Termalica na trzy kolejki przed końcem jest już pewna, że nie zdoła się utrzymać w Ekstraklasie i po zaledwie roku wróci na jej zaplecze. Najbliższy mecz z Legią będzie szczególny dla Jacka Bednarza. Obecny prezes w Bruk-Becie w przeszłości był piłkarzem stołecznego klubu, a także dyrektorem sportowym. Jak zapowiedział działacz beniaminka, teraz będzie trwał przegląd wojsk w szeregach zespołu Marcina Brosza.
Jednocześnie Bednarz zadeklarował, że piłkarze nie mogą liczyć na taryfę ulgową. Zawodnicy, który nie będą odpowiednio zaangażowani w trzy ostatnie mecze bieżącego sezonu zostaną ukarani nawet wyrzuceniem z klubu.
– Absolutnie nie wywieszamy białej flagi. Te trzy mecze też są ważne, to pierwszy krok do budowania zespołu na I ligę. Zobaczymy, na których pozycjach mamy spokój, a gdzie są braki. Spotkanie będą poligonem doświadczalnym, głównym celem pozostają punkty. Spadek niczego nie zmienił, nikomu nie zamierzamy niczego ułatwiać, zawsze wystawimy najsilniejszy skład. A kto przejdzie obok spotkania, wyleci ze składu albo w ogóle z klubu. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej – rzucił bez ogródek działacz Słoników w rozmowie z TVP Sport.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Co z przyszłością Marcina Brosza? „Trener ma jeszcze rok kontraktu”
Jacek Bednarz został też zapytany o przyszłość zarówno swoją, jak i Marcina Brosza. Jasno zapowiedział, że on sam nigdzie się nie wybiera, a trener ma jeszcze rok do końca kontraktu i raczej nie ma co się spodziewać przedwczesnego zakończenia współpracy.
– Trener ma jeszcze rok kontraktu. Jeśli chodzi o mnie to czuje się tu świetnie i mam bardzo dobre warunki, żeby zbudować wartościowy klub, którego drużyny będą prezentowały widowiskowy i skuteczny futbol, stając się najlepszym ambasadorem regionu i firmy właścicieli. To chwilę potrwa, więc zamierzam zapuścić tu korzenie na dłużej.
Jacek Bednarz przez sześć lat był piłkarzem Legii. W tym czasie w barwach Wojskowych zagrał w ponad 200 meczach i strzelił 14 goli. Z klubem świętował zdobycie mistrzostwa oraz dwóch Pucharów Polski. Po zakończeniu kariery pełnił przy Łazienkowskiej rolę dyrektora sportowego, a także rzecznika prasowego. Teraz nie miał zamiaru ukrywać, że będzie to dla niego szczególny mecz.
– Nawet, gdybym chciał silić się obiektywizm, to i tak nikt by nie uwierzył, że to taki sam mecz jak każdy inny. Nie jest i wiadomo, że nigdy nie będzie z powodu tego, co w Legii przeżyłem. Mieszkam i do końca życia będę mieszkał w Warszawie, miasto i Legia jako klub to miejsca bliskie mojemu sercu. Podobnie, jak inne kluby, w których pracowałem, ale do Legii ten sentyment jest szczególny.
Bruk-Bet w 31 spotkaniach uzbierał 28 punktów. Nawet jeśliby wygrał wszystkie mecze do końca sezonu, to maksymalnie ma szanse skończyć zmagania na przedostatnim miejscu, wyprzedzając Arkę Gdynia. Z kolei Legia plasuje się na 11. lokacie z przewagą dwóch oczek nad strefą spadkową.
Czytaj więcej o Ekstraklasie na Weszło:
- Zagłębie z chrapką na bramkarza? To reprezentant kraju
- Grosicki: Chciałbym, aby ten sezon już się skończył
- Padł z radości, przemówił do kibiców. Wielkie emocje Siemieńca [WIDEO]
Artykuł Prezes Termaliki o meczu z Legią. „Poligon doświadczalny” pochodzi z serwisu weszlo.com.