W ostatnich dniach przyszłość Oscara Garcíi w Pogoni Szczecin stała się niepewna. Hiszpan znalazł się na radarze Dinama Zagrzeb, a doniesienia o jego możliwym odejściu wywołały stanowczą reakcję właściciela Portowców, Alexa Haditaghiego. Głos w całej sprawie ponownie zabrał sam zainteresowany. Podczas piątkowej konferencji prasowej odniósł się do medialnego zamieszania, choć nie rozwiał wszystkich wątpliwości dotyczących swojej przyszłości.
Pogoń nie ma zamiaru oddawać trenera
Kilka godzin przed poniedziałkowym meczem Pogoni z Rakowem chorwackie media zaczęły donosić, że szkoleniowcem Portowców, Oscarem Garcią, interesują się władze Dinama Zagrzeb. Miałby tam zastąpić pożegnanego po sensacyjnej porażce 0:2 z beniaminkiem, Rudes, Mario Kovacevicia. Według „Sportske novosti” Pogoń zgodziłaby się na oddanie go za kwotę 400-500 tysięcy euro, ale Daniel Trzepacz z portalu „pogonsportnet.pl” szybko zdementował te doniesienia. – Pogoń za żadne pieniądze nie zgodzi się na taki ruch – pisał dziennikarz.
Nie było żadnej oferty złożonej za Oscara Garcię. Nie było też żadnego zapytania – zweryfikowałem.
Oscar Garcia ma długi kontrakt z Pogonią i nie ma w nim klauzuli wykupu.
Z tego co usłyszałem w tym sezonie za żadne pieniądze Pogoń nie zgodzi się na taki ruch.
— Daniel Trzepacz (@d_trzepacz) November 2, 2026
Niedługo potem głos w sprawie zabrał właściciel Pogoni Alex Haditaghi. Jak to ma w zwyczaju, opublikował na portalu X sążnisty wpis.
– Nie sprowadziliśmy Oscara Garcii do Szczecina po to, by go rozwijać dla innego klubu. Zatrudniliśmy go, by zbudować coś wyjątkowego w Pogoni (…) Głęboko rozczarowujące jest dla mnie, że klub o randze Dinama zabiega o trenera, który dopiero niedawno podjął znaczące zobowiązanie kontraktowe wobec innego klubu. Jeszcze bardziej zaskakujące jest otrzymywanie ofert nie tylko od obecnego prezydenta Dinama, ale także od osób związanych z poprzednim kierownictwem. Szczerze mówiąc, uważam to za niezwykłe i szokujące – grzmiał.
Główny bohater od razu zabrał głos
Naturalnie w rozmowie z Canal+ przed meczem z Rakowem musiało w kierunku Garcii paść pytanie o te medialne plotki.
– Powiedziałem piłkarzom, że zawsze będzie wokół nas trochę szumu. Naszym zadaniem jest nie tworzyć go samemu, jednak nie jesteśmy w stanie kontrolować wszystkich. Musimy zamknąć się w szatni i koncentrować się na swojej pracy. Przez ostatnie dwa miesiące robimy to bardzo dobrze. Nikt nam nie przeszkadzał i właśnie taką drogą chcemy podążać – odpowiedział.
Na pomeczowej konferencji do sprawy odnosił już się nie chciał. Stwierdził za to, że w obecnej sytuacji drużyną robi wyniki ponad stan.
– Zawodnicy, których tutaj mamy, dokonują cudów dla tego klubu. Pozycja w tabeli Pogoni to zdecydowanie ich zasługa. Musieliśmy skorzystać z zawodników, którzy nie grali w ostatnim czasie zbyt wiele. Ściągnęliśmy prawego obrońcę z drugiej drużyny. Musiał zagrać, bo nie mieliśmy innych opcji. Poszczególni zawodnicy są kontuzjowani, a na niektórych pozycjach mamy tylko jednego gracza. Kiedy planowaliśmy kształt kadry, wiedzieliśmy, że mogą wystąpić pewne problemy i stało się tak dzisiaj.
Wymowny był też post, który wrzucił po meczu na swojego Instagrama. – Nasze pokoje przez całą noc – pisał o autokarowych fotelach, na których zespół musiał spędzić noc po przegranym 1:3 meczu. Co więcej, zdjęcie okrasił utworem „Fly Away” Lenny’ego Kravitza.
Po porażce z Rakowem Oscar García wrzucił zdjęcia piłkarzy śpiących w autobusie w drodze powrotnej do Szczecina. Podpisał je: “Nasze pokoje przez całą noc. Niektóre są nawet podwójne”. W sieci część osób uznała wpis za przytyk trenera wobec klubu.
https://t.co/1SwO1wttOC https://t.co/BZxoCkuKjq
— PogońSportNet (@PogonSportNet) November 3, 2026
Trener znów odniósł się do afery
Trzy dni po wybuchu zamieszania Haditaghi poinformował, że Pogoń wysłała do Dinama formalne pismo, w którym poproszono Chorwatów, by zakończyli starania o trenera Portowców. Jeżeli ci tego nie zaprzestaną, sprawa trafi do odpowiednich organów FIFA. Garcia oraz jego asystent, Quique Sanz Ramirez, mieli też zwrócić się do Pogoni o rozwiązanie umów za obopólną zgodą, ale klub, oczywiście, się nie zgodził.
– Bezpośrednie negocjowanie warunków kontraktowych z trenerem, który jest już związany ważną i wiążącą umową z innym klubem, stanowią poważne naruszenie obowiązujących przepisów piłkarskich i międzynarodowych praw biznesowych oraz mogą pociągać za sobą surowe konsekwencje prawne, finansowe i dyscyplinarne – pisał właściciel Pogoni na portalu X.
Dzień po publikacji tego tweeta Garcia miał konferencję przed wyjazdowym meczem z Widzewem. Na jej koniec został zapytany, czy może zapewnić, że nie opuści do końca sezonu Pogoni. Adresat pytania odpowiedział króciutko:
– Czy cokolwiek w tej sprawie padło z mojej strony? To nie ja byłem tym, który publikował rzeczy. Po drugie, lubię Pogoń. Mam na myśli piłkarzy, kibiców. Piłkarze, z którymi pracuję na co dzień, znają moje zdanie. Z mojej strony to tyle w tej kwestii.
Wyjazdowy mecz z Widzewem Pogoń czeka w sobotę o godzinie 20:15. Zespół Garcii przystąpi do tego spotkania z czwartego miejsca w tabeli. Na koncie ma 24 punkty, czyli tyle samo, co zamykająca podium Legia, ale ta rozegrała o jeden mecz mniej.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł Trener Pogoni odniósł się do zamieszania. „Ja nic nie publikowałem” pochodzi z serwisu weszlo.com.