Lider wrócił do domu, ale zamiast kolejnej fety musiał przełknąć remis. Górnik Zabrze i Piast Gliwice urządzili sobie krótką wymianę ciosów na początku spotkania, po której emocje nieco przygasły, a bramki już nie padły. Zabrzanie mieli przewagę i szukali zwycięskiego trafienia, lecz gliwiczanie skutecznie bronili dostępu do własnej bramki.
Górnik Zabrze wracał na swój stadion po 36 dniach. W międzyczasie na wyjazdach pokonał Jagiellonię Białystok i Koronę Kielce oraz zremisował z Motorem Lublin. Ostatnie wspomnienie z obiektu przy ulicy Roosevelta było również znakomite, bo podopieczni Michala Gasparika pokonali mistrza Polski – Lecha Poznań 2:1. Klimat wokół ekipy z Zabrza był więc znakomity i w dobrych nastrojach przystępowali oni do rywalizacji z sąsiadem z Gliwic.
Piast postawił się liderowi. Powrót na Roosevelta bez happy endu
Stadiony Górnika i Piasta dzieli przecież zaledwie tylko 8 kilometrów i choć trudno mówić o podobnym kalibrze derbów, co w przypadku meczów Zabrzan z Ruchem Chorzów czy GKS-em Katowice, to na pewno czuć było dodatkowy dreszczyk emocji. Gliwiczanie już kilka razy w tym sezonie pokazywali, że potrafią walczyć z ekipami o większych możliwościach finansowych czy kadrowych. Daniel Myśliwiec i jego podopieczni ostatnio znaleźli przecież sposób na Widzew Łódź, a wcześniej efektownie pokonali GKS Katowice czy zremisowali z Legią Warszawa.
Przeciwko Górnikowi szkoleniowiec Piasta znów liczył więc zapewne na swoje szybkie strzelby w ataku czyli Leandro Sancę i Samuela Ntamacka. Straszyć na prawym skrzydle miał z kolei Hugo Vallejo. Gospodarze nadal nie mogli skorzystać z kontuzjowanego Michala Sacka, którego miejsce na prawej obronie zajął nominalny lewy defensor – Ondrej Zmrzly. Imponująco wyglądały skrzydła z Peterem Federico oraz Maksymem Chłaniem, a o ład i porządek w środku pola mieli zadbać Paulo Bernardo, Malthe Hojholt oraz Kacper Urbański. To wszystko zapowiadało nam sporą piłkarską jakość i duże emocje w niedzielnej porze rosołowej.
Najbardziej smakowite kąski otrzymaliśmy już w pierwszych minutach. Górnik ruszył mocno i już w 4. minucie strzał Bernardo z bliskiej odległości ofiarnie zablokował Jakub Łabojko. Chwilę później było już jednak 1:0 dla gospodarzy. Znów aktywny był Erik Janza. Reprezentant Słowenii wypracował zarówno wcześniejszą sytuację, jak i tę późniejszą. Kapitan Górnika dośrodkował tuż przed bramkę, a tam na dalszym słupku akcję zamknął Rafał Janicki.
Niemal cały stadion był w ekstazie, ale chwilę później cieszył się już tylko sektor gości. W środku pola piłkę stracił bowiem Kacper Urbański, przejął ją Łabojko, a akcję do boku rozprowadził Quentin Boisgard. Wszystko napędzili później Leandro Sanca i Andreas Katsantonis, po czym gola strzelił Vallejo. Tym samym Piast szybko powrócił do równowagi w tej rywalizacji i wykorzystał braki w kryciu defensywy Górnika.
Ależ początek w Zabrzu!
7. minuta, a już mamy 1:1!
Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h https://t.co/bZ6f2gSAst
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 18, 2026
Wynik 1:1 utrzymał się do przerwy, a przez resztę pierwszej połowy już nie było tak emocjonująco. Optyczną przewagę miał Górnik, ale nie przekładało się na to zbyt dużą liczbę okazji. Zaskoczyć Domena Grila w 25. minucie próbował ponownie Janicki, ale jego strzał z dystansu golkiper Piasta spokojnie wyłapał. Goście próbowali zaskoczyć rywali kontrami, a najbliżej celu byli, kiedy w 18. minucie nieznacznie po wstrzeleniu wzdłuż bramki pomylił się Sanca.
Po przerwie to Górnik był bliższy strzelenia gola, a piłka nawet wpadła do siatki już w 51. minucie. Podający Urbański zagrał jednak ręką, a strzelający Chłań był na spalonym, więc sędzia Gryckiewicz miał dwa powody, aby gola nie uznać. W Piaście jak zwykle trudny do uchwycenia dla rywali był Sanca, który kilka razy próbował zaskoczyć Schulze strzałami z bliższej i dalszej odległości.
Po godzinie gry boisko opuścił Sondre Liseth, którego zastąpił Erik Prekop, ale chwilę przed zejściem Norweg miał dobrą sytuację, gdy trafił z woleja w słupek. Dobrze głową zgrywał Urbański i Piast miał w tej sytuacji sporo szczęścia. Górnik próbował naciskać, a niewiele brakowało również w 78. minucie. Po rajdzie Urbańskiego do strzału doszedł Prekop, ale uderzył nieczysto i spokojnie wyłapał piłkę Gril.
Bramkę Piasta ostrzeliwali jeszcze w końcówce Ikia Dimi oraz Zmrzly, ale albo piłka leciała obok słupka, albo strzały były blokowane. Bramkarz Piasta musiał jeszcze interweniować w doliczonym czasie gry, kiedy zza pola karnego uderzył Urbański. Były gracz Legii był w drugiej połowie niezwykle aktywny, ale ostatecznie nie udało mu się doprowadzić do zwycięskiego gola dla Górnika. Z podziału punktów bardziej zadowolony będzie pewnie Piast. Ekipie Daniela Myśliwca udało się metodycznie doprowadzić rywali do grania dookoła pola karnego. Więcej kłopotów Piast miał przy dośrodkowaniach, ale choćby dzięki wybiciom Jakuba Czerwińskiego również był w stanie sobie z tym poradzić.
Górnik umocnił się na pozycji lidera z trzema punktami przewagi nad Legią, ale trzeci w tabeli Lech ma aż dwa mecze mniej i może niebawem pozbawić Zabrzan pierwszego miejsca. Ekipie Gasparika zabrakło skuteczności i z pewnością w następnym spotkaniu z Widzewem będą musieli poprawić się w tym aspekcie.
5
Zmiany:
Legenda
Żółta kartka
Czerwona kartka
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
Ocena meczowa
Plus meczu
Minus meczu
Zawodnik zmieniony
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł Powrót na Roosevelta bez happy endu. Piast postawił się liderowi pochodzi z serwisu weszlo.com.


Oglądaj w CANAL+: https://t.co/ggj8f4RI2h https://t.co/bZ6f2gSAst