Lech Poznań zagrał koncert i rozgromił FC Thun 7:0 w pierwszym meczu czwartej fazy eliminacji Ligi Europy. Trudno wskazać jakiekolwiek mankamenty w grze Lecha, praktycznie wszyscy zawodnicy stanęli na wysokości zadania. Minusem mogła być przedwczesna zmiana Patrika Walemarka w pierwszej połowie. Po meczu Niels Frederiksen przekazał informacje dotyczące m.in. stanu zdrowia Szweda.
To był piękny wieczór przy Bułgarskiej. Przed starciem z Thun Lech miał jednak swoje problemy, głównie z obsadą pozycji napastnika. Kontuzji w rewanżu z Klaksvik doznał bowiem Mikael Ishak, a niedostępny był Yannick Agnero, który podobnie jak Terry Yegbe, musiał udać się do Afryki w sprawie przedłużenia wizy. Obaj zawodnicy wrócili do klubu dzień przed meczem z Thun i znaleźli się w kadrze meczowej, jednak nie pojawili się na boisku.
– Yannick i Terry sa gotowi do gry – mówił po meczu Niels Frederiksen. – Nie trenowali jednak od 10 dni. Wystawienie ich do gry byłoby ryzykowne, a dziś nie było to potrzebne. Zawodnicy mają wolny weekend, ale oni będą trenować. Mamy też innych piłkarzy, Szymczak zaliczył debiut, sądzę, że na to zasłużył.
Duński trener zdradził także, że w najbliższym meczu rezerw zagra Alex Douglas, który trenuje, ale nie rozegrał w tym sezonie ani jednej minuty.
Dobry okres Skrzypczaka. Uraz Patrika Walemarka
W związku z długą nieobecnością Terry’ego Yegbe kolejny mecz w pierwszym składzie rozegrał Mateusz Skrzypczak. I trzeba przyznać, że to chyba jego najlepszy czas, od kiedy wrócił do Lecha.
– Mati zagrał sporo dobrych meczów. Jest silny, dobrze radzi sobie z piłką. W Lechu gra się inaczej, niż w Jagiellonii. Oczekiwania i konkurencja są dużo większe. Musisz radzić sobie z tymi wszystkim rzeczami, a on sobie z tym radzi. Dzisiaj był bardzo agresywny, radził sobie z silnym napastnikiem. Dołożył do tego bramkę. Jego występ był bardzo dobry, tak samo jak występ całej drużyny – ocenił trener Lecha.
Dobrze zaplanowany stały fragment przynosi nam kolejne trafienie! Mateusz Skrzypczak pokonał Niklasa Steffena ładnym uderzeniem z powietrza! https://t.co/zmurSHIyGl
— Lech Poznań
(@LechPoznan) August 20, 2026
Drobną łyżką dziegciu w tej całej beczce miodu była wczesna zmiana Patrika Walemarka, który zgłosił uraz jeszcze w pierwszej połowie i zszedł z boiska w 37. minucie. Szkoleniowiec Kolejorza uspokoił jednak kibiców i stwierdził, że skrzydłowy niebawem powinien być gotowy do gry.
– To nie jest poważna kontuzja, ale Patrik poczuł cos w mięśniu dwugłowym. Mieliśmy już 4:0, on sam strzelił dwa gole. Normalnie nie zmieniałbym takiego zawodnika, ale nie chcieliśmy podejmować ryzyka. Patrik przyda nam się w kolejnych tygodniach, spodziewam się ze będzie gotowy na kolejny czwartek – podsumował Niels Frederiksen.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Co z Patrikiem Walemarkiem? Frederiksen nie chciał ryzykować pochodzi z serwisu weszlo.com.
(@LechPoznan)