Wojciech Myć był jednym z antybohaterów tej kolejki, podobnie jak wielu innych jego kolegów po fachu. Tak złej kolejki w wykonaniu sędziów jeszcze nie było w sezonie 2026/27, a pewnie i w większej perspektywie historycznej ciężko byłoby o podobny wysyp sędziowskich baboli. Sędzia z Lublina odniósł się do swoich decyzji z meczu Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze w niedzielnym programie Liga+Extra na antenie Canal+. Został również zapytany przez Adama Lyczmańskiego, dlaczego praktycznie w ogóle nie jeździ na VAR w Ekstraklasie, skoro jest międzynarodowym sędzią VAR. Odpowiedź zaskoczyła.
Na początku prowadzący magazyn zapytali sędziego o to, czy ma sobie i zespołowi sędziowskiemu coś do zarzucenia po sobotnim szlagierze Ekstraklasy.
– Nie chciałbym nic zarzucać ani sobie, ani drużynie sędziowskiej. Ja jestem szefem tego całego teamu i biorę odpowiedzialność za decyzje, które zostały podjęte – skwitował Myć, podkreślając, że czeka jeszcze na opinię Kolegium Sędziów PZPN, ale ma już swoje refleksje na temat tego meczu.
Myć o sytuacji z Imazem: Wolałbym to zobaczyć na monitorze
Jedna z poruszonych kwestii dotyczyła nadepnięcia Rafała Janickiego na stopę Jesusa Imaza. Myć wyjaśnił, że w trakcie akcji koncentrował się przede wszystkim na piłce, którą napastnik Jagiellonii przepuścił między nogami.
– Nie potrafię na sto procent stwierdzić, czy dochodzi do przewinienia i do jakiego kontaktu dochodzi, bo to jest kluczowe – tłumaczył.
Zapytany, czy z perspektywy czasu chciałby ponownie zobaczyć tę sytuację, odpowiedział:
– Teraz jest to dla mnie sytuacja, którą chciałbym zobaczyć, bo ten stempel jest na tył stopy i wolałbym przeanalizować jeszcze raz tę sytuację.
Kontrowersja w meczu Jagiellonii z Górnikiem Zabrze!
Rafał Janicki nadepnął na stopę
Jesúsa Imaza w polu karnym, ale sędzia Wojciech Myć nie podyktował jedenastki.
Co ciekawe, sam Janicki przyznał, że faulował rywala! Arbiter nie został jednak wezwany do monitora VAR.
https://t.co/cY9WJ410j5
— Newsy.Sportu (@Newsy_Sportu) October 10, 2026
Arbiter nie przesądził jednak, jaka byłaby ostateczna ocena zdarzenia po dodatkowej analizie.
Sędziowski ekspert Canal+, Adam Lyczmański, jednoznacznie uznał tę sytuację za faul Janickiego, podkreślając, że piłkarz Górnika widzi gracza Jagi.
Dlaczego Myć anulował gola Jagiellonii?
Sędzia wyjaśnił również proces decyzyjny przy nieuznanej bramce Jagiellonii. Początkowo uznał starcie w środkowej strefie boiska za dozwoloną walkę o piłkę i pozwolił kontynuować grę. Padł gol. Później nastąpiła jednak analiza VAR i cofnięcie gola.
– Natomiast gdy zostałem wezwany do monitora, z pokazanych powtórek zobaczyłem kopnięcie w łydkę zawodnika Górnika przez zawodnika Jagiellonii i to było dla mnie kluczowe, dlaczego zmieniłem swoją pierwotną decyzję – powiedział Myć.
Arbiter zaznaczył, że na boisku miał poczucie, iż przyjęty przez niego próg odgwizdywania przewinień był stosunkowo wysoki, a zawodnicy akceptowali taki sposób prowadzenia spotkania. Powtórki pozwoliły mu jednak dostrzec kontakt, który uznał za faul.
Lyczmański dość mocno skrytykował sędziego VAR, Pawła Malca, za tę interwencję. Podkreślił, że Malec powinien wezwać Mycia do monitora w sytuacji Janicki-Imaz, a w przypadku gola dla Jagiellonii nie powinien interweniować. Postąpił jednak zupełnie odwrotnie, co zdaniem Lyczmańskiego jest tym bardziej szokujące, że Malec szkoli młodych adeptów VAR.
Lyczmański pytał też Mycia o to, dlaczego ten nie jeździ na mecze Ekstraklasy jako VAR, a jedynie pojawia się jako AVAR. Ekspert dziwił się temu, bo Myć to sędzia międzynarodowy VAR. Arbiter odrzekł, że… nie wie z czego to wynika.
Myć przyznał się do błędu
W rozmowie wrócono także do sytuacji związanej z zagraniem piłki do bramkarza przez zawodnika Górnika. W trakcie meczu Myć uznał, że obrońca działał intuicyjnie, będąc pod presją napastnika, dlatego pozwolił na kontynuowanie gry.
Po ponownym zastanowieniu się nad zdarzeniem przedstawił jednak inną ocenę.
– Dzisiaj mogę powiedzieć, że moim zdaniem, biorąc pod uwagę artykuł 11, to było świadome zagranie i powinienem tutaj odgwizdać rzut wolny pośredni – przyznał.
To jedna z najmocniejszych deklaracji sędziego w całej rozmowie. Myć otwarcie wskazał, że po czasie inaczej ocenia sytuację, w której pierwotnie nie zdecydował się na interwencję.
Lyczmański przychylił się do takiej oceny tego zajścia.
„Nie zmieniliśmy swojego podejścia”
Podczas programu poruszono również temat serialu „Sędziowie”, w którym Myć brał udział. Arbiter nie zgodził się z opinią, która pojawiła się dziś w mediach czy social mediach, że produkcja mogła sprawić, iż niektórzy sędziowie zaczęli zachowywać się jak celebryci.
– Myślę, że żaden z nas sędziów, którzy wzięli udział w programie „Sędziowie”, w ogóle nie zmienił swojego podejścia do sędziowania. Nie stali się bardziej celebrytami – stwierdził.
Podkreślił, że każdy mecz nadal traktuje jako duże wyzwanie i stara się jak najlepiej przygotowywać do prowadzenia spotkań.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix
Artykuł Wojciech Myć: Czemu nie jeżdżę na VAR? Nie wiem pochodzi z serwisu weszlo.com.
Kontrowersja w meczu Jagiellonii z Górnikiem Zabrze! 
Rafał Janicki nadepnął na stopę
Jesúsa Imaza w polu karnym, ale sędzia Wojciech Myć nie podyktował jedenastki.