Nie wiemy, co biorą w Gdańsku, ale musi być mocne. Tym razem Lechia opublikowała oświadczenie, w którym Paolo Urfer po raz kolejny tłumaczy przyczyny spadku z Ekstraklasy. Właściciel klubu uderzył w polski związek już w tytule pisma, deklarując, że „PZPN NIE MÓWI PRAWDY”.
Dziennikarze źli, Urfer dobry
Oczywiście caps lockiem, żeby dobrze to wybrzmiało.
Poniżej właściciel Lechii opisuje swoją sylwetkę, przypominając, że jest 51-letnim obywatelem Szwajcarii z dyplomem magistra w dziedzinie biznesu i marketingu. Chwali się ponadto, że po przejęciu klubu w trudnej sytuacji uregulował pilne zobowiązania przekraczające 20 milionów złotych. Następnie jednak zaczął szukać winnych problemów finansowych klubu, a głównym powodem kłopotów z płynnością i utratą sponsorów miała być prasa.
– Niestety z uwagi na negatywną kampanię medialną wymierzoną w moją osobę, która w pewnym momencie przybrała formę publikacji internetowych autorstwa domniemanego dziennikarza śledczego (…), napotkaliśmy trudności w utrzymaniu odpowiedniego poziomu wsparcia sponsorskiego. Doprowadziło to do problemów płynnościowych oraz zawieszenia naszej licencji z powodu nieuregulowania części zobowiązań. Licencja została jednak niezwłocznie przywrócona po spełnieniu przez nas wymogów nadzorczych PZPN poprzez spłatę wszystkich zaległych należności – oświadczył Urfer.
– Następnie nasza licencja została ponownie zawieszona z powodu wynikających z tych samych problemów trudności w uregulowaniu raty związanej z transferem jednego z zawodników. Jednak, zgodnie z praktyką powszechnie stosowaną w środowisku piłkarskim, udało nam się uzyskać zaliczkę od Ekstraklasy SA na poczet przyszłych przychodów ze sprzedaży praw do transmisji rozgrywek. W rezultacie byliśmy w stanie spłacić zobowiązanie oraz doprowadzić do przywrócenia licencji – dodał.
Lechia nie awansowała do europejskich pucharów przez PZPN
Następnie Urfer opisał okres, w którym ubiegał się o licencję na sezon 2025/26, co określił „prawdziwym koszmarem”. Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN odrzuciła wniosek w pierwszej instancji. Obawiała się, że zobowiązania z wciąż trwającego sezonu zostaną pokryte z budżetu na kolejny rok, co wygenerowałoby deficyt. Choć klub przedstawił finalnie wymagane dowody spłat, na Lechię nałożono kary.
– Niestety, wbrew wszelkim oczekiwaniom, PZPN zastosował wobec nas na etapie odwoławczym środki o charakterze abuzywnym i dyskryminującym. (…) Sankcja w postaci 5 ujemnych punktów była szczególnie dotkliwa z punktu widzenia reputacji klubu i możliwości pozyskiwania nowych sponsorów, a także zmuszała klub do rywalizacji w warunkach rażącej nierówności wobec pozostałych klubów Ekstraklasy. Nie zostaliśmy poinformowani, że tego rodzaju kara może zostać nałożona. Nie dano nam możliwości przedstawienia argumentów wskazujących, że sankcja jest nieuzasadniona i niesprawiedliwa oraz uniemożliwiono nam obronę – napisał.
Urfer przypomniał również, że na początku kwietnia, po zwycięstwie 4:2 nad Koroną Kielce, klub zajmował dziewiąte miejsce w tabeli. Gdyby nie ujemne punkty, to jego zdaniem Lechia mogłaby włączyć się do walki o europejskie puchary. Od tamtej pory Lechia zdobyła jednak zaledwie jeden punkt w siedmiu kolejnych meczach i spadła z ligi.
– Niestety końcówka sezonu zamieniła się w koszmar, ponieważ piętno i ciężar kary punktowej wywarły ogromny wpływ zarówno na klub, jak i na morale naszego młodego zespołu. (…) Jeżeli decyzja PZPN pozostanie w mocy i klub spadnie z Ekstraklasy, konsekwencje finansowe będą dla nas katastrofalne – ocenił.
Wielki spisek przeciwko Lechii
Na tym jednak żale, jak dumnie napisał na początku oświadczenia, męża i ojca trójki dzieci się nie kończą. W dalszej części dowiadujemy się, że w sprawę włączyła się sama UEFA. W okresie od lutego do kwietnia próbowała doprowadzić do polubownego rozwiązania sporu.
PZPN miał rzekomo przystać na te warunki i 24 kwietnia 2026 roku zaoferował skierowanie sprawy do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie. Lechia przyjęła tę propozycję dzień później i tu następuje plot twist.
Urfer przekonuje, że już 8 maja PZPN nagle zmienił zdanie pod wpływem nacisków ze strony innych klubów Ekstraklasy. Oberwało się także Frediemu Furstowi.
– Publiczne wypowiedzi Pana Fursta sugerujące, że Lechia Gdańsk ponosi odpowiedzialność za brak dotychczasowego rozstrzygnięcia sporu dotyczącego kary 5 ujemnych punktów, są oburzające i całkowicie niezgodne z prawdą. (…) To PZPN – a nie Lechia Gdańsk – obecnie podważa integralność i pewność wyników Ekstraklasy, odmawiając zgody na szybkie rozstrzygnięcie tej sprawy w Lozannie przez ekspertów prawa sportowego. Obecnie rozumiemy, że nigdy nie było rzeczywistą intencją PZPN umożliwienie niezależnemu organowi zbadania legalności nałożonej na klub sankcji w postaci odebrania pięciu punktów oraz że PZPN podejmuje wszelkie możliwe działania, aby nie dopuścić do rozpoznania sprawy – stwierdził.
– PZPN najwyraźniej obawia się niezależnego panelu wykwalifikowanych arbitrów, który mógłby zbadać jego regulacje, nieprawidłowe procedury oraz wadliwe rozstrzygnięcie. Takie nieakceptowalne postępowanie można wytłumaczyć jedynie tym, że wbrew zasadom dobrego zarządzania niektóre osoby są osobiście zainteresowane utrzymaniem nałożonej na Lechię sankcji, niezależnie od jej legalności, a także doprowadzeniem do spadku klubu do niższej ligi za wszelką cenę – zakończył.
Ach, ten zły i niedobry PZPN. Ach, ci źli i wścibscy dziennikarze. Wszystko przeciwko uczciwemu szwajcarskiemu przedsiębiorcy.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Lechia z kolejnym oświadczeniem „PZPN nie mówi wam prawdy” pochodzi z serwisu weszlo.com.