Mecz, który przez ponad pół godziny układał się pod dyktando Cracovii, w kilka minut wywrócił się do góry nogami. Raków zadał dwa szybkie ciosy, a potem bezlitośnie wykorzystał chaos i błędy rywala, zamieniając trudne spotkanie w efektowne zwycięstwo. Gdy Raków potrzebował konkretów, pojawił się Patryk Makuch. Gdy chciał przypieczętować zwycięstwo – zrobił to Leonardo Rocha. Dwaj bohaterowie, cztery różne momenty, jeden wspólny efekt: wysoka wygrana nad coraz wyraźniej oglądającymi się za swoje plecy Pasami.
Gdyby w 38. minucie meczu, ktokolwiek na stadionie stwierdził, że do przerwy Raków będzie prowadził 2:0, nie dałoby się na coś takiego zareagować inaczej niż szyderczym uśmiechem. Próby ataków gospodarzy wyglądały bowiem na mało poważne, a goście z Krakowa wysoko podchodzili do pressingu sprawiając im spore kłopoty. Niezłe zawody rozgrywał Ajdin Hasić, który starał się uruchamiać swoich kolegów otwierającymi podaniami. Stwarzał również przewagę niezłymi rajdami. Tak było choćby w 35. minucie, gdy po jego zagraniu strzał z ostrego kąta oddał Dijon Kameri. Poradził sobie z nim jednak Oliwier Zych.
Raków wypunktował Cracovię. Makuch bez litości, Rocha z arcydziełem
Problem Pasów polegał jednak na tym, że wspomniane uderzenie Kameriego było dopiero pierwszym celnym w całym meczu. Owszem, ekipa Luki Elsnera przeważała i po ponad pół godzinie gry miała już 10 strzałów, natomiast brakowało jej dobrego wykończenia. Mnóstwo strzałów było dobrze blokowanych, tak więc duch Marka Papszuna tym razem nad Częstochową można było uznać za natchnienie. Wiadomo przecież, że dla byłego szkoleniowca Rakowa właściwa obrona pola karnego jest jednym z najważniejszych założeń gry defensywnej.
Wydawało się jednak, że goście kontrolują spotkanie, natomiast Ekstraklasa po raz kolejny w tym sezonie pokazała, że najbardziej można się w niej spodziewać niespodziewanego. Chwilkę po tym, jak goście przycisnęli i udało im się oddać dwa pierwsze celne uderzenia w meczu, to właśnie Raków świętował objęcie prowadzenia. Jeden z nielicznych wypadów ekipy Łukasza Tomczyka zakończył się dośrodkowaniem Jeana Carlosa Silvy, a później po zamieszaniu podbramkowym piłkę do siatki skierował Patryk Makuch. Dobrze popracowali w tej akcji także Isak Brusberg i Bogdan Racovitan, którzy wygrali walkę o pozycję z Kamerim oraz Dominikiem Piłą.
Raków złapał wiatr w żagle i pięć minut później zadał drugi cios zdezorientowanej drużynie Cracovii. Pasy poszły mocniej do przodu, ale po stracie piłki mnóstwo miejsca na ich połowie miał Makuch. To piłkarz, który przecież jeszcze dwa sezony temu grał na chwałę Cracovii, a teraz dał się ponownie we znaki swoim dawnym kibicom. Napastnik Rakowa był faulowany w polu karnym przez Amira Al Ammariego, a Szymon Marciniak nie miał wątpliwości i wskazał na jedenasty metr.
Nasz eksportowy arbiter chwilę dłużej zastanawiał się nad wykluczeniem z boiska reprezentanta Iranu, ale po konsultacji z sędzią VAR Damianem Kosem pokazał mu czerwoną kartkę. Al Ammari wyraźnie popychał Makucha od tyłu i uniemożliwił mu oddanie strzału. Chwilę później Jonatan Brunes pokonał z rzutu karnego Sebastiana Madejskiego. Golkiper Cracovii dobrze wyczuł intencje strzelca, ale uderzenie było na tyle szybkie i mocne, że nie dał rady go wybić.
Plan Luki Elsnera posypał się jak domek z kart, ale to Łukasz Tomczyk był tym trenerem, który w przerwie zdecydował się na zmianę. Szkoleniowiec Rakowa dostrzegł, że spore problemy z Kamerim czy Hasiciem miał Paweł Dawidowicz, więc zastąpił go Ariel Mosór. Jego obecność nie uratowała zespołu w 50. minucie, gdy padł gol kontaktowy dla Cracovii. Mosór poślizgnął się tuż przed tym, jak akcję wykończył Kameri, i kto wie, czy nie miało to w tej sytuacji kluczowego znaczenia. Wcześniej Austriak sam ten atak rozprowadził, zagrywając piłkę do Sansa, który uprzedził Racovitana i oddał strzał zbity do boku przez Oliwiera Zycha.
Temperatura meczu nabierała wartości, bo chwilę później z akcją ruszył Raków, ale uderzenie z bliskiej odległości Brunesa obronił Madejski. W 53. minucie mogło być już nawet 2:2, ale przy szybkiej kontrze Pasów Pau Sans faulował Mosóra, czym nieco uratował Kameriego, który w bardzo dogodnej sytuacji nie trafił nawet w bramkę. Cracovia atakowała jednak z dużą determinacją i kilka razy serca fanów Rakowa na pewno mocniej zadrżały w obawie o utrzymanie korzystnego wyniku. Przy jednym z dośrodkowań z rzutu rożnego niewiele brakowało, a piłkę do własnej bramki skierowałby Brunes.
Najlepszym lekarstwem na skołatane nerwy fanów Częstochowian okazała się jednak sytuacja z 61. minuty. Świetnie akcję ekipy Tomczyka do prawej strony przerzucił Marko Bulat. Tam z luk w defensywie Cracovii skorzystał Silva i idealnie zagrał w pole karne pomiędzy defensorów a bramkarza. Od tyłu Makucha próbował jeszcze powstrzymać Bosko Sutalo, ale na gracza Rakowa tego dnia nie było mocnych. Drugie trafienie grającego z numerem 9 w Rakowie zawodnika było okupione dużą determinacją i pozwoliło gospodarzom na złapanie oddechu w trudnym fragmencie meczu.
Mimo straty gola, Cracovia starała się dalej zaznaczyć swoją obecność w tym meczu. Tak było w 66. minucie, kiedy po świetnym strzale z dystansu Hasicia czujnie interweniować musiał Zych. To podziałało jednak ożywczo na Raków, bo kilka chwil później rezerwowy Tomasz Pieńko sprawdził z kolei możliwości Madejskiego. Mecz względem pierwszej połowy nieco się otworzył i dla postronnych kibiców przestał być trudną do strawienia imitacją widowiska. Wpływ mogły mieć na to zmiany, bo kilku z graczy wprowadzonych na plac gry starało się wywrzeć dobre wrażenie na trenerach.
Tak było choćby z Karolem Knapem, który w 73. minucie solidnym strzałem zza pola karnego sprawdził możliwości Zycha, który umiejętnie wyłapał piłkę, zamiast ją wybić. Cracovia zaczęła atakować nieco większą liczbą graczy, a to w obliczu ściągnięcia z boiska najlepszego w obronie Pasów Oskara Wójcika, otwierało również sektory boiska dla Rakowa. Jak przekazał w transmisji CANAL+ Żelisław Żyżyński trener Elsner uznał, że 22-latek już mu się nie przyda, bo ma na koncie trzy żółte kartki i aby kolejnej nie wyłapał, nieco oszczędził go na kolejne spotkanie z Pogonią Szczecin.
Zastąpił go Brahim Traore, który w 80. minucie ratował się wślizgiem, aby powstrzymać napierającego Adriano Amorima. Francuz piłkę wybił, ale później wykonał stempel na nodze Brazylijczyka i można było się zastanawiać, czy Marciniak nie powinien podyktować rzutu karnego. Amorim nad kontrowersją nie zastanawiał się jednak specjalnie długo, bo już kilka chwil później dobrze zachował się w obronie, kiedy po dośrodkowaniu Mauro Perkovicia wyblokował strzał Mateusza Tabisza.
W końcówce spotkania kilka razy z niezłej strony pokazał się jeszcze Makuch, który choćby wywalczył w pierwszej minucie doliczonego czasu gry rzut wolny po faulu na Henrikssonie. Nie ulega wątpliwości, że to były gracz Cracovii zasłużył na miano piłkarza meczu, ale autorem najpiękniejszego gola okazał się Leonardo Rocha. Do tej pory losy Portugalczyka, który zimą wrócił z wypożyczenia do Zagłębia Lubin nie układały się w Częstochowie najlepiej. W niedzielę zapracował jednak na swój moment satysfakcji fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego. Mocny akcent na koniec przypieczętował zwycięstwo Rakowa aż 4:1.
Trudno nie mieć w głowie porównań do zwycięstwa Polski z Albanią w takim samym stosunku z września 2021 roku, kiedy Lewandowski strzelił choćby gola Krychowiakiem. Raków wypunktował jak wytrawny bokser niepewną w obronie Cracovię, która długimi fragmentami waliła głową w mur. Podopieczni Elsnera nadal na wiosnę nie mogą odnaleźć właściwego rytmu i czeka ich walka o utrzymanie. Gospodarze z kolei wygrali w Ekstraklasie pierwszy raz od 8 marca, dzięki czemu Łukasz Tomczyk w najbliższym tygodniu zapewne nieco rzadziej będzie czytał w sieci komentarze na temat swojej przyszłości.
Raków nie był tego dnia lepszy przez cały mecz – był lepszy wtedy, gdy miało to największe znaczenie. A to w Ekstraklasie często wystarcza aż nadto. Cracovia może długo analizować liczby i fragmenty przewagi, ale prawda jest prosta: bez konkretów nawet najlepiej wyglądająca gra nie daje punktów.
4
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Misiura narzeka na porę meczu i dystans z Płocka do Niecieczy
- Bramkarz Lecha: Myślałem, że nie dokończę tego meczu
- Bruk-Bet zjeżdża do bazy. Wisła Płock nie miała litości
fot. Newspix
Artykuł Makuch nie miał litości, arcydzieło Rochy. Raków nie dał szans Pasom pochodzi z serwisu weszlo.com.