Legia Warszawa postanowiła zamknąć sektor gości do końca roku akurat przed meczem z Wisłą Kraków. Ekstraklasa potwierdziła, że spotkanie odbędzie się w wyznaczonym terminie bez udziału fanów z Krakowa. Wisła w ubiegłym sezonie, gdy grała jeszcze w Betclic 1. Lidze, spotykała się z takim zachowaniem rywali, a teraz ma to miejsce w Ekstraklasie. Szef klubu z Krakowa, Jarosław Królewski, był gościem porannego programu na Weszło TV. Wydawał się już zmęczony całym zamieszaniem.
Królewski został zapytany, czy próbuje jeszcze walczyć i czy jest na łączach z ludźmi z PZPN-u oraz Ekstraklasy.
– Nie jestem na łączach. Jestem leniwy, nie chce mi się, rzadko jestem w ogóle na łączach z kimkolwiek. W tym zakresie mamy decyzję Ekstraklasy, PZPN-u, Legii, prezydenta miasta Warszawy. Nie ma już za bardzo o czym dyskutować. Jesteśmy skupieni na meczu. W naszej restauracji i koło stadionu w Krakowie wiele osób będzie oglądało to spotkanie. Ta sytuacja niepotrzebnie ma miejsce, ale nic z tym już nie zrobimy. Pierwszy raz, odkąd jestem w polskiej piłce, jestem tym wszystkim tak mentalnie zmęczony – przyznał szczerze prezes Wisły.
Jarosław Królewski, szef Wisły Kraków, na Weszło TV: Polska piłka ma problem. Byłem, jestem i będę jeszcze bardziej poza tym światem
Królewski wyjaśnił też, jak to wszystko wyglądało z jego perspektywy i co sądzi o samej decyzji Legii.
– Lubię w miarę przejrzyste sytuacje. W momencie, gdy zamawiamy bilety, mamy kolejne komunikaty, niedbałe i niespójne, wprowadzające w błąd, i niejasne, do tego nie poparte żadnymi przepisami.
– Moim zdaniem cała sprawa się rozmyje i tak to będzie wyglądało. Jesteśmy w profesjonalnej piłce nożnej, mamy swoje regulaminy. Dla wielu klubów spełnienie wymagań licencyjnych, jeśli chodzi o stadion, to duże wyzwanie. Nie potrafię sobie wyobrazić, jaka zmiana zaszła między pierwszym meczem Legii a spotkaniem w nachodzący weekend. Że na pierwszym meczu jej stadion był poprawny, a teraz już nie jest. Jeżeli kibice innego klubu wejdą na ten stadion do końca roku, to będzie skandal międzynarodowy – mówi wprost szef Wisły.
Cała sytuacja skłania Królewskiego do szerszej refleksji na temat całej polskiej piłki.
– Wisła traci już do tego cierpliwość, nie będzie wykorzystywała swoich zasobów na walkę z systemem. To problem polskiej piłki, że jest powszechna dyplomacja, która jest synonimem próżności, bo ludzie wolą dążyć do przeciętności, żeby wszyscy ich w środowisku lubili. Nie ma kultury stawiania sobie wyższych celów, wzajemne kółka adoracji. Ja byłem, jestem poza tym światem, a teraz będę poza nim jeszcze bardziej. Będziemy funkcjonować bardziej skupieni na sobie – tłumaczy.
A chwilę później dodaje: – Nie wierzę, że cokolwiek się zmieni. I myślę, że jeżeli w Ekstraklasie, najwyższej lidze, doszliśmy do takiego cyrku, to nie istnieje już skala utonięcia w absurdzie. My nie chcemy już w tym uczestniczyć.
Na koniec Królewski został zapytany, jakiego meczu spodziewa się przy Łazienkowskiej. Odpowiadając, nie omieszkał wbić lekką szpilę w niedzielnego rywala.
– Chciałbym, żeby padło jak najwięcej goli. Wolałbym, żeby ten mecz był bardziej w stylu Wisły Kraków niż Legii. Bo jeśli będzie w stylu Legii, prawdopodobnie zaśniemy – stwierdził.
Fot. Newspix.pl
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Artykuł Królewski: Jeśli ten mecz będzie grany w stylu Legii, to zaśniemy pochodzi z serwisu weszlo.com.