Po to powstał system wideoweryfikacji, żeby naprawiać kluczowe sędziowskie pomyłki. Łukasz Kużma nie miał w Łodzi łatwej niedzieli i nie do końca panował nad boiskowymi wydarzeniami. Bliski był nawet popełnienia dwóch bardzo poważnych błędów, ale koledzy z centrum VAR uratowali go przed jednym z nich. Szkoda, że tylko przed jednym.
Zacznijmy od końca, od sytuacji, w której udało się jeszcze podjąć poprawną decyzję. Z boiska Łukasz Kuźma podyktował rzut karny za faul Szymczaka na Żyrze – jeśli było tam przewinienie, to naprawdę miękkie, nam nawet bliżej do stwierdzenia, że nie nastąpiło przekroczenie przepisów. Nie musimy jednak zbyt dokładnie analizować tego fragmentu całej akcji, bo ważniejsze jest to, co zdarzyło się wcześniej.

A wcześniej po strzale jednego z kolegów na pozycji spalonej był Kapuadi (nr 3), co sędziowie odpowiedzialni za VAR odnotowali i chwała im za to. Mamy jednak do czynienia z sytuacją naprawdę złożoną – chwilę później Kapuadi zagrywa piłkę, ale już zza linii końcowej, za którą odbijał ją Lis. Czy nie powinno być zatem – zamiast karnego – różnego dla Widzewa? Skąd decyzja o spalonym? Tak tłumaczy te zawiłości Rafał Rostkowski:
– Obrońca Lecha tuż po interwencji bramkarza zmienił kierunek biegu w celu przejęcia piłki albo przynajmniej wybicia jej, aby nie doszło do rzutu rożnego. Nie mógł zrealizować celu, ponieważ między nim a piłką był zawodnik Widzewa, który wcześniej był na pozycji spalonej, a teraz biegł za piłką i ją osłaniał.

My wytłumaczymy to jeszcze inaczej. Zawodnik będący na pozycji spalonej nie może brać udziału w grze. Jeśli udział w grze bierze, to należy odgwizdać spalonego. Kapuadi brał udział w grze? No brał, nie da się ukryć. Jest więc spalony i ostateczna decyzja zdaje się jak najbardziej poprawna. Choć rodziła się w wielkich bólach i nie przykrywa wcześniejszego błędu ekipy sędziowskiej obsadzonej na to spotkanie.
Niewydrukowana tabela. Ciężki wieczór Łukasza Kuźmy
Tak po prawdzie to wiele decyzji z meczu Widzewa z Lechem mogło budzić pewne wątpliwości. Nie zajmujemy się jednak wszystkimi błędami – czy domniemanymi błędami – arbitrów, bo na to brakłoby nam życia. Skupiamy się na tych decyzjach, które uznać należy za poważne błędy i jedną z nich jest ta podjęta przez sędziego Kuźmę w 11. minucie rywalizacji w Łodzi. Starcie Pereiry z Fornalczykiem na pierwszy rzut oka wygląda na faul piłkarza Lecha i niewątpliwie tym faulem jest.
Ta sytuacja kryje jednak drugie dno i tutaj za tłumaczenie może posłużyć opinia wygłoszona w Lidze+ Ekstra przez Adama Lyczmańskiego, który zauważa, że ruch upadającego po pchnięciu Pereiry Fornalczyka był celowy. – Muszę określić zachowanie gracza Widzewa jako gwałtowne, agresywne – podkreśla Lyczmański. A my się do takiej interpretacji przychylamy. To że Pereira faulował nie usprawiedliwia zachowania Fornalczyka. Ten upadając specjalnie machnął jeszcze nogą i kopnął rywala w kolano.
Adam Lyczmański o sytuacji z udziałem Mariusza Fornalczyka:
„Jest to gwałtowne i agresywne zachowanie. Upiekło się graczowi Widzewa. Moim zdaniem jest to błędna decyzja sędziego”.
Ligę+Extra oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/dioqts8BoR
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 30, 2026
Jedną rzecz warto jednak odnotować. Przykład pokazany w Canal+ jako podobna sytuacja – faul, za który z boiska wyleciał Cuić – jest zdecydowanie bardziej wyrazistym. Co nie zmienia faktu, że naszym zdaniem i piłkarzowi Widzewa należała się czerwona kartka, a to tylko dowodzi jasno, że sędzia Kuźma dał w Łodzi kiepski występ.
Hamulić faulowany. Gdzie się podział karny dla Wisły?
Zasadne pytanie, ale odpowiedzi na nie nie znamy. Hamulić był faulowany przez Długosza – nie wbiegł w niego specjalnie, upadł po wejściu rywala i, mimo wszystko, nie wygląda na kogoś, kto szuka kontaktu. Skupia się raczej na dryblingu, stara się kontrolować piłkę i… chyba dobrze podsumowuje to w swoim wpisie Arkadiusz Kamil Wójcik. W środku pola nikt by się nawet nie zastanawiał – usłyszelibyśmy gwizdek, a o sytuacji zapomnielibyśmy po pięciu minutach.
W środkowej strefie boiska
w 10 sytuacjach na 10…
gwizdek sędziego i faul.W polu karnym…
Nie chcemy „miękkich” karnych
#WPŁKOR pic.twitter.com/QtMs7C8PV2
— A.Kamil Wójcik (@ArkadiuszKamil) August 28, 2026
Tutaj? Szukamy podstaw, wychwytujemy drobiazgi. Ale koniec końców jesteśmy zdania, że gdyby arbiter podyktował rzut karny, jego decyzję należałoby uznać za poprawną. Koledzy z centrum VAR raczej by go nie zawołali do monitora i pewnie nie mielibyśmy specjalnych pretensji, może nawet nie analizowalibyśmy tej sytuacji wcale. A tak – analizujemy i wychodzi nam, że Wiśle bardziej należał się karny, niż nie. Choć nawet z dodanym za niego zgodnie z zasadami „Niewydrukowanej tabeli” golem, Płocczanie i tak nie dostaliby żadnych punktów.
Jędrych też nie miał lekko…
Rzućmy jeszcze okiem na szalony mecz w Zabrzu, gdzie Górnik w ostatnich minutach z nieba przeniósł się w najgłębsze kręgi piekielne. Gole Szkurina z doliczonego czasu gry sprawiły, że prowadzący chwilę wcześniej gospodarze ostatecznie skończyli mecz z GieKSą bez punktów. I w „Niewydrukowanej tabeli” też skończą bez punktów, choć wiele wskazuje na to, że goście powinni grać przez część meczu w osłabieniu.
Chodzi o faul Jędrycha na Prekopie z doliczonego czasu gry pierwszej połowy. Bo my tę sytuację uznajemy za faul mimo przesadzonej reakcji zawodnika Górnika. Zaraz wytłumaczymy dlaczego.
Sam nie wiem jak to ocenić.#GÓRGKS pic.twitter.com/AFWBjTPBFD
— Norbert87CK (@Norbert87CK2) August 30, 2026
Nie każde złapanie przeciwnika za koszulkę jest przewinieniem – dość powiedzieć, że w drugiej kolejce dalekie od czarno-białych interpretacji było starcie Macenki z Molnarem w meczu Śląska z Rakowem. Tam ostatecznie przychyliliśmy się do decyzji sędziego, uznając, że to jedna z tych sytuacji, które są dla arbitra po prostu bardzo trudne i tak samo wiele przemawia za użyciem gwizdka, jak i za brakiem reakcji.
No i się zaczęło… [NIEWYDRUKOWANA TABELA]
W przypadku akcji z Zabrza – jest trochę inaczej. Zagranie Jędrycha kwalifikuje się jako faul, pociągnięcie za koszulkę Prekopa trwa krótko, ale jest gwałtowne i wyraźnie wpływa na ruch piłkarza Górnika. Towarzyszy mu też pchnięcie rozpędzonego rywala. Jasne, Prekop dodaje aż nadto od siebie, trudno powiedzieć, dlaczego nie próbuje mimo wszystko biec dalej, ale wydaje się, że jednak był faulowany. My to wejście wyceniamy na żółtą kartkę, bo nie mamy do czynienia z jednoznacznym DOGSO – na wysokości przewinienia i bliżej osi boiska znajduje się jeszcze jeden piłkarz GieKSy, więc dla nas byłaby to tylko kartka żółta w ramach tak zwanego SPA (z angielskiego: stopping a promising attack).

A skoro żółta kartka, to drugą żółtą kartkę należałoby wycenić w przypadku Jędrycha na kartkę czerwoną. W późniejszej fazie meczu obrońca ekipy gości fauluje rywala we własnym polu karnym dostając zasłużoną karę indywidualną. Tamto przewinienie następuje jednak w 73. minucie – zbyt blisko końca meczu, byśmy w ramach „Niewydrukowanej tabeli” przyznali dodatkową bramkę Górnikowi za potencjalną grę w przewadze.
Błąd jednak skrupulatnie odnotowujemy i… pozostaje się zastanowić, czy w dziesięciu Katowiczanie też byliby w stanie rozegrać tak efektowną końcówkę.
Nieustępliwy Szczerbowicz. Dobra decyzja z boiska
Chętnie ganimy, więc tym razem też trochę pochwalmy. Marcin Szczerbowicz miał do oceny niełatwą sytuację, w której rzut karny sprokurował Augustyniak. Niektórzy widzieli w tej akcji nadepnięcie na zawodnika Legii, którego dopuścił się Shabani, ale wielu sędziowskich ekspertów – i my podobnie – dostrzega tu to, co dostrzec należy. Faul na piłkarzu Śląska i słusznie podyktowaną jedenastkę.
Augustyniak powoduje upadek rywala, to on wślizgiem przecina linię biegu Shabaniego. Nieco inaczej niż w innym przywoływanym przy okazji tej decyzji przypadku, też zresztą z udziałem Augustyniaka.
Dwie bardzo podobne sytuacje (nawet ten sam piłkarz zamieszany). W pierwszej nie ma karnego, w drugiej jest. Hmmm… pic.twitter.com/6Ixknqu35M
— Stasiek Lubański (@s_lubanski) August 28, 2026
W przypadku Koczerhina widać zmianę toru biegu, jest przestrzeń, w której mógł jeszcze stąpnąć piłkarz Rakowa zachowując swój kierunek ruchu. Shabani nie ma na to miejsca, nie zmienia kierunku biegu, więc jest bez wątpienia faulowany. Dobrze, że sędzia Szczerbowicz mógł sobie tę akcję obejrzeć jeszcze na monitorze, ale też dobrze, że został przy swojej decyzji z boiska. Ta była po prostu poprawna.
Arys i dobrze, i źle. My go, na przekór, pochwalimy
Na koniec sytuacja bardziej z kategorii ciekawostek, coś podobnego oglądaniu ginącego gatunku w zoo. Karol Arys sędziował wygrane spotkanie Piasta z Motorem i zrobił coś, co w erze VAR uznaje się wręcz za zbrodnię. W sumie słusznie, ale tu można też docenić reakcję sędziego.
Arbitrom zaleca się bowiem przy podobnych okazjach odwlekanie decyzji i pozostawienie szansy na wideoanalizę. W tym wypadku sędzia Arys poszedł za głosem instynktu i podjął odważną decyzję z poziomu boiska. Był na tyle pewny swego, że gwizdka użył tuż przed strzałem, który parę sekund po przewinieniu wpadł do siatki. No i dobrze się stało, bo arbiter miał rację. Rivas był przez Czubaka faulowany i akcję należało przerwać. Sędzia Arys chwilę i tak poczekał, ale uznał może, że dokładnie wszystko widział i nie ma sensu marnować czasu na potencjalną analizę VAR.

Albo po prostu zadziałał w stylu wybitnie oldskulowym. Dobrze zobaczyć, że arbiter nadal może niektóre sytuacje ocenić z poziomu boiska. O ile oczywiście nie popełni błędu, bo nad płynnością gry należy nadal stawiać poprawność podejmowanych decyzji – tu zdania raczej nigdy nie zmienimy.
***
Podsumujmy sobie szóstą serię gier. Odnotowujemy w niej trzy istotne błędy, ale żaden z nich nie wpłynął ostatecznie na podział punktów, co po prostu cieszy. Dużo materiału do przemyśleń zebrał jednak Łukasz Kuźma, który oprócz tych najbardziej wyrazistych sytuacji miał jeszcze kilka momentów, w których spotkanie zdawało się wymykać mu z rąk. Trzymamy kciuki za poprawę jego formy w kolejnych spotkaniach.

ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix / Canal+ Sport
Artykuł Kiepski występ sędziego Kuźmy [NIEWYDRUKOWANA TABELA] pochodzi z serwisu weszlo.com.
Adam Lyczmański o sytuacji z udziałem Mariusza Fornalczyka:
Ligę+Extra oglądaj w CANAL+: 
