To był mecz za sześć, a może i za dziewięć punktów. Obie drużyny w strefie spadkowej, raptem dwupunktowa różnica między nimi. Z pozoru powinny one prezentować futbol na bardzo podobnym poziomie. Na boisku miało się jednak wrażenie, że czołowa ekipa ligi mierzy się z rywalem, który mentalnie pożegnał się już z Ekstraklasą.
Piast Gliwice na tle Arki Gdynia wypadł jak giganci futbolu, którzy i lepiej czują się z piłką przy nodze, i lepiej bronią, i lepiej ją rozumieją. Goście zaprezentowali jedną wielką improwizację, a że kreatywności u nich za dużo nie ma, skończyło się to katastrofą.
Piast Gliwice – Arka Gdynia 4:1. Pokaz nieudolności w wykonaniu gości
Trzeba sobie jasno powiedzieć, że Dariusz Banasik przekombinował ze składem. Jeśli Kamil Jakubczyk siada na ławce, a od początku gra Aurelien Nguiamba, to coś w analizie poszło nie tak. Nguiamba przez cały sezon niczego ciekawego w barwach beniaminka nie pokazał. Gdyby jeszcze tylko poprzestał na tym fakcie, nie mówilibyśmy o tragedii. Dziś jednak Francuz przeszedł samego siebie.
To był sabotaż. Dawno czegoś takiego nie widzieliśmy.
Nguiamba w jednej akcji popełnił trzy karygodne błędy. Najpierw za krótko odegrał piłkę do tyłu po podaniu od swojego bramkarza. Sytuację udało się uspokoić, francuski pomocnik znów miał piłkę i wydawało się, że spokojnie ją wyprowadzi. Zamiast tego w niezrozumiały sposób skiksował i na koniec faulował Jorge Felixa na rzut karny. Katastrofa. W podwórkowym meczu na asfalcie zebrałby niesamowitą burę od kolegów, a tu mówimy o kluczowym spotkaniu w walce o utrzymanie w Ekstraklasie.
Patryk Dziczek tej jedenastki nie wykorzystał, kopnął sporo obok słupka, ale niepewność w szeregi zespołu z Trójmiasta została zasiana. W następnej akcji Quentin Boisgard w sposób zaskakujący być może nawet jego samego wykorzystał dośrodkowanie Leandro Sanki i wyszło na to, że Piast objęcie prowadzenia odroczył o raptem dwie minuty.
W Gliwicach nie czekaliśmy długo na gola! Boisgard daje prowadzenie Piastowi
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/S73hnZsdnf
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 27, 2026
Dwie asysty Chrapka po wejściu
Od tej pory gospodarze byli o kilka klas lepsi niż przeciwnik, nie licząc końcówki pierwszej połowy i krótkiego okresu po zdobyciu drugiej bramki. Jędrzej Grobelny długo utrzymywał Arkę przy życiu, ale po przerwie już głównie wyciągał piłkę z siatki.
Kontaktowy gol dla Gdynian po prostu się zdarzył, wyszła im jedna akcja, lecz nic dalej za tym nie poszło. Za to Piast po zmianach funkcjonował jeszcze lepiej (zszedł słaby punkt defensywy Jakub Lewicki) i mając coraz więcej miejsca, z łatwością dochodził do kolejnych sytuacji. Odkąd Banasik wpuścił drugiego napastnika, jego podopieczni… zostali przyciśnięci bardziej niż kiedykolwiek wcześniej w tym meczu. Mając wspomóc atak Edu Espiau dotknął piłki cztery razy.
Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore
Świetne wejście zaliczył Michał Chrapek, autor dwóch asyst. Skończyło się na 4:1, mogło być znacznie wyżej. Piast pokazał, że chce zostać w Ekstraklasie i pasuje do niej poziomem. Arka zaprezentowała się jak drużyna pierwszoligowa, która powoli godzi się z przeznaczeniem. Każdy kolejny występ pod wodzą Banasika jest słabszy. Dziś nie zgadzał się ani wynik, ani jakość gry.
Trzeba to sobie powiedzieć wprost: położenie Arki staje się więcej niż trudne. Strata do Legii to już trzy punkty, do kolejnych zespołów cztery. Terminarz nie rozpieszcza. Nawet domowy mecz z Termaliką niczego nie gwarantuje, a oprócz tego czekają ją starcia z Górnikiem, Lechem i Rakowem. Piast natomiast wykonał milowy krok w kierunku utrzymania i awansował z szesnastego na dziesiąte miejsce.
6
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
Fot. Newspix
Artykuł Piast grał o życie, a się bawił. Arka poniżej poziomu tej ligi pochodzi z serwisu weszlo.com.

Oglądaj w CANAL+: