Ekstraklasa bez poniedziałku to jak żołnierz bez karabinu. Esencja naszej piłki klubowej zawarta jest w tych dziewięćdziesięciu minutach rywalizacji otwierającej nowy tydzień. I tak jak witaliśmy się z polskim futbolem w piątek, tak na specjalne powitanie zasługuje też ten nieco odrębny, poniedziałkowy przysmak. W pierwszej kolejce podany w Lubinie.
– Dziś spotkały się dwie drużyny, które grają prostymi środkami – przyznał w przerwie, z uśmiechem na ustach, Zlatan Alomerović. Bramkarz Zagłębia kilka razy musiał się co prawda wysilić, odbijał choćby silny strzał Łabojki, ale w gruncie rzeczy… starym wyjadaczom wystarczy powiedzieć to, co i tak bardzo dobrze zrozumieją.
Poniedziałek z Ekstraklasą. Po prostu.
Zagłębie Lubin – Piast Gliwice 2:0. Nos Leszka Ojrzyńskiego
Początek mógł być całkiem spektakularny. W dwunastej minucie do przewrotki złożył się Reguła i choć nie trafił w światło bramki, można było przez chwilę pomyśleć, że to zapowiedź czegoś wyjątkowego. Na dobrym wrażeniu się jednak skończyło. I jeśli chodzi o Zagłębie, i w kwestii całego tego meczu.
Poniedziałki mają bowiem to do siebie, że może nie raczą nas epokowym paździerzem, o którym trudno napisać choćby parę słów, ale wielkich historii też nie zapewniają. Przeciw przeznaczeniu postanowił wystąpić w Lubinie Lokilo, ale to musiało się skończyć źle – choć dobrych chęci i aktywności Kongijczykowi nie odmówimy, celność jego wrzutek i strzałów pozostawiała wiele do życzenia. Patrzyło się na te jego podrygi z trudem, ale nikt wiele więcej nie oferował, więc braliśmy, co dał nam los.
Przynajmniej do zmiany stron, bo po przerwie optyczną przewagę Piasta zastąpiła optyczna przewaga Zagłębia. Podlana aż trzema zmianami w ekipie z Lubina, ale długimi fragmentami tak samo jałowa.
Wytrwałych nagrodził Sypek
W sumie do 72. minuty zobaczyliśmy 20 strzałów, lecz absolutnie żaden z nich nie utwierdził nas w przekonaniu, że to widowisko zasługiwało na coś więcej niż bezbramkowy remis. W końcu jednak przyspieszył Grzybek, miał trochę szczęścia, obił nogi Rivasa, zdołał dograć wzdłuż bramki, a obrona Piasta rozeszła się jak majty w kroku. Do piłki dopadł niepilnowany Sypek i nagle, na nieco ponad kwadrans przed końcem, mieliśmy 1:0 dla gospodarzy.
𝐉𝐀𝐊𝐔𝐁 𝐒𝐘𝐏𝐄𝐊!
Zagłębie prowadzi z Piastem!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/iuUPgXaudk
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 27, 2026
I wtedy się rozkręciło, prawda? Otóż niespecjalnie, a na pewno nie tak, jak zakładali goście. Piast niby świadom, że porażka punktów nie daje, czegoś tam spróbował, znów parę razy sprawdzano czujność obrońców Miedziowych, ale koniec końców zamiast zaciętego spotkania dostaliśmy tylko potwierdzenie, że Leszek Ojrzyński miał nosa, robiąc zmiany w przerwie. Konkretnie jedną z trzech zmian, bo znów dał znać o sobie Sypek. Do gola dorzucił asystę przy trafieniu na 2:0 – miękko dograł w pole karne, a tam Reguła wygrał walkę z Lewickim i właściwie zamknął mecz.
Marcel Reguła podwyższa prowadzenie Zagłębia!
Jakub Sypek do gola dokłada asystę!
Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/5XAQyefClJ
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) July 27, 2026
Mecz, jak na poniedziałek przystało, bez większej historii. Choć nie, dwa wnioski można już wysnuć.
- Piast miał problemy w ubiegłym sezonie i w tym też ich raczej nie uniknie.
- Zagłębie wie, jak bronić. Szczególnie jeśli rywal nie oferuje nic ekstra.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Super Sypek. Dzięki niemu Zagłębie dobrze otwiera sezon pochodzi z serwisu weszlo.com.
Zagłębie prowadzi z Piastem!
Transmisja:
Jakub Sypek do gola dokłada asystę! 