Mecz Zagłębia z GieKSą z trybun oglądał Jan Urban i pewnie bliski był przycięcia komara gdzieś w dwudziestej minucie. Nowaka czy Reguły i tak dodatkowo oglądać nie trzeba, wszyscy wiedzą, co obaj panowie potrafią, a na boisku nie zanosiło się raczej na fajerwerki. Tyle że gospodarze cały czas, w swoim dosyć jednostajnym rytmie, parli do gola i trochę nas ostatecznie zabawili. Prezentując się całkiem nieźle i – uwaga – długimi fragmentami prowadząc grę. Niezłe widowisko stworzyli bez większej pomocy Katowiczan, którzy na boisko wyszli chyba tylko po to, żeby powalczyć dopiero przez ostatnie trzy minuty.
Ale oddajmy, naprawdę oddajmy GieKSie, że chociaż trochę się przyłożyła i w pierwszej połowie. Był przecież do przerwy cały jeden celny strzał gości, kiedy z ostrego kąta pokonać Alomerovicia próbował Szkurin! Strzał to był w sumie sprytny i wykonany – jak na tę pozycję Białorusina – całkiem nieźle, ale… jeden? Cóż, niektórym to wystarczy.
Bo tylko raz w światło bramki trafiali też w pierwszej połowie Miedziowi, a na przerwę schodzili z prowadzeniem i całkiem wyraźną przewagą.
Najlepsze możliwe zamknięcie pierwszej połowy w wykonaniu Zagłębia! Nowogoński daje prowadzenie gospodarzom
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/YxNqfDmQTJ
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 12, 2026
Zagłębie – GKS 2:1. Miedziowi dyktujący warunki? Fajny, niecodzienny widok
Mieli wszak jeszcze próbę Kocaby, którego strzał z piątego metra posłany został na wysokość czwartego piętra. Portale statystyczne odnotowały tę akcję jako „wielką szansę” i słusznie, ale piłkarz Zagłębia nie zrobił z niej żadnego użytku. Faktem jest jednak niezaprzeczalnym, że jeśli któraś drużyna robiła w tym meczu cokolwiek, by wygrać, to było nią Zagłębie.
Trochę zamieszania po stałych fragmentach, choćby wtedy, kiedy do strzału głową doszedł w dogodnej pozycji Nalepa. Odrobinę wiatru na skrzydłach, głównie po stronie Reguły, choć Nowogoński dotrzymywał mu kroku. No i widoczna motywacja do uświetnienia obchodów świętowanego dziś 80-lecia klubu.
GieKSa wyglądała niewiele lepiej niż tydzień temu z Piastem. Zagłębie? Solidne, po prostu. Ale czasem to wystarczy.
Katowiczanie znów zbyt bierni
Zmiana stron nie przyniosła tego, czego najbardziej mogli się obawiać kibice Miedziowych i całe szczęście. Bo zamiast od razu schować się za podwójną gardą, Lubinianie stwierdzili, że zagrają trochę inaczej. Od razu po przerwie gospodarze wysłali zresztą bardzo wyraźny sygnał trybunom – charakterystycznymi gestami prosili o dodatkowe wsparcie i odpłacili się trzema niezłymi okazjami. Czujność Kobylaka sprawdził Ławniczak, potem mocnym strzałem po zejściu ze skrzydła popisał się Nowogoński. Niedługo później próbował Szymczak i tylko dzięki temu wzmożeniu w pięć minut dostaliśmy więcej celnych strzałów niż w całej pierwszej połowie.
Problemem tego meczu nie było więc Zagłębie. Była nim GieKSa. Ślamazarna, niezdarna i niezdolna do samodzielnego przeniesienia gry na dłużej pod bramkę Alomerovicia. Nawet gdy gospodarze w końcu oddali jej inicjatywę i sami ją zaprosili w okolice własnego pola karnego, to niewiele mieli z tego tytułu zmartwień. Albo nie mogli, albo już nie chcieli grać na zbyt dużej intensywności i z trybu ataku przeszli w tryb czekania na rywala, a ten rywal, w kolejnym meczu z rzędu, po prostu nie dojechał. Niewiele szans stworzył, z niewielu akcji dał się zapamiętać. Ma problem trener Górak.
Dość powiedzieć, że strzał Szkurina z pierwszej połowy pozostał jedynym celnym strzałem GKS-u aż do 75. minuty. Wtedy, w odpowiedzi na wcześniejszą (spapraną), świetną szansę Sypka, Alomerovicia sprawdził Wędrychowski. Wszystko po niezłej akcji Nowaka, który pozostawał cały czas największą nadzieją Katowiczan, lecz ostatecznie zagrał mecz kiepski.
I tak, przyznać wypada, że ta jedna okazja była dobra, ale… szybko o niej zapomnieliśmy.
Zagłębie dowiozło to do końca. Opłaca się być po prostu lepszym
Nie minęła chwila, a świetnym podaniem otworzył prawe skrzydło przed Orlikowskim Reguła. Boczny obrońca Miedziowych mógł spokojnie przygotować sobie dokładne dogranie w pole karne, co zresztą zrobił. W dobrym miejscu znalazł się Kosidis i nie było już czego zbierać. Bezradny Kobylak, stojący jak zamurowani jego koledzy z obrony i Zagłębie – kolejny raz dzięki prostym środkom zdobywające całkiem urodziwą bramkę.
Kosidiiiiiiiiiiiiiis! Zagłębie podwyższa i jest już o krok od kompletu punktów
Oglądaj w CANAL+ SPORT3: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/BgGxG02n9U
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 12, 2026
Taka to jest ta drużyna Leszka Ojrzyńskiego. Kiedy już naprawdę, ale to naprawdę trzeba stanąć na wysokości zadania, to, jak widać, umie to zrobić. Może warto rozważyć jakieś częstsze jubileusze? 80-lecie klubu można przecież świętować przez cały sezon. Raz na dwa tygodnie. Albo chociaż raz na miesiąc.
Dobrego wrażenia nie zaciera po występie Miedziowych nawet nieco przypadkowy rzut karny po faulu Jakuby i nerwowa z jego powodu końcówka rywalizacji. Ona nieco podniosła temperaturę w ostatnich minutach, ale nie sprawiła, że zapomnieliśmy o całym meczu. Udanym dla Zagłębia i, znowu, kiepskim dla ekipy z Katowic.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix
Artykuł Apelujemy o więcej jubileuszowych obchodów w Lubinie! pochodzi z serwisu weszlo.com.

Oglądaj w CANAL+: 