W niedzielę Wisła Kraków zakończyła sezon zwycięstwem nad Pogonią Siedlce. Biała Gwiazda po czterech latach wróci do Ekstraklasy, a miniony rok opisał w programie „Giki i Wąs” defensor krakowskiego klubu, Wiktor Biedrzycki.
Biedrzycki: Feta była taka, jakbyśmy zdobyli mistrzostwo
Po zapewnieniu sobie awansu, w Krakowie świętowanie na rynku trwało bardzo długo. Środkowy obrońca nie ukrywał, że celebrowanie tego sukcesu było czymś wyjątkowym.
– Jak opowiadałem znajomym i rodzinie, to można powiedzieć, że to była feta, jakbyśmy mistrzostwo Polski zdobyli, a trzeba zdać sobie sprawę, że to jest awans do Ekstraklasy. Także chapeau bas dla kibiców, że tak licznie się stawili i mogliśmy świętować wraz z fanami. Impreza zakończyła się około piątej lub szóstej. Zasłużona impreza myślę. Było wspaniale. To pozostanie z nami do końca życia – przyznał stoper Białej Gwiazdy.
Zawodnik Wisły wskazał również najważniejsze momenty minionego sezonu.
– Uważam, że momentem przełomowym było spotkanie po tym walkowerze ze Śląskiem Wrocław. Zwycięstwo z Miedzią Legnica, kiedy przegrywaliśmy 1:2 i w końcówce wyszliśmy na 3:2. Myślę, że to był taki mecz, który potwierdził, że jesteśmy mocni w lidze i że my zrobimy ten awans. (…) Najtrudniejszym zadaniem było dbanie o przewagę, żeby w żadnym momencie się nie rozluźnić, żeby w żadnym momencie nie myśleć, że ten awans jest już zrobiony. Nie rozluźniać się, tylko co tydzień punktować i tak w tej rundzie było. Nie przegraliśmy w tej rundzie żadnego spotkania. Wiadomo – były lepsze, słabsze mecze. „Mały kryzys” dotknie każdą drużynę na świecie, ale u nas był taki kryzys, że nikt nas nie potrafił ograć. Daj Bóg, żeby każda drużyna miała takie kryzysy – powiedział.
Przyszłość Wisły Kraków
Ważną informacją dla kibiców Białej Gwiazdy było przedłużenie umowy z trenerem Mariuszem Jopem. Biedrzycki zaznaczył, że szatnia przyjęła to z dużym optymizmem.
– W poniedziałek dowiedziałem się z internetu, że trener zostaje. Wiedziałem, że będzie spotkanie i ogłoszenie. Trener na chłodno do tego podchodził. Mówił, że jeśli klub będzie potrzebował jego osoby, żeby dalej prowadzić tę drużynę, na pewno będzie szczęśliwy, ale podchodził rozsądnie do tego wszystkiego. Na pewno drużyna jest zadowolona i szczęśliwa, że dalej będzie z nami współpracować. Uważam, że trener nie mógł zrobić nic więcej, żeby zapracować na ten kontrakt – mówił.
Zapytany o gotowość do gry w Ekstraklasie, Biedrzycki zachowuje spokój.
– Tak jak w tym sezonie trzeba się skupiać na każdym kolejnym meczu. Trzeba od początku łapać punkty i jak to będzie, życie nas zweryfikuje. Uważam, że kadra, którą mamy, jest mocna, ale po wzmocnieniach będziemy gotowi, żeby rywalizować. Też spotkania ze Slovanem Bratysława czy z Pogonią Szczecin pokazywały, że graliśmy jak równy z równym, choć były to tylko sparingi. Ja sam jestem gotowy, żeby zrobić trzecie podejście do Ekstraklasy i na dłużej zostać w lidze – przyznał stoper.
Na koniec odniósł się jeszcze do swojego dzieciństwa.
– Ciężko było nas do domu zgarnąć. Nie tylko graliśmy w piłkę. To było non stop aktywne spędzanie czasu. Dużo takie dzieciństwo daje i bardzo dobrze wychowuje. Dzisiaj tego brakuje, bo nawet idąc przez osiedla, chciałoby się, żeby te boiska były zapełnione, a myślę, że dzieci mają lepsze warunki niż my w przeszłości – ocenił.
W sobotę Biedrzycki przedłużył kontrakt z Wisłą o rok. Umowa zawiera opcję przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. 28-latek gra w Białej Gwieździe od dwóch lat.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Wiktor Biedrzycki: Feta była taka, jakbyśmy zdobyli mistrzostwo pochodzi z serwisu weszlo.com.