Po pierwszych sześciu minutach człowiek ostrzył sobie zęby na świetne widowisko. Dwa gole – jeden z dystansu, drugi po pięknej akcji indywidualnej, ale… to byłoby na tyle. Pozostałe 84 minuty to baaardzo przeciętny mecz, żeby nie powiedzieć po prostu słaby. Zakończył się jednak remisem, który Cracovia brałaby w ciemno przed meczem.
Mocny początek w Krakowie
Kielczanie tydzień wcześniej pokonali u siebie Widzew 1:0 po bramce Dawida Błanika, który po spotkaniu przed kamerami Canal+ Sport mówił tak:
– Ciężko było się odciąć od tego meczu, bo obojętnie, gdzie się spojrzało, były informacje na temat tego spotkania. Każdy nastawiał się na swój sposób. Na boisko wyszliśmy jako drużyna, która walczyła o życie i to było widać.
W sobotnie popołudnie w Krakowie widzieliśmy tego totalne zaprzeczenie, choć trudno za to gości winić. Zapracowali na utrzymanie na kolejkę przed końcem, więc mogli sobie pozwolić na trochę leżakowania w stolicy Małopolski.
Choć i ta plażowa gra wystarczyła na graczy Cracovii na samiutkim początku meczu. Druga minuta, Remacle i Svetlin dwoma podaniami rozklepali pomoc Pasów, Słoweniec truchtał sobie z piłką, nikt nie podszedł, więc dalej truchtał i spróbował z dystansu. Wpadło. 1:0 dla Korony i mógł się pojawić niepokój wśród kibiców gospodarzy, bo przy takim wyniku podopieczni Bartosza Grzelaka mogli spaść.
Cracovia szybko doprowadziła do wyrównania, a błysnął Kahveh Zahiroleslam, który świetnie znalazł miejsce między obrońcami Korony, podrzucił piłkę nad Dziekońskim, położył Sotiriou i dał Pasom remis.
Multiligowe strzelanie rozpoczynamy w Krakowie! Dwa szybkie gole w starciu Cracovii z Koroną!
MULTILIGA+ trwa w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/lB1cgqGsWk
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 23, 2026
Gola dla Krakowian by jednak nie było, gdyby nie kapitalne przyjęcie kierunkowe Ajdina Hasicia, który minął tym zagraniem dwóch graczy gości. Ogólnie gra Bośniaka mogła się podobać – szukał prostopadłych podań, czuł się swobodnie z futbolówką, czego nie można było powiedzieć o reszcie zawodników. Kilkukrotnie Hasić potrafił urwać się rywalowi, tylko po to by inny piłkarz Cracovii zgubił piłkę chwilę później.
Cracovia i Korona zagrały na remis?
Po stronie Kielczan z kolei mogła się podobać dyspozycja Svetlina, który niejednokrotnie pokazywał kolegom, żeby ci się ruszyli, bo nie ma komu podać. To on szukał szans po strzałach zza pola karnego, ale głównie niecelnie. Rozruszać grę starali się także Remacle oraz Nono, ale z różnym skutkiem.
I w sumie to byłoby na tyle, jeśli chodzi o relację pomeczową. Serio, działo się niewiele. To Korona miała większe posiadanie piłki, ale grała za wolno – brakowało elementu przyspieszenia albo ostatniego podania. Pasy po straconej bramce w drugiej minucie opamiętały się w obronie i większych błędów gracze gospodarzy nie popełnili.
Mimo optycznej przewagi gości, z której, podkreślmy, nic nie wynikało, to Cracovia stworzyła sobie najgroźniejszą sytuację – Piła zagrywał (a może strzelał?) z ostrego kąta, Dziekoński odbił piłkę nogą, a chwilę później Hasić wykosił Sotiriou.
Swoją drogą, jakim cudem nie było tam kartki dla Bośniaka.
I taki był to mecz. Mecz toczony w spacerowym tempie, szarpany, gdzie remis satysfakcjonował jednych, a drugim nie szkodził. Ktoś mógłby powiedzieć, że obie drużyny specjalnie umówiły się na remis.
Z drugiej strony – pamiętajmy. Przy Kałuży spotkały się dwie najgorzej punktujące drużynę wiosną, nie licząc beniaminków.
I tylko kibiców szkoda, bo tych przyszło ponad 14 tysięcy.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
Fot. Newspix
Artykuł Cracovia nie zachwyciła, ale ma utrzymanie pochodzi z serwisu weszlo.com.

MULTILIGA+ trwa w CANAL+: