Wieczysta Kraków przegrała na inaugurację Ekstraklasy z Radomiakiem Radom 1:2. Najpierw Jan Grzesik popisał się asystą do Roberto Alvesa, a potem sam trafił do siatki. Gol Stefana Feiertaga to było za mało na punkt. Sporo mówiło się też o jakże niesamowitym debiucie obrońcy Duje Dujmovicia. Decyzja Moskala była ostra i stanowcza – zdjął tego piłkarza z boiska w obawie o czerwoną kartkę. Szkoleniowiec Wieczystej nie chciał jednak komentować pracy arbitra.
Moskala nie interesuje, że Dujmović może być urażony
Po ośmiu minutach żółte kartki na koncie miało już dwóch stoperów Wieczystej – Duje Dujmović oraz Aleksandar Djermanović. Potem takie kary otrzymali też Miki Villar, Ben Lederman, a Mikkel Maigaard w przeciągu sześciu minut wyleciał nawet z boiska. Moskal nie chciał komentować tych decyzji, choć zwrócił też uwagę na sytuację z końcówki, kiedy to Jarosław Przybył oszczędził Christosa Donisa za ostry wślizg.
– W pierwszej połowie zbyt krótko utrzymywaliśmy się przy piłce. Myślę, że było to spowodowane nerwowością po dwóch żółtych kartkach dla środkowych obrońców. Po przerwie wyglądało to lepiej, Radomiak też miał swoje szanse, bo postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Dostaliśmy sporo kartek, ale nie będę oceniał pracy sędziego, to nie moja rola. Chcieliśmy lepiej się wprowadzić, ale Radomiak nam na to nie pozwolił. Jeśli się upiekło, to proszę zwrócić uwagę na faul zawodnika Radomiaka w końcówce meczu.
Moskal skomentował też, dlaczego zdjął z boiska Dujmovicia i bierze tę decyzję na klatę. To oczywiste, że było tu po prostu ryzyko czerwonej kartki. Widział, że zawodnik ten nie bardzo sobie radzi i jest uprzedzany przez ofensywę Radomiaka.
– Było ryzyko drugiej żółtej kartki, była zmiana. Piłkarz może czuć się urażony, że zszedł z boiska w 25. minucie (była to de facto 33. minuta przyp. red.), ale takie decyzje trzeba w meczu podejmować. Mogliśmy grać cierpliwiej, nie wykorzystywaliśmy swoich atutów. Nie jest łatwo grać w lidze, przeciwko każdej drużynie. W pierwszej lidze to też nie był spacerek. Na tyle, na ile było nas stać, próbowaliśmy sobie radzić. Na teraz to nie wystarczyło, będziemy musieli się poprawić.
Kazimierz Moskal użył porównania… do Yamala
Czy spodziewaliście się Lamine’a Yamala w Ekstraklasie? My też nie. A tu Kazimierz Moskal sprytnie użył podobnego porównania do meczu Hiszpanów z mundialu i sensacyjnego remisu z Republiką Zielonego Przylądka, po którym nikt raczej nie widział ich w roli kandydata do złota. Przyznał też, że brakło mu jednego ważnego piłkarza.
– Trudno po pierwszej kolejce wysyłać jakiś sygnał. Po pierwszym meczu mundialu Yamal mówił, że wszyscy widzieli finał Francja – Argentyna, bo Hiszpania zremisowała. Nie sądzę, że możemy wyciągnąć jakieś wnioski po jednym spotkaniu. Mamy rezerwy, nie mogliśmy skorzystać z Christophera Lyungoi z powodów proceduralnych. Mocno na niego liczymy, potrafi zrobić różnicę w pojedynkach. Szukamy zawodników na konkretne pozycje, to nie jest koniec.
Fot. Newspix
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Artykuł Kazimierz Moskal po debiucie Wieczystej. Użył… słów Yamala pochodzi z serwisu weszlo.com.