Jagiellonia w ostatnim czasie musi mieć jakąś moc przyciągania problemów. Praktycznie każdy kolejny dzień przynosi następne zmartwienie. Jak nie zawieszenie Adriana Siemieńca, to kontuzja na kadrze podstawowego obrońcy albo kolejna porażka po skandalicznych błędach arbitra. Teraz wygląda na to, że ekipa ze Słonecznej de facto będzie musiała sobie radzić bez napastnika.
Po ostatnim meczu w Białymstoku wciąż jest gorąco. To efekt skandalicznych decyzji sędziego Wojciecha Mycia oraz całego jego zespołu. Jaga przegrała 1:3 z Górnikiem Zabrze, a ekipa arbitrów popełniła trzy błędy w kluczowych sytuacjach na jej niekorzyść. To jednak nie koniec problemów Białostoczan po tym starciu. Adrian Siemieniec, a w przypadku Ekstraklasy formalnie Mikołaj Łuczak, będzie musiał sobie radzić bez podstawowego napastnika.
Jagiellonia przekazała kolejne złe wieści. Kontuzja lidera zespołu
Klub z Białegostoku w oficjalnym komunikacie poinformował, że po meczu z Górnikiem dłuższa przerwa czeka Nika Preleca. Piłkarz opuszczając boisko, kulał i z grymasem bólu na twarzy musiał być wspierany przez sztab medyczny. Okazuje się, że to poważniejszy problem i Słoweniec przez kilka tygodni nie będzie mógł pomóc drużynie.
– Podczas ostatniego meczu ligowego z Górnikiem Zabrze napastnik Jagiellonii Białystok, Nik Prelec, doznał kontuzji, w wyniku której musiał przedwcześnie opuścić boisko. Przeprowadzone badania diagnostyczne wykazały uraz więzadłowy stawu skokowego. Zgodnie z oceną klubowego sztabu medycznego kontuzja eliminuje zawodnika z gry na najbliższe tygodnie. Nikowi życzymy pomyślnej rehabilitacji oraz jak najszybszego powrotu do zdrowia i na boisko – przekazała Jaga.
Podczas ostatniego meczu ligowego z Górnikiem Zabrze napastnik Jagiellonii Białystok, Nik Prelec, doznał kontuzji, w wyniku której musiał przedwcześnie opuścić boisko.
Przeprowadzone badania diagnostyczne wykazały uraz więzadłowy stawu skokowego. Zgodnie z oceną klubowego sztabu medycznego kontuzja eliminuje zawodnika z gry na najbliższe tygodnie.
Nikowi życzymy pomyślnej rehabilitacji oraz jak najszybszego powrotu do zdrowia i na boisko.— Jagiellonia Białystok (@Jagiellonia1920) October 11, 2026
Problem jest szczególnie dotkliwy zwłaszcza, że Adrian Siemieniec nie ma nikogo, kto mógłby godnie zastąpić słoweńskiego snajpera. Dimitris Rallis (na Ligę Europy nawet nie jest zgłoszony) gra ogony albo wcale, a Youssuf Sylla jak pojawia się na murawie, to cóż… Możemy podsumować, że w Białymstoku jest już drugi sezon i dokładnie tyle samo ma goli – dwa. Poza suchymi liczbami, o jego grze też ciężko coś dobrego powiedzieć.
Być może ratunkiem w tej sytuacji okaże się rozwiązanie testowane w przerwie reprezentacyjnej. Ousmane Sow, czyli nominalny skrzydłowy, w sparingu z litewską Suduvą Mariampol został sprawdzony jako dziewiątka i to przyniosło bardzo dobry efekt. Gracz wypożyczony z Broendby strzelił dwa gole.
Nik Prelec w 14 występach w barwach Jagiellonii zdobył cztery bramki oraz zaliczył trzy asysty.
A klub z Białegostoku czeka teraz niezwykle intensywny okres. W Lidze Europy zagra z Araratem-Armenia, Anderlechtem oraz Lewskim Sofia. Ponadto w Pucharze Polski zmierzy z Lechią Gdańsk. I to wszystko bez Norberta Wojtuszka i Nika Preleca. Dodatkowo w pięciu kolejnych meczach w Ekstraklasie Jagiellonia będzie musiała sobie radzić bez Adriana Siemieńca na ławce rezerwowych.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Kolejny problem Jagiellonii. Tym razem zostaje bez napastnika pochodzi z serwisu weszlo.com.