– Uważam, że drużyny Rosji – ona na 100% – i Białorusi nie powinny być dopuszczane do jakichkolwiek rozgrywek do czasu zakończenia wojny, a w tej kwestii nic się nie zmieniło. Po prostu przyzwyczailiśmy się, że jest wojna i popuszcza się w tej kwestii pasa, ale ja na to się absolutnie nie godzę – mówi były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej w najnowszym tekście z cyklu „Zibi Top”.
Ten tekst jest elementem stałego cyklu Zibi Top, który co piątek ukazuje się na łamach Weszło!
Jeśli i Ty chcesz zadać pytanie Zbigniewowi Bońkowi, zostaw je w komentarzu pod tym tekstem. Okazją do zostawienia swojego pytania są też dedykowane posty w social mediach.
O powołaniach Jana Urbana:
Specjalnie nie jestem zaskoczony tym, jakie są powołania. Muszę powiedzieć, że każdy ma swoich faworytów, każdy ma swoich zawodników. Pewnie mógł tu być drugi Nowak, pewnie mógł być Czubak, ale taka decyzja trenera i trzeba ją uszanować. Drużynę i trenera rozliczamy – krytykujemy i analizujemy – po tym, jak zespół wygląda na boisku, jakie ogląda sukcesy. Nie po tym, czy jest ten, czy tamten, każdy ma swoje koncepcje.
Nie tylko ja, ale wszyscy liczymy też na to, że ci młodzi piłkarze, którzy zostali powołani i robią wielkie postępy, będą już w niedługim czasie – wespół z Zielińskim i z kilkoma innymi doświadczonymi piłkarzami – przyszłością naszej reprezentacji. Oczywiście by do tego doszło, muszą jeszcze bardziej podnieść swój poziom, ale wierzę, że wkrótce staną się bardzo silnymi elementami naszej reprezentacji.
O tym, czy Lech ma powody do wstydu po kolejnej porażce w Europie:
Wydaje mi się, że w piłce porażka nigdy nie jest wstydem, jeśli jest się przekonanym, że dało się z siebie wszystko. Jeśli Lech jest przekonany, że wczoraj dał wszystko, to nie ma się czego wstydzić. Wydaje mi się jednak, że można mieć pewne zastrzeżenia do niektórych meczów, które Lech grał w domu…
Pewnie do finału Ligi Europy się nie dostaniemy, wejść do play-offów też będzie ciężko, ale takie coś jak wstyd to specjalnie w sporcie nie istnieje.
O wizerunku PZPN, jako problemie w szukaniu sponsorów:
Oczywiście, wizerunek jest jednym z najważniejszych elementów działalności jakiejkolwiek firmy, koncernu, stowarzyszenia. Jest takie stare powiedzenie: „jak cię widzą, tak cię piszą”. Wydaje mi się, że wizerunek odgrywa wielką rolę i każdy chce się łączyć z ludźmi, którzy mają dobrą opinię, o których mówi się dobrze, którzy pokazują swoją klasą, że zasługują na szacunek. Do szczegółów relacji InPostu i PZPN nie chciałbym się jednak odnosić.
O ewentualnej grze polskich zespołów z Rosją i Białorusią:
Juniorzy z Białorusią by nie zagrali. Kadra kobieca to i owszem
Jest to temat ciężki, złożony. Uważam, że drużyny Rosji – ona na 100% – i Białorusi nie powinny być dopuszczane do jakichkolwiek rozgrywek do czasu zakończenia wojny, a w tej kwestii nic się nie zmieniło. Po prostu przyzwyczailiśmy się, że jest wojna i popuszcza się w tej kwestii pasa, ale ja na to się absolutnie nie godzę. To jest jeden wielki błąd. Jeśli jednak UEFA czy FIFA przyjęły taką demokratyczną decyzję, chcąc dać młodym zawodnikom z Rosji jakąkolwiek szansę w mistrzostwach do lat 15, to sytuacja, cóż, jest niewygodna.
Działałbym jednak tak, jak w pewnym sensie nakaże UEFA. Bo łatwo jest deklarować pewne rzeczy, a później trudniej te deklaracje wykonywać. Zaznaczę jednak raz jeszcze, że to temat ciężki i złożony.
O trudnym starcie trenera Stolarskiego w Widzewie:
Stolarskiemu życzę wszystkiego najlepszego, bo to młody trener, który ma swoją wizję, swoje metody pracy. Natomiast na razie nic specjalnego nie widziałem… Nie jest łatwo trenerowi młodszemu wejść do szatni i mieć w niej totalne poparcie, mieć stuprocentową akceptację zawodników. Wydaje mi się, że Widzew miał dobrego trenera, któremu warto było zaufać i z którym warto byłoby pracować dłużej. Wiadomo jednak, że nowy dyrektor sportowy nie był jego zwolennikiem i chciał wprowadzić swojego szkoleniowca.
Jakie będą tego konsekwencje? Miejmy nadzieję, że Widzew się przebudzi i jakoś się z tej niełatwej sytuacji wywinie.
O Robercie Dobrzyckim i jego Widzewie:
Od momentu, kiedy Robert Dobrzycki wszedł do Widzewa deklarował, że chce stworzyć coś wielkiego, coś dobrego, coś, o czym będą wszyscy mówili. Wydaje mi się, że ma taki cel, ale są różne sposoby dojścia do celu. Trzeba się na piłce znać, a wszystkim się czasem wydaje, że się na niej znają, podczas gdy nie do końca tak jest.
Pieniądze pana Roberta są tak wielkie, że Widzew zasługiwałby pewnie na inne miejsce w tabeli. Natomiast dopóki pan Robert jest prezesem, dopóki bezpośrednio wpływa na codzienną działalność klub, to można powiedzieć, że też jest jednym z odpowiedzialnych. Trzeba szanować taką osobę jak pan Dobrzycki, bo inwestuje swoje wielkie pieniądze. Czy ta inwestycja jest dobra? Tu bym miał do powiedzenia dużo.
W 2004 roku, kiedy poproszono mnie o przejęcie Widzewa, to w spadku dostałem jednego zawodnika, Pawlaka. I nic więcej. Po roku graliśmy baraże o awans do Ekstraklasy, po dwóch latach byliśmy w Ekstraklasie. Trzeba umieć tworzyć zespół, trzeba znać się na zawodnikach, wiedzieć, jak to wszystko powinno funkcjonować i mam nadzieję, że wcześniej czy później zdarzy się to też w Widzewie pod kierownictwem pana Dobrzyckiego, który wydając takie pieniądze po prostu zasługuje na więcej, niż to, co dzieje się teraz.
O znaczeniu meczów derbowych:
Mecze derbowe mają wielkie znaczenie, ale nie jest to znaczenie wyrażone w punktach, bo tych do podniesienia zawsze są trzy. Gra toczy się o to, jak drużyna się czuje, jakie ma zaufanie kibiców, jaką kibice mają satysfakcję. Taki mecz daje zupełnie inną satysfakcję wszystkim, którzy są w klubie i wokół niego. Stwierdzeń, że derby to mecz jak każdy inny ja nie kupuję, dla mnie to mecz szczególny, w którym trzeba dać wszystko, żeby usatysfakcjonować swoich kibiców.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Artykuł Powołania Urbana, powrót Rosjan, wyjątkowe derby [Zibi Top] pochodzi z serwisu weszlo.com.