie nie zagrzał miejsca na dłużej. W latach 2003-2022 zahaczył między innymi o takie ekipy jak Borysfen Boryspol, Kniaża Szczasływe, FK Lwów, Obołoń Kijów, Bukowyna Czerniowce, Zirka Kirowohrad czy Inhułeć Petrowe.

W tym ostatnim zespole nowy szkoleniowiec Lechii Gdańsk odniósł bodaj największy sukces, jakim był awans do finału Pucharu Ukrainy. Inhułeć wyeliminował wówczas uznane drużyny, choćby Zorię Ługańsk, Karpaty Lwów czy FK Mariupol. No ale w finale Łupaszko (kapitan zespołu, tak swoją drogą) i jego koledzy musieli już uznać wyższość Szachtara Donieck. Giganci ukraińskiego futbolu nie mieli litości dla pierwszoligowca i rozbili go aż 4:0.

Inhułeć był zresztą pogodzony z porażką jeszcze przed startem finału. Łupaszko mówił na przedmeczowej konferencji prasowej, że celem jest po prostu zaprezentowanie się z dobrej strony. – Klasy przeciwnika nie ma sensu omawiać. Jeśli chodzi o nasz zespół, to Ukraina dopiero poznaje nasze możliwości. I nasze miasto. Dlatego przede wszystkim chcemy czerpać radość z tego doświadczenia i bez lęku podejść do gry w finale. Chcemy zapewnić trochę radości naszym kibicom i naszym rodzinom. Atmosfera w szatni jest znakomita: ciągle nas nagrywają, udzielamy wywiadów. Dla piłkarzy Szachtara to normalka, ale dla nas: coś zupełnie nowego. U nich każdy zawodnik jest wart tyle, ile wynosi budżet wszystkich klubów Pierwszej Ligi na najbliższych dziesięć lat. Łatwo nie będzie, ale spróbujemy powalczyć.

Dziennikarze dopytywali pomocnika o kwestię premii za ewentualny triumf w finałowej konfrontacji z Szachtarem. Łupaszko nie chciał jednak mówić o konkretach.

– Nie potrafię podać kwot, prezes ich nie precyzował. To bardzo emocjonalny człowiek – jeżeli emocje go poniosą, pewnie możemy liczyć na premię. Ale prezes ma taką zasadę, że przed meczem nie składa żadnych obietnic finansowych. Na pewno zawsze dotrzymuje słowa.



Wspomniany prezes, a zarazem założyciel oraz właściciel klubu, to Ołeksandr Poworozniuk – postać tak kontrowersyjna, że Paolo Urfer to na jego tle zwyczajny nudziarz i modelowy działacz piłkarski. – Majątek zbudowałem w pojedynkę. Zapracowałem na swoje pieniądze. Choć – powiem szczerze – moje ręce sporo nakradły. Ale nigdy nie okradałem ludzi. Okradałem państwo! – mówił o sobie z dumą Poworozniuk w 2021 roku. – Kradłem olej napędowy. W tamtych czasach wszyscy go kradli. Kradliśmy go w kanistrach, w ciągu nocy można było uzbierać ich tony. Mam cztery wyroki skazujące: trzy za bójki, jeden za przestępstwo gospodarcze: artykuł 81., przywłaszczenie mienia państwowego lub społecznego w drodze kradzieży. Ten ostatni wyrok dotyczył oleju napędowego.

– To jest coś, z czym trzeba żyć. Jak się nie nie chce, to się od tego odchodzi. Ja odszedłem i tyle – dodał Poworozniuk, który w swoich rodzinnych stronach znany jest jako „Papa”. Sam twierdzi, że taki pieszczotliwy przydomek nadali mu tamtejsi mieszkańcy, wdzięczni za możliwość pracy w jego rolniczych zakładach i szeroko pojętą „pomoc ludowi”. Innego zdania jest jednak dziennikarz Dmytro Gordon, który nagrał kilka reportaży śledczych na temat Poworozniuka i wprost nazywa go w nich „bandytą, aferzystą i złodziejem”, a jego pseudonim przedstawia raczej jako ksywę z półświatka. Panowie od lat walczą ze sobą w sądach i obrzucają się obelgami. 

Władysław Łupaszko wie, jak poskładać zespół po spadku

Nie jest to rzecz jasna czas i miejsce na szerszą opowieść na temat Poworozniuka, bo trzeba by było ją rozwinąć o wątki niewyjaśnionych zabójstw, granatów wybuchających w biurach, piosenek nagrywanych do melodii rosyjskich ballad kryminalnych i płomiennych tyrad wygłaszanych w mediach społecznościowych po inwazji Rosji na Ukrainę. Wspominamy o nim, by pokazać, dlaczego Władysław Łupaszko mógł się zdecydować na pracę w klubie o tak zszarganej reputacji jak Lechia Gdańsk. Po prostu dla niego współpraca z – ujmijmy to dyplomatycznie – ekscentrycznym prezesem nie jest niczym nowym.

To właśnie Inhułeć Petrowe był klubem, w którym Łupaszko rozpoczął trenerską karierę. Najpierw jako członek sztabu, a następnie: szkoleniowiec pierwszej drużyny. Do pracy w zawodzie przygotowywał się z odpowiednim wyprzedzeniem, jeszcze przed odwieszeniem butów na kołku. W okresie pandemii, gdy rozgrywki na Ukrainie zostały wstrzymane, Łupaszko dzielił się z kibicami wiedzą zdobywaną na kursach UEFA, nagrywając dla nich analityczno-skautingowe materiały na YouTube.

Serwis UA-football.com nazwał go wówczas „ukraińskim Nagelsmannem”.

Kiedy latem 2023 roku Inhułeć ogłosił, że Łupaszko przejmuje na stałe obowiązki trenera pierwszej drużyny, zadanie postawione przed Ukraińcem było jasne: natychmiastowy powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej po spadku w sezonie 2022/23. – Wszystko będzie zależało od potencjału kadrowego zespołu. Jestem przekonany, że przygotujemy się odpowiednio: kompletujemy ambitny sztab, gotowy do pracy i rozwoju. W klubie jest miejsce tylko dla tych, którzy chcą się rozwijać – zapowiadał Łupaszko. – Przedstawiłem prezesowi swoją wizję. Jeżeli piłkarz nie chce tu zostać, nie ma sensu go zatrzymywać. […] Jeżeli chodzi o kwestie finansowe, to prezes chce utrzymać budżet z okresu, gdy występowaliśmy w ukraińskiej ekstraklasie. Zależy mu jednak na tym, by piłkarze dawali z siebie wszystko.

I rzeczywiście, przed startem rozgrywek w klubie doszło do kadrowej rewolucji. Wielu graczy zmyło się z drużyny zaraz po degradacji, skład trzeba było kompletować… no, może nie tak całkiem od zera, ale naprawdę od podstaw. Mamy tu zatem kolejną analogię do sytuacji, jaką Łupaszko zastał w Lechii. Analogię dość optymistyczną dla kibiców z Gdańska, ponieważ Inhułeć w sezonie 2023/24 pozamiatał drugoligową konkurencję, sięgając po awans w naprawdę dobrym stylu. Zaznaczmy jednak: Poworozniuk nie rzucał słów na wiatr. Utrzymał w klubie relatywnie duży budżet, więc Inhułeć był kadrowo silniejszy od prawie wszystkich oponentów.

– Nie powiem nic odkrywczego, stwierdzając, że po stratach kadrowych po spadku mało kto wierzył w nasz szybki powrót do elity – opowiadał Łupaszko w rozmowie z serwisem Sport.ua. – Gdy rozpoczynaliśmy przygotowania do sezonu, brakowało nawet zawodników do wyjściowej jedenastki. 

– Nasze bazowe ustawienie to 1-4-1-4-1, które może ulegać zmianom w zależności od fazy meczu, w szczególności na 1-4-4-3. Najważniejsze jest to, by działania boiskowe moich podopiecznych były zawsze ukierunkowane na ofensywę i szukanie jak najkrótszej drogi do bramki przeciwnika – dodał Ukrainiec. – W każdym meczu w naszej drużynie zmienia się kapitan. Robimy to celowo, aby każdy piłkarz, któremu powierzono kapitańską opaskę, mógł poczuć się przywódcą. Miał świadomość, że mu ufamy i uwolnił cechy lidera. Na pewno Inhułeć w tym sezonie charakteryzuje się bardzo mocnym duchem drużyny. […] Cel, jakim był awans, osiągnęliśmy z wyprzedzeniem. Zdawaliśmy sobie sprawę, że gdybyśmy uprościli grę do maksimum, to moglibyśmy osiągnąć nawet lepsze rezultaty. Ale już przed pierwszą kolejką powiedziałem chłopakom, że musimy grać cały czas swój futbol, nawet jeżeli początki mogą być trudne.

– Zachowaliśmy naszą ofensywną tożsamość. Mamy styl, od którego nie odejdziemy. Gdybym teraz powiedział moim zawodnikom, że po awansie zaczniemy grać defensywnie, byliby bardzo rozczarowani – podsumował Łupaszko.

Władysław Łupaszko

Władysław Łupaszko

Władysław Łupaszko w Karpatach Lwów. Stracił nerwy w derbach

Wszelkie spekulacje dotyczące gry w Ukraińskiej Premier-lidze okazały się jednak przedwczesne. W czerwcu 2024 roku Łupaszko przeniósł się bowiem do Karpat Lwów. Niby do drużyny U-19, tak to formalnie ogłoszono, choć z góry było wiadomo, że jest on szykowany na następcę doświadczonego Myrona Markewycza, który notował wówczas piąte podejście do pracy w Karpatach. Kiedy działacze ze Lwowa doszli wreszcie do porozumienia ze słynnym szkoleniowcem w kwestii odszkodowania za rozwiązanie kontraktu, Łupaszko natychmiast przeskoczył z zespołu młodzieżowego do pierwszej drużyny. Oficjalnie doszło do tego w połowie lipca.

„Nasi ultrasi poszli do wojska”. Działacz Karpat Lwów o wojnie i odbudowie klubu

Łupaszko zachwycił się pracą w nowym klubie.

Gdybym miał jednym słowem opisać prezesa Wołodymyra Matkiwskiego, powiedziałbym: „wow”. To niezwykle porządny człowiek, bardzo serdeczny. Chciałbym, żeby otworzył się bardziej na media. Niech wszyscy w ukraińskim futbolu zobaczą, jak można pracować, jakim można być prezesem. Każdy, kto ma okazję z nim współpracować, jest zachwycony. Dopóki jest prezesem Karpat, kibice nie muszą się martwić o przyszłość klubu – oświadczył trener w wywiadzie dla TaToTake.

Na boisku jego zespół spisywał się jednak bez rewelacji. W sezonie 2024/25 zajął szóste miejsce w ligowej tabeli – niezłe, lecz niegwarantujące udziału w europejskich pucharach. Jeśli zaś chodzi o kolejną kampanię, to Łupaszko już jej nie przetrwał. Pożegnano go w grudniu 2025 roku, po serii sześciu spotkań bez wygranej.

Wielu trenerów starszego pokolenia przyjęło niepowodzenie Ukraińca z wyczuwalną (złośliwą) satysfakcją. Łupaszko zasłynął bowiem z wypowiedzi uderzających w standardy ukraińskiego szkolenia. Kreował się na wytyczającego nowe ścieżki autsajdera. – Nie mam zbyt szerokiego kręgu znajomych w środowisku. Wielu kolegów uważa mnie za aroganta, tak mi się wydaje. Ale traktuję każdego człowieka z szacunkiem, niezależnie od jego statusu – mówił Łupaszko w wywiadzie dla ProFutbol Digital. – Nie utrzymuję kontaktów z trenerami. Mam kilku, z nimi wymieniam się uwagami, ale żeby zadzwonić do kogoś i prosić o opinię? Tego nie robię. Oczywiście docierają do mnie pogłoski o tym, co się na mój temat myśli i mówi. Wielu osobom się wydaje, że chcę zmieniać ukraiński futbol. A to bzdura.

– Ja chcę tylko zmienić Karpaty. Sposób postrzegania piłki przez naszych zawodników i kibiców. Karpaty od zawsze kojarzą się z duchem walki, bezkompromisowością. I to właściwie wszystko. Nigdy nie słyszałem, by w naszym kontekście mówiło się o jakości gry z piłką przy nodze – podkreślił trener. – Chcemy zachować tę pasję, tę energię, tego karpackiego ducha walki. Ale kiedy mamy piłkę, musimy wiedzieć, co z nią zrobić. Na to chciałbym wpłynąć.

Kiedy jego drużyna wpadła w tarapaty, Łupaszko natychmiast znalazł się pod ostrzałem.

  • Ołeh Fedorczuk: – Jeszcze kilka porażek i Łupaszko zacznie rzadziej udzielać wywiadów. Raz deklaruje jedno, raz drugie. Najpierw mówił o kontroli, potem o pressingu. A gdy Karpaty znalazły się w kryzysie, to po prostu grają na wynik, którego zresztą nie ma. 
  • Jurij Wernydub: – Sprawa jest prosta. Trzeba mniej gadać, a więcej pracować.
  • Światosław Kozłowski: – To jest jakiś cyrk. Ten Łupaszko, jego wywiady… Ostatnio porównał się do Manchesteru City. Podszedł do jakiegoś podcastu i powiedział, że Manchester City też nie zaczął dobrze sezonu. Kim ty jesteś, by się z nimi porównywać? Co za klaun! Brakuje mu tylko czerwonego nosa. 
  • Ołeh Fedorczuk: – Łupaszko ciągle wspomina, jak dobrze grał jego Inhułeć, a przyszedł tam Wasyl Kobin i zespół wygląda znacznie lepiej niż kiedyś.

Fakt faktem, że 40-latek niektórymi zachowaniami sobie nie pomagał. Olbrzymie kontrowersje wzbudziła scena z derbów Lwowa, gdy Łupaszko ściął się z piłkarzem Ruchu, co doprowadziło do eskalacji boiskowego napięcia i ostatecznie przerodziło się w potężną awanturę z udziałem zawodników obu ekip.

Władysław Łupaszko

Władysław Łupaszko

Władysław Łupaszko odszedł z Karpat Lwów w kiepskiej atmosferze

Gdy 31 grudnia 2025 roku Łupaszko rozstał się z Karpatami, honorowy prezes Ruchu Lwów nie ukrywał radości.

– To najlepsza rzecz, jaka mogła się dziś przytrafić lwowskiemu futbolowi – napisał w mediach społecznościowych Hryhorij Kozłowski.

Cóż, derby Trójmiasta z nowym trenerem Lechii mogą się okazać podwójnie emocjonujące.

Warto przy okazji zaznaczyć, że rozstanie Łupaszki z Karpatami było dość burzliwe. Poszło – jak zwykle w podobnych okolicznościach – o pieniądze. A konkretnie: o wysokość odszkodowania dla trenera za przedterminowe rozwiązanie umowy. O sprawie szeroko rozpisywał się serwis Sport.ua. – Klub chciał pożegnać trenera wcześniej, ale przeciągnęły się negocjacje, które ze strony szkoleniowca prowadził agent Ołeh Awdysz. Według źródeł, miał on zająć twarde stanowisko w rozmowach o odszkodowaniu. Zarząd Karpat był z tego niezwykle niezadowolony, dlatego w pożegnalnym wpisie nie wykorzystano nawet fotografii trenera. Jeśli chodzi o Awdysza, klub nie będzie brał w przyszłości pod uwagę współpracy z żadnym z jego klientów. 

Kadencję Łupaszki w drużynie ze Lwowa surowo podsumował Artem Fedecki, wieloletni reprezentant Ukrainy. – Wprowadził Inhułeć do ekstraklasy i już pomyślał, że jest supertrenerem – ocenił Fedecki na łamach portalu Tribuna.com. – Niektóre kwestie mi się osobiście nie podobały. Trener nie może wdawać się w sprzeczki z piłkarzami, a Łupaszce zdarzyło się to dwukrotnie. Rozumiem, derby, ale trener to trener. Nie ma prawa brać udziału w sprzeczce, w której o mało co nie dochodzi do rękoczynów. […] Dla mnie: to pewien wstyd. Łupaszko nie robi na mnie dobrego wrażenia. Uważam, że to nie jest trener, którego potrzebowały Karpaty.

Z drugiej strony, wspomniany już Myron Markewycz krytykował raczej działaczy Karpat za błędne decyzje transferowe. – Ściągnęli tłum obcokrajowców, a 80% z nich to gówno. Próbowano ich umieścić w drużynie, gdy ja byłem trenerem. Oczywiście kiedy zobaczyłem tych piłkarzy, odmówiłem.

No dobrze, a co na to sam zainteresowany?

Władysław Łupaszko jest zdania, że o jego niepowodzeniu w Karpatach przesądziła przesadna presja nakładana przez media. – Już na początku mojego drugiego sezonu w klubie wiedziałem, że ta historia się wkrótce skończy. Pojawiła się wielka presja medialna. I nie była ona wywołana czynnikami czysto sportowymi. Odnosiło się wrażenie, że pewne osoby są tym bardzo zainteresowane. Klub w ogóle nie reagował na pewne wydarzenia. Zacząłem rozumieć, że sytuacja nie wygląda dla mnie zbyt pozytywnie. Jeszcze latem otrzymałem ofertę z innego klubu, ale w Karpatach chcieli, żebym został. Kilka miesięcy później przeważyły już pewne czynniki niezwiązane z piłką nożną, które nie pozwoliły nam zachować wiary w kierunek, jaki wspólnie obraliśmy – przyznał trener w rozmowie z Tribuną.

– Obecnie zagłębiam się w historię futbolu. Znajduję w niej ciekawe momenty związane z karierami trenerów. Weźmy Mikela Artetę – początki w Arsenalu miał niełatwe, ale klub go wspierał. […] Moim zdaniem nam wszystkim zabrakło trochę cierpliwości, aby doprowadzić ten wspólny projekt do jakiegoś punktu kulminacyjnego – dodał Ukrainiec. – Trenerzy, jak wszyscy ludzie, potrzebują publicznego wsparcia. Zwłaszcza że mówiono na mój temat wiele nieprawdy. Poruszano zmyślone kwestie. To mnie przygnębiało. Chciałem usłyszeć, jak kierownictwo powie wyraźnie, jaka jest prawda. W końcu doszło do tego, że piłkarze zaczęli mi zadawać pytania. Czekali, aż ktoś do nich przyjdzie i poinformuje, że wszystko jest w porządku: że trener cieszy się zaufaniem, że pracujemy dalej na 100%. To jest bardzo ważne. […] Wielu kibiców pisało mi wiadomości, że w nas wierzą. Oni też potrzebowali lepszej komunikacji, bo krążyło wiele plotek. 

Władysław Łupaszko - Paolo Urfer

Władysław Łupaszko chce robić show. Kibice mają odłożyć na bok telefony

Łupaszko w cytowanym wywiadzie odniósł się też do kwestii chybionych transferów.

– Głównym problemem był skauting. […] Popełniliśmy oczywiste błędy. Były mecze, w których na ławce mieliśmy jednego obrońcę. W końcu doszło do tego, że musieliśmy zacząć dostosowywać taktykę do zawodników. I to stało się zarzewiem dalszych problemów, które przybrały kompleksowy charakter. Naszą grę dopasowaliśmy do tego, co potrafili i – zapewne – czego chcieli nasi piłkarze. A niektórzy ze względu na wiek nie wytrzymywali wysokiej intensywności. Innym brakowało motywacji, a nie mieli konkurencji w zespole. Popadliśmy w pragmatyzm. Wiem, że to niewłaściwa droga, ale tak właśnie zrobiliśmy.

– W ukraińskich rozgrywkach sprawdza się granie w niskiej obronie. Oddawanie inicjatywy przeciwnikowi. Taki kierunek obiera większość drużyn z czołówki. Niestety, w niektórych meczach sami w ten sposób osiągaliśmy wyniki. Nauczenie drużyny gry w taki sposób nie jest zbyt trudne. To nie wymaga ciągłego wysiłku umysłowego na boisku. Zawodnicy czują się komfortowo, wymagania są minimalne – podkreślił 40-latek. – I teraz co wybierasz: wynik tu i teraz, czy proces zmiany mentalności, który długofalowo prowadzi do czegoś interesującego? Pragmatyzm nie doprowadzi do niczego dobrego. Wyniki osiągane w taki sposób to droga donikąd. Kiedy trener odchodzi, powinien pozostawić po sobie piłkarską spuściznę, którą będą kontynuować szkoleniowcy w akademii, w drużynach młodzieżowych klubu i regionu. Będą chodzić na mecze, uczyć się, obserwować, a potem naśladować te rozwiązania w rozgrywkach juniorskich.

– Gdy zrozumieliśmy, że z tym składem nie możemy grać tak, jak chcemy, zaczęliśmy się zmieniać. I to był nasz błąd. Ale musiałem odrobić tę lekcję, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że w futbolu wszystko trzeba budować na odwadze – spuentował Łupaszko.

Brzmi to wszystko zastanawiająco w kontekście Lechii Gdańsk, która – umówmy się – także nie jest znana z przejrzystej komunikacji, a jeśli chodzi o piłkarzy precyzyjnie dopasowanych do wizji trenera, no to trudno na takowych w najbliższym okresie liczyć. Jeżeli klub dokona jakichkolwiek wzmocnień, to już będzie coś. Kibiców Biało-Zielonych powinno natomiast ucieszyć, że nowy szkoleniowiec będzie prawdopodobnie kontynuował linię taktyczną Johna Carvera

– Chcemy, żeby na czas meczu kibice odłożyli na bok telefony, żony i dzieci. I skupili się na oglądaniu widowiska. Chciałbym, by fani przestali postrzegać wszystko przez pryzmat wyniku – apelował trener jeszcze za czasów pracy we Lwowie. – Dziennikarze i eksperci powinni wymuszać na drużynach efektowny futbol.

W ogóle Łupaszko lubi być blisko kibiców. Latem 2025 roku, przed meczem 1/32 finału Pucharu Ukrainy z trzecioligowym przeciwnikiem, urządził na Telegramie głosowanie, w ramach którego fani mogli wskazać jednego zawodnika do wyjściowego składu Karpat Lwów. Tłumaczył to potem w rozmowie z klubowymi mediami: – Mówiłem wielokrotnie, że współczesny futbol na Ukrainie traci publiczność i trzeba to zmienić. Musimy demonstrować, że jesteśmy otwarci na fanów. To jednorazowa akcja, ale takie gesty trzeba czasami wykonywać, żeby nasi kibice czuli, że jesteśmy blisko nich, że im ufamy i ich słuchamy. […] Przede wszystkim chcieliśmy pokazać, że – jako trenerzy – nie znajdujemy się na Olimpie, nie jesteśmy poza zasięgiem. Kibice są częścią naszego drużyny. Pięć tysięcy głosujących w ankiecie może zapamiętać ten dzień: ich decyzja częściowo wpłynęła na skład i końcowy wynik meczu ich ulubionego klubu.



Karpaty wystąpiły w tym spotkaniu w czerwono-czarnych strojach.

– Wiele słyszałem uwag o tym, że to pechowy strój. To bardzo symboliczne, że zagraliśmy w czerwono-czarnych barwach w Dniu Niepodległości, w Pucharze Ukrainy – powiedział Łupaszko. – Zwycięstwo Karpat w Pucharze [ZSRR w 1969 roku – przyp. red.] to także historia walki o niepodległość, kiedy drużyna grała w Moskwie i pokazała ludziom, że nasz kraj jest krajem wolnych ludzi. To symboliczne, że dziś graliśmy w tym stroju i osiągnęliśmy taki wynik. […] Razem z naszym działem medialnym przygotowaliśmy dla chłopaków wideo i wyjaśniliśmy obcokrajowcom, co oznaczają te kolory i dlaczego właśnie one. Pokazaliśmy to wideo na odprawie, powiedzieliśmy, że będziemy grać w czerwono-czarnych strojach, żeby byli na to gotowi i zapomnieli o tym, co mówi się o pechu.

***

Na przestrzeni ostatnich miesięcy Władysław Łupaszko był medialnie łączony z pracą w Azerbejdżanie, Kazachstanie, a nawet wymieniano go w szerokim gronie kandydatów do objęcia reprezentacji Ukrainy. Koniec końców – wylądował w Lechii Gdańsk, którą musi jakoś w najbliższych tygodniach poskładać do kupy.

Zaczął kadencję od sparingowej porażki z Olimpią Grudziądz. Nie prowadził drużyny w tym meczu, zawodników obserwował usadowiony na skarpie za bramką.

– W najbliższym czasie na pewno skupimy się na budowie nowego zespołu – zapowiedział trener na łamach „Dziennika Bałtyckiego”. – Rozmawiałem z dyrektorem sportowym i to jest naprawdę bardzo dobry fachowiec. Poruszyliśmy oczywiście temat transferów, a w klubie mam zapewnienie, że kwestia zakazu zostanie załatwiona. Przekazałem swoje propozycje piłkarzy i to ciekawe kandydatury. Nie da się ukryć, że dziś potrzebujemy wzmocnień na wszystkie pozycje.

Cóż, lepiej się obecnej sytuacji kadrowej Lechii nie dało podsumować.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

fot. NewsPix.pl

Artykuł Wróg pragmatyzmu. Czy Władysław Łupaszko poukłada Lechię Gdańsk? pochodzi z serwisu weszlo.com.

Czytaj najświeższe newsy ze świata piłki nożnej na topliga.pl! Topliga to najlepsze źródło wiadomości piłkarskich - liga polska, Ekstraklasa, Puchar Polski, rozgrywki ligowe, Twoje ulubione drużyny i zawodnicy. Śledź najważniejsze wydarzenia, sprawdzaj wyniki, obserwuj transfery piłkarskie, poznaj ciekawostki z polskich boisk, bądź na bieżąco. Topliga to najlepsze wiadomości sportowe przygotowane specjalnie dla Ciebie.

Polityka Prywatności Kontakt

© 2026 topliga.pl