Wojciech Stawowy chciałby jeszcze kiedyś poprowadzić Cracovię. Były szkoleniowiec Pasów, który dwukrotnie wprowadził klub do Ekstraklasy, wierzy w to, że w niedalekiej przyszłości otrzyma telefon z Krakowa.
Specjalista od awansów
60-latek po raz pierwszy przejął Cracovię latem 2002 roku, gdy ta szykowała się do kolejnego sezonu na trzecim poziomie rozgrywkowym. Wcześniejszą kampanię Pasy zakończyły na piątym miejscu za m.in. Proszowianką Proszowice, którą to wówczas prowadził Stawowy. Nic dziwnego, że do awansu zabrakło aż dziewiętnastu punktów, skoro krakowski zespół gubił punkty z takimi tuzami jak LKS Niedźwiedź czy Łada Biłgoraj.
Sporo się pozmieniało od tamtego czasu, prawda?
Stawowy wyprowadził jednak Cracovię na szersze wody. W swoim pierwszym sezonie awansował do ówczesnej II ligi, a po kolejnych dwunastu miesiącach i zwycięskich barażach z Górnikiem Polkowice świętował awans do najwyższej klasy rozgrywkowej.
W Ekstraklasie Pasy Stawowego nie spuściły z tonu i jako beniaminek zajęły piąte miejsce, ocierając się o puchary. Do występów w rozgrywkach kontynentalnych Krakowianom zabrakło zaledwie jednego punktu, a decydujący okazał się stracony gol na 2:3 w końcówce meczu z Amicą Wronki w ostatniej kolejce.
Niedługo potem Stawowy związał się z Cracovią… dziesięcioletnim kontraktem. Miesiąc później szkoleniowca nie było już przy Kałuży.
Po przygodzie w Krakowie Stawowy pracował jeszcze w Arce Gdynia, Górniku Łęczna i GKS Katowice, a w 2012 wrócił do Cracovii, która dopiero co spadła z ligi. Trener znowu jednak błyskawicznie osiągnął z zespołem awans, natomiast nie dotrwał do końca kolejnego sezonu. Został zwolniony na cztery kolejki przed końcem rozgrywek, zostawiając zespół tuż nad strefą spadkową.
Stawowy: Jeden telefon i pojawiam się w Cracovii
Później Krakowianin pracował jeszcze w Miedzi Legnica, Widzewie oraz Łódzkim Klubie Sportowym. Obecnie pełni rolę koordynatora szkolenia w Escoli Varsovia. Łączy tę pracę z oglądaniem Cracovii.
– Myślę, że każdy kibic czuje duże zaniepokojenie z tego względu, że Cracovia ma pewnego rodzaju problemy z regularnym punktowaniem w rozgrywkach ligowych. Kilka ostatnich meczów rozegrała w sposób nie do końca akceptowalny przez wszystkich, którzy Cracovii dobrze życzą. Każdy chciałby oglądać dobrą piłkę. Każdy chciałby oglądać Cracovię, która wygrywa i pnie się w tabeli. Rzeczywistość jest jednak inna i to może niepokoić – powiedział w programie Trzecia Strona Błoń.
– Trudno mi powiedzieć, z czego to się bierze, bo to trzeba być w środku. Niewątpliwie w mojej ocenie gra Cracovii pozostawia wiele do życzenia. Bardzo bym chciał, żeby ta przerwa reprezentacyjna pozytywnie wpłynęła na zespół – dodał.
Stawowy nie ukrywał też, że chciałby wrócić na stadion przy Kałuży w roli trenera Pasów.
– Moim największym trenerskim marzeniem jest powrót do Cracovii. Głęboko i mocno wierzę, że będzie mi to dane. (…) Zaczynałem poważną pracę trenerską właśnie w Cracovii i chciałbym ją zakończyć za ileś tam lat, bo czuję w sobie dużo energii, możliwości, pomysłów. (…) Wystarczyłby jeden telefon do mnie i pojawiam się w Cracovii. Z wielką radością bym tę drużynę teraz czy w przyszłości poprowadził. To jest moje marzenie – zakończył.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Wojciech Stawowy: Jeden telefon do mnie i pojawiam się w Cracovii pochodzi z serwisu weszlo.com.