– PZPN nie mówi wam prawdy – Lechia Gdańsk będzie dochodziła swoich praw praw wszystkimi dostępnymi środkami prawnymi – brzmiał niedawny płomienny komunikat na oficjalnej stronie trójmiejskiego klubu. Najwidoczniej teraz prawdy nie mówi nam FIFA. Ona też postanowiła uwziąć się na biedną, prześladowaną Lechię.
– Here we go again – mogą bezradnie rzec kibice Lechii widząc najnowszy komunikat na stronie światowej federacji piłkarskiej. Ta nałożyła na gdański klub bana transferowego. Zresztą taka sama sytuacja miała miejsce po zeszłorocznej decyzji PZPN. Wtedy ekipa z Trójmiasta złożyła odwołanie i tej kary – w przeciwieństwie do ujemnych punktów – udało jej się uniknąć. Jak będzie tym razem? Mamy nadzieję, że dowiemy się z kolejnej płomiennej odezwy wystosowanej przez Paolo Urfera.
Lechia jakiegoś bana transferowego wyłapała pic.twitter.com/OsgkbUeD2C
— Ludomir Szumiwąs (@LudomirSzumiws) June 1, 2026
Lechia ma kolejny problem. Została ukarana przez FIFA
Powinniśmy napisać, że Lechia nie może teraz sfinalizować transferów pod kątem gry w Betclic 1. Lidze. Problem w tym, że i tak nie miała zamiaru ich dokonywać, bowiem w jej przekonaniu potrzebuje zawodników, którzy pomogą w grze na poziomie Ekstraklasy. Przypomnijmy, z prostego rachunku Paolo Urfera i spółki wyniknęło, że zespół Johna Carvera skończył sezon na 12. miejscu. Rzeczywiście tak by było, gdyby nie działania władz, które doprowadziły do całkiem słusznego odjęcia pięciu punktów.
W każdym razie jak wyjaśnił dziennikarz Piotr Potępa, cała sprawa jest skutkiem niezapłacenia wszystkich należności. Chodzi o niezbyt wygórowaną kwotę solidarity, czyli pieniędzy jaki dany klub ma oddać z transferu byłym drużynom sprzedanego zawodnika. Przykładowo, na transferze Roberta Lewandowskiego do Barcelony Lech zarobił pół miliona złotych, podobnie Znicz Pruszków, a ponad 600 tysięcy zainkasowała Varsovia. Swoje dostała też Escola i Legia.
Cały mechanizm przy okazji przenosin kapitana reprezentacji Polski do Katalonii tłumaczyła na łamach Weszło Joanna Misiewicz z Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN:
– Jest to tzw. mechanizm solidarnościowy, wymyślony przez FIFA, żeby docenić finansowo kluby, które wyszkoliły w przeszłości jakiegoś zawodnika. Dzięki tej regulacji takie kluby dostają procent od kolejnych transferów danego piłkarza. Dokładnie chodzi o pięć procent wartości całego transferu. Do „solidarity payment” wliczane są kluby, w których piłkarz grał między 12., a 23. rokiem życia. Między 12., a 15. rokiem życia za każdy sezon jest to 0,25 procenta, a od 16. do 23. roku życia jest to 0,5 procenta. Mówimy o wartości całego transferu. Na tej podstawie oblicza się później kwotę, którą z danego transferu dostają poszczególne kluby, w których dany gracz występował podczas swoich pierwszych lat kariery.
„Solidarity payment” na przykładzie transferu Roberta Lewandowskiego
Sprawa w takiej sytuacji wygląda dość prosto. Lechia, jeśli ureguluje wszystkie zaległości, to jej zakaz transferowy zostanie zdjęty. Wtedy bez przeszkód będzie mogła się wzmocnić przed walką o awans… wróć, oczywiście chodziło nam o walkę o utrzymanie w Ekstraklasie. Przynajmniej w wyobrażeniach właściciela klubu.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Kolejne problemy Lechii. Nie tylko PZPN się uwziął pochodzi z serwisu weszlo.com.