W ostatnich godzinach Jagiellonia poinformowała o kontuzji Norberta Wojtuszka, przez którą szybko nie wróci do gry. Teraz pojawiły się w tej sprawie nowe fakty, które zdecydowanie nie świadczą najlepiej o sztabie medycznym reprezentacji Polski. Gracz ekipy z Białegostoku miał już wcześniej zgłaszać ból, a i tak Jan Urban wstawił go na boisko.
Przemysław Langier poinformował, że Norbert Wojtuszek najprawdopodobniej będzie musiał przejść operację i nie pojawi się na boisku co najmniej do następnej przerwy reprezentacyjnej. Jagiellonia będzie miała spory problem, by zastąpić swojego kluczowego zawodnika. A kto wie, czy takiej kontuzji nie dałoby się uniknąć, gdyby inaczej zachował się sztab medyczny polskiej kadry.
Z moich informacji wynika, że niemal pewna jest operacja i wypadnięcie Norberta Wojtuszka przynajmniej do następnej przerwy reprezentacyjnej. To jest dziewięć meczów (liga+puchary) bez podstawowego prawego obrońcy.
Kontuzja jak kontuzja, ale okoliczności takie, że Wojtuszek podobno narzekał na jakieś dolegliwości bólowe w czasie zgrupowania, więc pojawia się pytanie, czy został poprawnie zdiagnozowany (skoro wszedł później na mecz z Bośnią na pół godziny, nie miał żadnego ryzykownego starcia z rywalem, a gdy pojawił się w klubie, praktycznie nie był w stanie chodzić). W Jagiellonii zrobili mu testy i wyszło, że chyba tylko cud mógłby uchronić przed krojeniem – choć klub cały czas czeka na „przybicie pieczątki” pod tą diagnozą.
W Jadze załamują ręce, bo poza okienkiem oddali chłopa na kadrę, ten miał zgłaszać problem, a i tak w sztabie ktoś uznał, że jest do gry. Teraz mają przynajmniej dziewięć meczów z dziurą po prawej stronie.
— Przemek Langier (@plangier) October 9, 2026
Niekompetencja w sztabie medycznym reprezentacji? Wojtuszek zgłaszał ból, a i tak zagrał
Jak czytamy, obrońca Jagiellonii już wcześniej zgłaszał problemy, co nie zmieniło faktu, że rozegrał blisko 30 minut w meczu z Bośnią i Hercegowiną, zastępując Matty’ego Casha. Mimo że nie ucierpiał w żadnym bezpośrednim pojedynku z rywalem, to po powrocie do Białegostoku miał mieć nawet problem ze swobodnym poruszaniem.
– Wojtuszek podobno narzekał na jakieś dolegliwości bólowe w czasie zgrupowania, więc pojawia się pytanie, czy został poprawnie zdiagnozowany (skoro wszedł później na mecz z Bośnią na pół godziny, nie miał żadnego ryzykownego starcia z rywalem, a gdy pojawił się w klubie, praktycznie nie był w stanie chodzić). W Jagiellonii zrobili mu testy i wyszło, że chyba tylko cud mógłby uchronić przed krojeniem – choć klub cały czas czeka na „przybicie pieczątki” pod tą diagnozą. W Jadze załamują ręce, bo poza okienkiem oddali chłopa na kadrę, ten miał zgłaszać problem, a i tak w sztabie ktoś uznał, że jest do gry – pisze Przemysław Langier.
To rodzi jasne pytanie, kto do tego dopuścił? Zawodnik, który zgłaszał problemy zdrowotne rozegrał kilkadziesiąt minut w meczu. Czy został odpowiednio zbadany i jeśli tak, to czy nie została postawiona błędna diagnoza? Być może przy odpowiednich działaniach Norbert Wojtuszek mógłby uniknąć kontuzji albo przynajmniej obyłoby się bez operacji.
Dla Jagiellonii to poważny problem, bo w jej składzie de facto nie ma drugiego nominalnego prawego obrońcy. Na tę pozycję był sprowadzany Rodrigo Conceicao, jednak czas pokazał, że bliżej mu raczej do roli skrzydłowego. Prawdopodobnie z konieczności zostanie przesunięty do defensywy. A być może Adrian Siemieniec i jego sztab znajdą jeszcze inne rozwiązanie.
W każdym razie o tym, jak 25-latek jest istotny w swoim zespole świadczy fakt, że we wszystkich dotychczasowych meczach w tym sezonie wychodził w podstawowym składzie. W 13 występach łącznie opuścił około 50 minut. Zaliczył jedną asystę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Sztab reprezentacji zlekceważył dolegliwości? Konieczna operacja pochodzi z serwisu weszlo.com.
Z moich informacji wynika, że niemal pewna jest operacja i wypadnięcie Norberta Wojtuszka przynajmniej do następnej przerwy reprezentacyjnej. To jest dziewięć meczów (liga+puchary) bez podstawowego prawego obrońcy.