Napisaliśmy wczoraj o przewodniczącym rady miasta Zabrze, Grzegorzu Olejniczaku, który mocno zaniepokoił się faktem, że radni nie dostali darmowych wejściówek na finał Pucharu Polski. Miejski polityk, żądając wyjaśnień, napisał nawet w tej sprawie do PZPN. W rozmowie z nami potwierdza, że to zrobił, ale… nie dlatego, że chciał darmową wejściówkę. – Miasto było przecież cały czas właścicielem Górnika – zaznacza w rozmowie z Weszło.
Jak informował Łukasz Olkowicz, radny napisał do PZPN maila z poleceniem wyjaśnienia, w jaki sposób były rozdysponowane darmowe wejściówki dla zdobywcy Pucharu Polski. Związek odmówił mu podania odpowiedzi.
Radny Zabrza zrobił awanturę Górnikowi. Poszło o bilet na Puchar Polski
Czy potwierdza pan, że tak zaniepokoił się brakiem darmowej wejściówki na finał Pucharu Polski, że aż napisał pan w tej sprawie do PZPN-u?
Radni miasta od zawsze byli zapraszani na różne eventy, które działy się przy okazji spółek miejskich. Gdy Górnik zakwalifikował się do finału Pucharu Polski, radni zapytali o możliwość uczestniczenia w tym ważnym wydarzeniu. Nie znałem odpowiedzi na te pytania, dlatego zwróciłem się do prezydenta.
Brak jasnej odpowiedzi z jego strony zmusił mnie do wystąpienia z pytaniem do prezesa klubu. Ten odpowiedział, że zaproszenia dla radnych nie są przewidziane. Przyjąłem to do wiadomości i podziękowałem. Przekazałem taką informację radnym. Część z nich spytała: – To kwestia tego, że klub nie dostał wejściówek od PZPN, czy tego, że nie chce ich dać?
Stwierdziłem, że nie wiem, ale postaram się dowiedzieć. Zapytałem więc PZPN o to, czy wysłał jakiś pakiet wejściówek dla miasta finalisty. Otrzymałem w odpowiedzi, że związek nie udziela takich informacji. Taką odpowiedź przekazałem radnym. I tyle. Na tym moja rola się skończyła. To była rola przekaźnika między radnymi a klubem.
Tydzień przed finałem dostaliśmy informacje, że radni mogą zakupić wejściówki, klub przewidział dla nich pulę. Część skorzystała i kupiła. Ja odmówiłem, bo nie chciałem czekać, czy coś kapnie, czy nie, i zakupiłem wcześniej bilet na wolnym rynku, bo chciałem uczestniczyć w tym święcie Górnika. Nie było strzelania fochów. Nie starałem się o bilety dla mnie.
Czyli podejrzewaliście, że Górnik was oszukuje, skoro chciał pan zweryfikować w PZPN, czy dostał jakieś bilety?
Nie będę wchodził w dyskusję, czy Górnik nas oszukuje, czy nie. Dostaliśmy informację, że prezes nie ma wejściówek dla radnych. U radnych zrodziło się pytanie: klub nie chce przekazać czy klub nie dostał takiej wejściówki? Nie wiedziałem, jaki był sposób dystrybucji biletów. Miasto było przecież cały czas właścicielem Górnika.
A nawet gdyby klub nie chciał przekazać tych biletów dla radnych za darmo, to co w tym złego?
No i nie przekazał.
I jest w tym coś złego?
A czy ja w jakimś momencie powiedziałem, że jest w tym coś złego?
Pisał pan do PZPN w tej sprawie.
Chciałem wiedzieć w imieniu radnych, czy to kwestia na linii klub-radni czy po prostu klub nie dostał wystarczająco dużej liczby biletów.
A jeśli to kwestia niechęci klubu do radnych, to co wtedy?
Ale ja nie wiem. No to nic.
To po co panu była ta wiedza? Po co pan pisał do PZPN?
Bo jeśli się radni mnie pytali, z czego to może wynikać, to co im miałem powiedzieć?
Czemu miała służyć ta wiedza radnym?
Czyli teraz jak ktoś z radnych spyta o coś na sesji, to zaraz będzie pytanie – a po co mu ta wiedza? To po co w ogóle jest radny?
To chyba zależy od tego, jakie pytanie zada, prawda? Jeśli zada pytanie o to, dlaczego jako radny nie dostał darmowych wejściówek – to po co mu ta wiedza?
Nie każdy radny ma karnet, nie każdy jest powiązany z klubem. Nie każdy być może potrafił się zalogować w miejsce, gdzie można było kupić bilety albo przegapił tę pulę. I jak pojawiła się szansa na zakup biletu, to część radnych go kupiła. Nie widzę w tym problemu. W żaden sposób nie chciałem darmowych wejściówek.
Nie chciał pan darmowych wejściówek, ale jednocześnie zapytał pan w PZPN-ie, ile Górnik dostał wejściówek do rozdysponowania…
Może pan to interpretować tak, jak będzie pan sobie życzył. Jeśli pan ma już jakąś tezę stworzoną – OK. Nie będę pana przekonywał.
A czy pan uważa, że radni powinni otrzymywać bilety od klubu?
Zapytajmy inaczej – czy pan uważa, że radni powinni być zapraszani na różnego typu eventy? Tak czy nie?
Myślę, że nie.
OK. To powiem tak. Uczestniczyłem dzisiaj w święcie straży pożarnej. I reprezentowałem radę miasta. Miałem tego nie robić?
Pan generalizuje. Bo mecz to wydarzenie komercyjne, na które można kupić bilet. I na takie wydarzenia radni nie powinni być zapraszani.
OK. No rozumiem.
A pan uważa, że radni powinni być zapraszani na mecze?
To w gestii gospodarza. Tego, co on uważa. Nie w mojej gestii jest ocenianie. Wtedy właścicielem Górnika było wciąż miasto. Teraz jest prywatny właściciel i nie będę miał pretensji czy uwag, jeśli postąpi w taki czy inny sposób.
To czy uważa pan, że prezes miejskiego klubu powinien zapraszać radnych na mecze?
Nie wiem. To powinno być w gestii prezydenta miasta.
Pytam o pana opinię. Myślę, że może ona dużo zdradzić.
Moje zdanie osobiste jest moim zdaniem osobistym. Teraz wypowiadam się jako przewodniczący rady miasta i proszę niech pan to uszanuje. Nie będę mówił tego, co uważam osobiście. Mogę powiedzieć tylko to, co uważam jako przewodniczący rady miasta.
I co pan uważa jako przewodniczący?
Że to powinno być ustalone na linii prezydent-prezes.
Czy zabrzańscy radni z pewnym niepokojem patrzą na to, że po prywatyzacji zostaną ucięte różne benefity związane z klubem? Skończą się darmowe bilety, zlikwidowana ma zostać też miejska loża VIP.
Zdecyduje o tym właściciel. Inaczej wygląda sytuacja, gdy klub jest prywatny, a inaczej, gdy miejski. Pan prezydent zapraszał różnych gości do loży i nie widzę w tym nic złego. Teraz nowy właściciel zdecyduje jak chce. Przecież jako radni podjęliśmy uchwałę o sprzedaży. Każdy z radnych przyjmuje to do wiadomości. Nikt na nikogo się nie obraża i nie ma do nikogo pretensji.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. FotoPyK
Artykuł Radny z Zabrza pytał o darmowe bilety, ale nie dlatego, że je chciał pochodzi z serwisu weszlo.com.