Tuż przed przerwą reprezentacyjną w Bundeslidze zadebiutował Oskar Wójcik. Stoper, który latem zamienił Cracovię na Werder Brema, podzielił się swoimi odczuciami na temat różnic między polską a niemiecką ekstraklasą.
Wójcik o treningach w Polsce i w Niemczech: Nie ma kolosalnej różnicy
Progres 23-latka może imponować – w nieco ponad rok środkowy obrońca z defensora drużyny rezerw stał się zawodnikiem pukającym do pierwszego składu ekipy z Bundesligi. W minionym sezonie rozegrał 31 meczów w Ekstraklasie i znalazł się w piątce nominowanych do nagrody dla najlepszego defensora ligi. Dobry okres zwieńczył debiutem w reprezentacji Polski oraz transferem do Werderu Brema.
– Czekałem na debiut w Bundeslidze, bo miałem uraz, który wykluczył mnie na trzy tygodnie, ale już wszystko jest w porządku. Trener powiedział mi, żebym był gotowy, no i mój pierwszy mecz ligowy w Werderze stał się faktem – powiedział Wójcik w rozmowie z Gazetą Krakowską.
Stoper wszedł na ostatnie jedenaście minut wygranego meczu z Augsburgiem.
– Niecierpliwiłem się, bo każdy chce grać. Nikt nie chce siedzieć na ławce, ale podchodziłem do tego w taki sposób, że wiedziałem, że po urazie muszę być w stu procentach gotowy, żeby wejść i wtedy udowodnić swoją wartość, a nie wchodzić i grać na osiemdziesiąt procent. Naderwałem mięsień łydki podczas sparingu w trakcie okresu przygotowawczego. Przez to wypadł mi jeden sparing, mecz Pucharu Niemiec i spotkania ligowe – wyjaśnił.
W rozmowie Wójcik wskazał też główne różnice po wyjeździe z Polski.
– Jeśli chodzi o treningi, poziom jest wyższy. Większa intensywność, ale można się dostosować i wszystko jest w porządku. (…) Masz lepszych piłkarzy, więc umiejętności są wysokie, a co za tym idzie, musisz szybciej myśleć i wszystko szybciej robić. To jest najcięższe – ocenił.
– Trudno mi dokładnie mówić o porównaniu poziomu, bo na razie zagrałem kilkanaście minut w Bundeslidze. Tak jak powiedziałem, umiejętności piłkarzy są wyższe, intensywność też, ale nie jest tak, że to jest jakaś ogromna różnica, że idziesz z Ekstraklasy do Niemiec i nie dajesz sobie rady. Treningi są bardzo ciężkie, ale nie jest tak, że umierasz. Nie ma kolosalnej różnicy – dodał.
„Luka Elsner dał mi wszystko”
W wywiadzie Wójcik został również zapytany o swój były klub, Cracovię.
– Na pewno pecha trochę jest. Wiadomo, że po drodze był nieprzyjemny mecz ze Zniczem w Pucharze Polski. Skumulowało się to jakoś. Teraz jest idealna pora, żeby ochłonąć i zacząć wszystko od nowa. Mam nadzieję, że Cracovia zacznie wygrywać, liczę na to i kibicuję mocno. Nie mogę się doczekać, aż w końcu znajdę czas, żeby przyjechać na mecz. Mam nadzieję, że się w końcu uda, bo tęsknię za meczami na Cracovii – przyznał.
Podziękował również swojemu byłemu szkoleniowcowi za awans w karierze.
– Gdyby ktoś mi powiedział, że zagram w Bundeslidze czy w Ekstraklasie i spełnię marzenie, debiutując w reprezentacji, to bym go wyśmiał. Trudno byłoby w to uwierzyć, że z czwartej ligi w rok mogę zagrać w reprezentacji, a potem pójść do Bundesligi. Cieszy mnie to, bo wiedziałem, że mam umiejętności. Mogłem grać wcześniej w Ekstraklasie, ale nie dostałem szansy. Zjawił się jednak człowiek, który dał mi wszystko – trener Luka Elsner – i wszystko poszło do przodu – powiedział.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Odszedł z Cracovii do Bundesligi. „To nie jest ogromna różnica” pochodzi z serwisu weszlo.com.